Winna? Niewinna.


23 marca 2011r. ogłoszono wyrok w sprawie pani Leny, karmicielki dzikich kotów ze Stopki koło Koronowa.

23 marca 2011 r. ogłoszono wyrok w sprawie pani Leny, karmicielki dzikich kotów ze Stopki koło Koronowa. Sprawa trwa prawie pół roku, wzbudziła gorące dyskusje i zainteresowanie mediów i ludzi w całej Polsce.

Oddajemy głos pani Lenie, na gorąco:

„Przed chwilą był reportaż o mnie w TV Bydgoszcz. Fajnie zrobiony. Wywiad z mieszkanką, która uznała,że 2 , 3 koty ale nie dwadzieścia parę. Wszystko zanieczyszczone i dzieci nie maja się gdzie bawić.( Ja widuję panie z pieskami celowo odwrócone tyłem a piesek w piaskownicy robi kupki no i kury z chlewów grzebią piasek) Potem doszedł Pan G.- główny mój oskarżyciel i tu ujęto wątek jak mówiąc,że ma kota i go wypuszcza redaktorka zapytała czy sprząta po nim on powiedział:” no przecież nie będę za kotem chodził” to było pokazane, a w całości powiedział,że kota zanim wypuści to on robi kupkę do kuwety dopiero idzie na dwór. Potem, pokazano mnie na działce jak wołam kici kici bo chcieli by były jakieś kotki, ale był jeden i zaraz się zmył. Po reportażu był wywiad z Dyr. Schroniska, która uznała,że koty wolnożyjące muszą być tam gdzie są i odpowiedzialność za nie ponosi gmina a karmicielki wyręczają państwo i zasługują na szacunek. Odchody wydalają wszystkie zwierzęta , gorszy problem to psy bo robią kupy na chodnikach a koty zakopują.Na pyt.red. co mysli o dzisiejszym wyroku uznała,że to wogóle nie powinno mieć miejsca ta sprawa. Żeby złagodzić uciążliwość kotów jedynym sposobem jest sterylizacja i właśnie trzeba podziękować gminie bo znalazła na to pieniądze i własnie ja jestem w trakcie akcji i kilkanaście kotów już wysterylizowanych.”

Pani Lena sama łapie koty na sterylizacje, wozi do schroniska w Bydgoszczy, pomagają jej życzliwe osoby, także z lokalnych władz i Spółdzielni Mieszkaniowej.

Wytrwałość i chęci – i jednak można. Chyba coś dotarło także do tych, którzy niewiele wiedzą o kotach wolno żyjących. Że schronisko to nie miejsce dla nich. Że odpowiedzialne za dzikie zwierzęta są gminy. Że koty nie stanowią takiego zagrożenia dla ludzi, jak to wynika z obaw.

Boimy się tego, czego nie znamy.

Życzymy powodzenia pani Lenie i marzą nam się w Polsce tak zadbane dzikie koty, jakie można zobaczyć choćby w Rzymie czy Grecji.