Czym nie karmić bezdomnych kotów?


Bezdomne koty potrzebują naszej opieki – zwłaszcza, że nadchodzi okres jesienno-zimowy. Człowiek, który próbuje im pomóc, zawsze chce dla nich dobrze, czasem jednak nieświadomie może wyrządzić im krzywdę…

Karmienie bezdomnych kotów wbrew pozorom nie jest takie proste. Wciąż można się spotkać z podejściem: jeżeli mam coś wyrzucić, dam to wolno żyjącym kotom – niech skorzystają! Kłopot polega jednak na tym, że często takie twierdzenie obraca się przeciwko zdrowiu mruczków… Warto więc powiedzieć to głośno i wyraźnie: bezdomny kot to nie śmietnik!

Czego NIE podajemy bezdomnym kotom?

  • Zepsutego ani spleśniałego jedzenia – choćby nawet miało być to wysokogatunkowe mięso, które leżało zbyt długo w lodówce.
  • Odpadów – w tym zwłaszcza resztek potraw, w których mogą znajdować się kości,
  • Przyprawionego jedzenia
  • Makaronów, kasz, warzyw, chleba – koty są w 100% mięsożerne.
  • Mleka – większość kotów nie trawi laktozy, łatwo więc o sensacje żołądkowe i odwodnienie.

Dlaczego to takie ważne, czym karmimy bezdomne koty?

To bardzo proste: bezdomny kot nie może liczyć na stałą opiekę człowieka i wizyty u weterynarza. Jeżeli rozchoruje się wskutek spożycia zepsutego czy nietolerowanego przez niego jedzenia, doprowadzi to do długotrwałych kłopotów zdrowotnych, w których nikt mu nie pomoże. Czasem kończy się to nawet śmiercią (wyobraź sobie cierpienia mruczka, któremu do ściany żołądka przyklei się folia po parówce albo któremu w gardle utkwi kość kurczaka).

Uprzedzając koronny argument przeciwników tej tezy: tak, wolno żyjące futrzaki zdobywają jedzenie w śmietnikach, gdzie znajdują się szkodliwe dla nich resztki. Na to nikt nie ma wpływu. Nie oznacza to jednak, że człowiek powinien zwiększać ryzyko zachorowania kota, podając mu niewłaściwe pożywienie…

Nikt nie wymaga od dokarmiających, by podawali tylko najlepszą, wysokojakościową (a co za tym idzie – kosztowną) karmę. Właściwie wybrane z lodówki pożywienie czy nawet gorsza składowo karma wciąż są bezpieczne dla mruczków. Karmienie bezdomnych kotów to postępowanie godne pochwały, nie wolno jednak traktować ich jak śmietnika, w który można wrzucać wszystko.

Karmienie bezdomnych kotów – jak to robić?

Co zatem podawać wolno bytującym mruczkom? Właściwie wszystko to, czym karmisz swojego kota. Warto pamiętać, że zimą zdecydowanie najlepiej zdaje egzamin sucha karma. Nie zamarza, nie zmienia swojej konsystencji (o ile znajduje się pod jakimś zadaszeniem – roztapiający się śnieg jednak może trochę „zepsuć” smak). Jeżeli dokarmiasz koty, które znajdują w twoim rejonie także stałe schronienie (np. w piwnicy, gdzie temperatura jest zawsze dodatnia), śmiało podawaj im także mokrą karmę.

Pamiętajmy też, że mruczki wolno żyjące potrzebują picia. Wciąż pokutuje mit, że mruczki „znajdą sobie jakąś kałużę po deszczu” lub „jakoś sobie poradzą”. Miseczka z wodą jest równie istotna, co samo pożywienie, zwłaszcza gdy podajesz suchą karmę lub żywisz malutkie kotki – one są szczególnie narażone na odwodnienie!

Dokarmiasz bezdomne koty? Jeśli tak, to co zazwyczaj ląduje w ich miseczkach? Podziel się swoimi doświadczeniami w komentarzach!

Autor: Marta Martyniak