Przychodzi do schroniska, by… podrzemać razem z kotami

O tym, że koty kochają spać i potrafią rozkoszować się wypoczynkiem jak nikt inny na świecie, nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Tak się jednak składa, że większość z nich lubi mieć podczas drzemki towarzystwo – na przykład zaufanego człowieka. Terry Lauerman najwyraźniej doskonale to rozumie. Mężczyzna stał się sławny, bo regularnie śpi z kotami w schronisku. W dodatku zarabia dla swoich podopiecznych niebagatelne pieniądze!

Wolontariusz, który śpi z kotami w schronisku

75-letni Amerykanin bez wątpienia kocha koty – jest stałym bywalcem pobliskiego schroniska. Pracownicy Safe Haven Pet Sanctuary w Green Bay w stanie Wisconsin twierdzą, że Terry po prostu przyszedł do nich pewnego dnia ze szczotką w dłoni i zapytał, czy może wyczesać koty. Od tamtej pory zaczął regularnie dbać o pielęgnację mruczących lokatorów schroniska i oficjalnie dołączył do grona wolontariuszy. Jednak oprócz szczotkowania kociego futerka, „specjalizuje się” jeszcze w czymś innym.

Przebywający na emeryturze Terry odwiedza swoich kocich przyjaciół codziennie i poświęca im średnio 3 godziny. Szczotkuje je, po czym… ucina sobie z nimi drzemkę. Po przebudzeniu powtarza cały proces, ku wyraźnemu zadowoleniu kotów. Zdjęcia, na których mężczyzna śpi z kotami w schronisku wraz z opisem jego pracy zostały udostępnione przez placówkę. Nieoczekiwanie stały się hitem sieci.

We are so lucky to have a human like Terry. Terry just came along one day and introduced himself. He said he'd like to…

Publiée par Safe Haven Pet Sanctuary Inc. sur Mardi 18 septembre 2018

Internauci zachwycili się Terrym i uczuciem, jakimi obdarza mieszkające w schronisku koty. Chcąc dać wyraz swojemu uznaniu, zaczęli masowo wpłacać drobne kwoty na rzecz placówki, w której ma miejsce nietypowy wolontariat. Zainteresowanie okazało się ogromne. W ciągu zaledwie jednego tygodnia na kontro schroniska wpłynęło ok. 30 tys. dolarów, czyli w przeliczeniu ok. 110 tys. zł!

Prawdopodobnie wykorzystamy te pieniądze, by zwiększyć ilość pomieszczeń do kwarantanny, dzięki czemu będziemy w stanie przyjmować więcej kotów jednocześnie. Na pewno pomogą nam też opłacać rachunki weterynaryjne, a także ponownie ocieplić budynek przed zimą, dzięki czemu będziemy bardziej energooszczędni. Reszta pójdzie na oszczędności i będzie stanowić rezerwę na „czarną godzinę” – mówi założycielka schroniska, Elizabeth Feldhausen.

Na pierwszy rzut oka widać, że schroniskowe koty pokochały Terry’ego. Nic dziwnego – w końcu zapewnia im to, czego tak bardzo potrzebują: bliskość z człowiekiem. Takiego wolontariusza powinno mieć każde schronisko!

źródło: boredpanda.com

Autor: Agata Kufel