Właściciel kota czy jego… opiekun?


Żyjemy w XXI wieku i wydaje się, że czasy dyskusji na temat podmiotowości a przedmiotowości zwierząt mamy już sobą. Koty to nasi przyjaciele, członkowie rodziny. Po prostu bliskie nam istoty. Dlaczego zatem często określamy siebie mianem „właścicieli” kotów, podczas gdy tak naprawdę jesteśmy ich „opiekunami”?

Choć często używa się ich zamiennie, określenia „właściciel kota” i „opiekun kota” wcale nie są tożsame.

„Właściciel kota”? Kot nie jest rzeczą…

Pewnie pomyślicie: czy takie pytania w ogóle mają znaczenie? W końcu liczy się to, w jaki sposób traktujemy naszego futrzastego przyjaciela. A jednak to, jak określamy siebie w naszej relacji z kotem, mówi wiele o naszym szacunku wobec zwierząt. Na początek – zajrzyjmy do słownika PWN. Właściciel jest w nim definiowany jako „ten, kto ma jakąś własność”. Opiekun zaś to „ten, kto się kimś lub czymś opiekuje”. Dostrzegacie różnicę? My tak! Nie ma znaczenia, czy kociak był zakupiony w hodowli (a więc odbyła się transakcja kupna-sprzedaży), czy został przygarnięty ze schroniska. Mruczki po prostu nie mogą być naszą własnością. Oto, dlaczego:

  • Koty wyzwalają emocje. Kochamy je, cierpimy z nimi lub razem z nimi się cieszymy, są nieodłącznymi towarzyszami naszych trosk i radości – nie powiemy tego samego o stole w kuchni lub krześle, prawda?
  • Zajmujemy się nimi – dbamy o ich zdrowie, prawidłowe żywienie, rozrywkę, zwracamy uwagę na to, czy są szczęśliwe. Chcemy, by zostały z nami jak najdłużej. Ciepłe uczucia wzbudzają w nas także (a może właśnie przede wszystkim!) te bezdomne – im także chcemy pomagać!
  • Bywa, że poświęcamy się dla nich i… wcale tego nie żałujemy! Zaś one odwdzięczają nam się miłością – czymś, czego nie otrzymujemy nawet od każdego spotkanego człowieka.
  • Koty są częścią „stada” – wielu z nas nie wyobraża sobie pełnej rodziny bez mruczka czy nawet kliku!

Słowo „właściciel” nie istnieje w odniesieniu do kota

Chyba wszyscy zgadzamy się z tak przedstawionymi argumentami? Jednocześnie trzeba zauważyć, że o żadnym posiadanym przez nas przedmiocie (choćby leżącym w naszym domu) nie wypowiemy się w ten sposób, prawda? A przecież to właśnie przedmioty posiadamy… Kot natomiast to nasz kumpel, kompan, członek rodziny. W porządku – trochę nieporadny, bo przecież nigdy nie dorzuci finansów do domowego budżetu ? Trzeba stale mieć go na oku i troszczyć się każdego dnia. Co z tego wynika? Właśnie nasza rola: opiekuna, ale nie właściciela – posiadać można przecież auto czy tablet, ale nie żywe stworzenie, które ma przecież osobowość i emocje.

Słowo „opiekun” ma znaczenie edukacyjne!

Czy to, jakiego słowa używasz, odnosząc się do twojej relacji z kotem w ogóle ma znaczenie? Tak! Mówiąc o sobie publicznie „opiekun”, a nie „właściciel kota”, zmieniasz percepcję innych ludzi. Uczysz ich tego, co sam wiesz: kot jest twoim partnerem, członkiem rodziny, a nie rzeczą, którą można swobodnie rozporządzać. To ważne – w ten sposób, małymi krokami, zmieniasz świadomość i mentalność innych! Warto!

czego uczą nas koty
fot. Shutterstock

A co wy o tym sądzicie? Czujecie się opiekunami, właścicielami czy może raczej… kocimi rodzicami? ?  Dajcie znać w komentarzach!

Autor: Marta Martyniak