Dziś głaskania nie będzie! Po tym poznasz, że kot ma cię dosyć

Koty uchodzą za spokojne zwierzęta, które trudno wyprowadzić z równowagi. Jednak ludzie żyjący z nimi na co dzień wiedzą, że to nie do końca prawda – kocia psychika jest bardzo wrażliwa, a same mruczki są podatne na stres. Zdarza się też, że kot – zupełnie jak człowiek – z jakiegoś powodu traci cierpliwość i wpada w złość. A wściekły kot to nie żarty. Dla własnego dobra lepiej nie ignorować sygnałów ostrzegawczych…

Wściekły kot – gdy mruczkowi puszczają nerwy

Każdy z nas miewa gorsze dni – koty nie są pod tym względem wyjątkiem. Doświadczony opiekun jest w stanie rozpoznać na pierwszy rzut oka, że jego mruczek jest „nie w sosie”. Rozłożone na boki uszy, ściągnięte do tyłu wąsy i rozszerzone źrenice to sygnały świadczące o rozdrażnieniu. Doskonałym wskaźnikiem nastroju jest też ogon. W przypadku zdenerwowania rytmicznie porusza się na boki, a naprawdę wściekły kot prawdopodobnie będzie nim uderzał jak opętany. Mowa ciała to jednak nie wszystko – zły kot wydaje też z siebie charakterystyczne dźwięki. Które z nich powinny nas zaalarmować?

Wszyscy lubimy kocie mruczenie, ale gniewne pomruki są czymś zgoła innym. Gdy kot warczy, to znak, że żarty ewidentnie się skończyły – w miarę narastania złości, niskie, wibrujące dźwięki mogą się przeplatać z przeciągłym miauczeniem. W taki sposób zachowują się też koty przed walką – jeśli mieszkacie na wsi, prawdopodobnie niejednokrotnie słyszeliście podobne „śpiewki” nocą pod oknem. Jednak gdy nie widać przeciwnika, warczenie jest manifestacją gniewu – naszym kotem właśnie targają negatywne emocje.

wściekły kot
fot. Shutterstock

Poważnym sygnałem ostrzegawczym jest też syczenie i prychanie. Niektórzy twierdzą żartobliwie, że te dźwięki to odpowiednik ludzkiego steku przekleństw. W rzeczywistości nie ma się z czego śmiać, bo kot syczy, gdy jest naprawdę zdenerwowany lub przestraszony (albo jedno i drugie) – to instynktowna reakcja w obliczu zagrożenia. Nie należy się zbliżać do syczącego kota – próbując go dotknąć czy na siłę uspokajać, pogłębimy jego stres i narazimy się na atak.

Wściekły kot – jak postępować?

Gdy nasz mruczek z jakiegoś powodu wpadł w złość, nie próbujmy go „pocieszać”. Zdenerwowane zwierzę działa instynktownie – nie ma co liczyć na taryfę ulgową. Próby przytulania i głaskania mogą się skończyć pogryzieniem i podrapaniem, niezależnie od tego, w jak dobrej komitywie jesteśmy z mruczkiem na co dzień. Wściekły kot potrzebuje przede wszystkim spokoju i czasu na ochłonięcie – najlepiej wycofać się z pokoju lub pozwolić mu się schować.

Jeśli jesteśmy w stanie ustalić, co rozgniewało i przeraziło naszego ulubieńca (mógł być to na przykład… odkurzacz), w miarę możliwości wyeliminujmy ten czynnik. Potem pozostaje nam tylko czekać – nie sprawdzajmy co pięć minut czy już mu „przeszło”, pozwólmy, by to on sam przyszedł do nas pierwszy. Nigdy nie krzyczmy na kota za to, że się zdenerwował i nasyczał na nas czy nawet podrapał – każdy czasem daje się ponieść emocjom. Prawdopodobnie już wkrótce znów będziecie najlepszymi przyjaciółmi.

Autor: Agata Kufel