„Lubię poprawiać ludziom humor”. Wywiad z Magdaleną Gałęzią – autorką komiksów o Miłozwierzu


O inspiracjach, czarnym humorze, kociarzach, stereotypach i fenomenie kotów w internecie - przeczytaj wywiad z Magdaleną Gałęzią, autorką komiksów o Miłozwierzu!

Z Magdaleną Gałęzią, autorką popularnych komiksów o Miłozwierzu rozmawiamy w związku z wydaniem nowej książki. Jej tytuł to „Tydzień z Kotem Jaśniepanem. Jaśniepamiętnik”.

Zacznijmy od początku – co, a może kto Panią inspiruje?

Inspirują mnie moje koty oraz opowieści napisane w komentarzach przez miłośników mojego bloga. Czasem dostaję prywatne wiadomości ze śmiesznymi sytuacjami i powstaje z tego komiks. Różnie. Czasami po prostu niczego nie robię. Siedzę sobie i w mojej głowie pojawia się obrazek. Uśmiecham się i zabieram za rysowanie.

Do kogo skierowana jest książka „Tydzień z Kotem Jaśniepanem. Jaśniepamiętnik”?

Ta książka z pewnością przeznaczona jest dla osób, które rozumieją przedstawiane w niej poczucie humoru. Moje komiksy to nie instruktaż obsługi kota ani nie poradnik behawioralny. To luźne, śmieszne sytuacje z życia: mojego, moich kotów i miłośników bloga. To też rodzaj pamiętnika online. Lubię głupimi opowieściami z mojego szalonego życia poprawiać ludziom humor. To wszystko. Mój blog to nie instrukcja fachowa.

Miłozwierz
fot. materiały prasowe

Czy jest to też lektura dla „niekociarzy”?

Jeśli lubią zwierzaki i dziwne, lekko czarne poczucie humoru, to tak, jak najbardziej. Przed zakupem książeczki można też zajrzeć na bloga (www.facebook.com/Milozwierz), poczytać, zobaczyć i zdecydować.

Jak rodzi się pomysł na kolejną ilustrację i ile ona powstaje?

Jest to rzecz względna. Czasem po prostu wymyślam komiks. A czasem zapisuję sam pomysł, robię to na karteczkach, papierkach od cukierków, chusteczkach higienicznych, wszędzie. Potem, w domu, biorę kartkę A4, taką najzwyklejszą – do ksero – i szkicuję komiks ołówkiem. Następnie nanoszę kontur cienkopisem kreślarskim. Skanuję całość, obrabiam graficznie. I gotowe! Czasem jeden komiks powstaje 15 minut, czasem godzinę i więcej. To zależy.

Można odnieść wrażenie, że koty zawojowały sieć. Jak wytłumaczyć fenomen kotów w internecie?

Wszystko dlatego, że koty są z innej planety i doskonale potrafią manipulować człowiekiem, będąc nadal tylko malutkimi, słodkimi futrzakami. To są możliwości wykorzystane na 100%. Mistrzostwo manipulacji zamknięte w małym ciałku z uroczą aparycją.
Wywiad z Magdaleną Gałęzią
fot. materiały prasowe

Człowiek przykleił kotom łatkę „wrednych”. Jak to z nimi jest? Czy koty w końcu są wredne, czy nie?

Nie. Są po prostu sprytne. Nie ma wrednych kotów. Są tylko nieuświadomieni ludzie, którzy nie rozumieją kocich sposobów komunikowania problemów. I biorą je za wredotę. Śmiało mogę powiedzieć, że nie ma na świecie wrednych kotów. Są tylko kocie problemy i sposoby ich komunikacji. Ale to już temat dla behawiorystów.

A kim jest człowiek dla kota? Poddanym czy przyjacielem?

Poddanym, kiedy trzeba czegoś zażądać i przyjacielem w chwilach wolnych od roszczeń. To bardzo skomplikowany układ zależności.

Kot czy pies? A jeśli kot, to dlaczego?

I pies, i kot, i koń, i jeż, i świnia. Uwielbiam wszystkie zwierzaki: małe, duże, futerkowe i bezfuterkowe, młode i stare. Koty trafiły się przypadkiem. Jeden (Chuck) pojawił się znikąd na mojej wycieraczce w środku zimy. Lósię, kotkę, zdrapałam z ulicy Morwowej na Tarnogaju, kiedy prowadziłam zajęcia z nauki jazdy. I tak to się zaczęło. Wcześniej byłam psiarą. Uwielbiałam koty, ale zawsze marzyłam o kolejnym psiaku. A tu psikus: przygarnęłam jednak dwa koty.

Wywiad z Magdaleną Gałęzią
fot. materiały prasowe

Który komiks z serii Miłozwierza jest Pani ulubiony? Czy ma Pani swojego faworyta?

Nie. Głupio się przyznać, ale większości nawet nie pamiętam. Dziennie rysuję jeden, dwa komiksy, do tego różne własne koncepcje i prywatne zamówienia, co daje około 500 obrazków w roku. Nie sposób spamiętać wszystkich. Chyba nie mam ulubionego. Każdy nowy jest na chwilę moim ulubionym, a potem pojawia się jeszcze nowszy… Każdy to osobna historia, jakiś zapis, wycinek moich myśli i tyle.

To jeszcze na koniec – najlepsza rada dla kociarza?

Mój kot powiedziałby: nie kładź niczego na moim kocyku, dobrze ci radzę. Nie wiem, co radzić kociarzom. Kochać i nie dać się zwariować? To chyba słaba rada. Sama dałam się zwariować już dawno. No to może: kochać. Po prostu te futrzaki kochać. I już!
Patronem medialnym książki jest portal Koty.pl
Autor: Nikoletta Parchimowicz