ROZWIĄZANIE TESTU: Czy twój kot jest rozpieszczony?


Czy jesteś gotowy spojrzeć prawdzie w oczy? Sprawdź swój wynik w naszym teście!

Doskonale wychowany mruczek czy rozpuszczony jak dziadowski bicz, roszczeniowy zwierzak? 😉 Skoro tutaj jesteś, prawdopodobnie chcesz zaryzykować i przekonać się, który z nich mieszka w twoim domu. Nie będziemy dłużej trzymać cię w niepewności – poniżej znajdziesz wyniki testu!

WYNIKI TESTU: Czy twój kot jest (bardzo) rozpieszczony?

Domyślałeś się, że tak to wygląda?

0-6 pkt – wzorowy mruczek

Gratulacje – wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że masz w domu wyjątkowo grzecznego, ułożonego kota. Oczywiście to w dużej mierze twoja zasługa. W opiece nad pupilem wykazujesz się dużym rozsądkiem i żelazną konsekwencją. Nie poddajesz się kociej manipulacji, zresztą twój zwierzak rzadko się do niej ucieka, bo po prostu wie, co mu wolno, a czego nie. Pamiętaj jednak, że w życiu nic nie jest czarno-białe – od każdej reguły zdarzają się wyjątki i czasami warto po prostu wyluzować 🙂

7-13 pkt – typowy kot

Twój mruczek miewa swoje humorki i zachcianki, ale jest przy tym najnormalniejszym w świecie kotem. Od czasu do czasu próbuje cię podejść i zwykle robi to z powodzeniem, bo dobrze zna twoje słabe punkty – jest w końcu mistrzem obserwacji. Na szczęście w waszym domu funkcjonują pewne granice, których żadne z was nie przekracza – dzięki temu równowaga pozostaje zachowana. Jeśli spróbujesz rzadziej kierować się emocjami, może być tylko lepiej!

14-20 pkt – (twój) pan i władca

Cóż, powiemy ci to wprost: wygląda na to, że to nie ty rządzisz we własnym domu… Twoje życie jest podporządkowane mruczkowi, który pociąga za wszystkie sznurki – dobrowolnie uczyniłeś samego siebie kocim niewolnikiem! Z wyprzedzeniem odgadujesz jego życzenia i spełniasz najbardziej absurdalne żądania – to niestety może być niebezpieczne… Twój kot nie powinien jeść wszystkiego, co sobie tylko zażyczy ani budzić cię, byś bawił się z nim w chowanego w środku nocy. Może czas się otrząsnąć, zanalizować sytuację i zacząć naprawiać błędy? Pamiętaj, że kiedyś może być za późno i oboje skończycie w gabinecie weterynarza, a później – behawiorysty.

Jaki brzmi twój werdykt? Czy ma pokrycie w rzeczywistości? Koniecznie daj nam znać w komentarzach!

Autor: Agata Kufel