Warszawskie lotnisko zgubiło kota? Zrozpaczona opiekunka apeluje o pomoc

Już prawie tydzień trwają próby odnalezienia kotki, która w bliżej niewyjaśnionych okolicznościach zaginęła na terenie lotniska Chopina. W ubiegły piątek do Warszawy z Oslo przyleciały dwa koty. Przy odbiorze kontenerków okazało się, że jeden z nich jest pusty i ma wyłamane drzwiczki. Czy lotnisko zgubiło kota? Zrozpaczeni opiekunowie proszą o nagłaśnianie sprawy.

Wyleciały dwa, przyleciał jeden

O sprawie zrobiło się głośno w poniedziałek za sprawą wpisu pani Karoliny (właścicielki zaginionej kotki), który pojawił się na Facebooku:

Chciałabym opisać i prosić o pomoc w bardzo niezrozumiałej, wręcz abstrakcynej dla mnie sprawie. LOTNISKO ZGUBIŁO…

Publiée par Karolina Jakubiak sur Lundi 22 octobre 2018

Dowiadujemy się z niego, że obydwa koty zostały dopuszczone do przelotu samolotem w Oslo. Najprawdopodobniej jeden z nich – czarna kotka – uciekł jednemu z pracowników, jednak same okoliczności wydarzenia pozostają niejasne. Welcome Airport Service, firma obsługująca ten konkretny rejs przylotowy, bezpośrednio po zgłoszeniu informacji o zaginięciu zwierzęcia miała poinformować panią Karolinę, że nie ponosi odpowiedzialności za to wydarzenie. Pracownica, z którą rozmawiała, miała też zasugerować, że wina leży po stronie właścicieli kotki.

Mam wrażenie, że ludzi pracujących tam nie obchodzi, że to nie zwykły bagaż, a żywe bezbronne stworzenie, które trzeba jak najszybciej ratować z tej traumatycznej sytuacji.
Podejmuje w tej sprawie mnóstwo kroków, a post piszę jako PROŚBĘ O POMOC – chciałabym prosić każdego z osobna, żeby pisać posty, komentarze, wiadomości w tej sprawie na głównych stronach WELCOME AIRPORT SERVICES
– apeluje pani Karolina.

Lotnisko zgubiło kota? WAS wydał oświadczenie

Dziwna sprawa zaginięcia kotki – przy wydatnej pomocy internautów udostępniających post – błyskawicznie nabrała rozgłosu i zainteresowała media. We wtorek pojawił się oficjalny komunikat ze strony Welcome Airport Service, w którym firma informuje o prowadzonych poszukiwaniach:

Szanowni Państwo,W związku z zaginięciem kota w trakcie transportu lotniczego z Oslo do Warszawy linią lotniczą…

Publiée par Welcome Airport Services sur Mardi 23 octobre 2018

Z oświadczenia dowiadujemy się, że na lotnisku rozłożono miski z wodą i jedzeniem oraz specjalne klatki wabiące, a w poszukiwania zaangażowano specjalny sztab ludzi. Jednocześnie firma sugeruje, że klatka, w której przewożono kota, była niewłaściwie zabezpieczona. Jeśli jednak rzeczywiście tak było, to jakim sposobem w ogóle dopuszczono ją do lotu? Na to pytanie brak odpowiedzi.

Sprawa budzi silne emocje wśród kociarzy – na profilu WAS pojawiają się liczne głosy krytyki. Oburzeni internauci zarzucają firmie brak kompetencji i uchylanie się od odpowiedzialności.

Ta klatka sama się nie otworzyła. Nie ma takiej możliwości, co wie każdy posiadacz kota… Nawet gdy nie ma taśm. A kot sam nie uwolnił się z szelek.. To się stało gdy kot był pod wasza opieką. (…) Myśleliście przez 4 dni jak się z tego wykręcić?!

 

Skandal! Naprawdę, skandal. To w takim razie jak traktujecie bagaże jeszcze tak wyjątkowe jakimi są żywe istotki że go zgubiliście? A znając rzeczywistość, piszecie piękny post a c***a robicie.

 

Welcome Airport Services skąd wiemy, że klatka była źle zamknięta? Czemu winicie za to port wylotowy OSL skoro kot uciekł w WAW ? Zamiast pisać takie kocopoły i bez sensu kłapać, że wszystko robicie to zostawilibyście ten telefon/ komputer i pobiegli szukać kota po zakamarkach terminala.

Gdzie jesteś, kotku?

Pomimo trwających od kilku dni poszukiwań, na razie nie udało się odnaleźć kotki. Istnieje przypuszczenie, że przestraszone zwierzątko ukrywa się gdzieś na terenie sortowni. Niestety, ze względu na liczbę zakamarków i duży obszar do przeczesania, znalezienie kotki nastręcza wielu trudności. Tymczasem czas działa na jej niekorzyść… W tym momencie nie ma znaczenia, czy to lotnisko zgubiło kota, czy też z klatką było coś nie w porządku. Mocno zaciskamy kciuki za jak najszybsze i – koniecznie pomyślne – rozwiązanie tej sprawy.

Autor: Agata Kufel