Wrodzony wdzięk, styl i klasa – wywiad z Tamarą Gonzalez Perea

Kochają buty i przyjaźnią się ze szczurami – o swoich ukochanych kotach opowiada Tamara Gonzalez Perea.

Fragment wywiadu z magazynu „Mój Pies i Kot” nr 4(41)/2019Z Tamarą Gonzalez Perea rozmawia Paulina Król.

Rzeczy to tylko rzeczy – nie czują radości z okazywanej czułości, tęsknoty za własnym domem czy rozczarowania i rozpaczy z powodu okrutnego traktowania, nie patrzą głęboko w oczy w nadziei na dobre słowo i głaski, którym nie będzie końca. Kiedy wyjeżdżam, nie tęsknię za aksamitną sukienką czy wytworną parą szpilek…Tęsknię za słodkim gderaniem przypominającym mi: masz teraz rzucić wszystko, bo będziemy się przytulać, ty niesforny ciągle-gdzieś-biegnący-człowieku (…). Do tego wracam i na to czekam” – napisała Tamara na swoim Instagramie.

Wyobrażasz sobie życie bez kotów?

Jest takie powiedzenie Victora Hugo, że Bóg stworzył kota, żeby człowiek mógł głaskać tygrysa, i jest w tym dużo prawdy. Koty mają naturalny wdzięk, szyk i klasę. Obserwowanie tego, jak się poruszają, zachowują, jest ucztą dla oczu, ale to wyłącznie estetyczne doznanie, przede wszystkim kocham je za to, co wnoszą do mojego życia. Uczą empatii, uważności. Czasem zafiksują się na coś i gadają do mnie, więc muszę się skupić, wczuć w ich odczucia, żeby odgadnąć, o co im chodzi. Słucham i obserwuję bez irytacji, że akurat nie mam czasu. Ich mruczenie, łaszenie się jest wytchnieniem w tej mojej bieganinie, one nigdy się nie spieszą, są oazą spokoju. W domu rodzinnym zawsze były koty i inne zwierzęta, takie jak myszy, szczury i szynszyle.

Moja mama wychowywała się na wsi, jest kociarą i to ona zaraziła mnie swoją miłością do zwierząt. Przez to, że od dziecka miałam z nimi kontakt, nauczyłam się, jak je traktować z szacunkiem i rozumieć. Przez pierwsze dwa lata po przeprowadzce do Warszawy nie miałam żadnego zwierzątka i strasznie mi to doskwierało. Obawiałam się, że w małej kawalerce zawalonej ubraniami będzie za mało miejsca. Ale naszła mnie refleksja, że zachowuję się podobnie jak ludzie, którzy mają dom, dobrą pracę i chcą założyć rodzinę, ale cały czas widzą przeszkody i odkładają to na później.

W tydzień podjęłam decyzję i pojechałam do Żywca po Atenę, wymarzoną kotkę tajską. Wśród ubrań i mnóstwa innych moich rzeczy Atena doskonale się odnalazła. A że kot oprócz swojego człowieka potrzebuje towarzystwa drugiego kota, zaraz po przeprowadzeniu się do większego mieszkania przygarnęłam Pandorę, kociaka ze schroniska.

fot. Magda Hanik / Macademiangirl.com

Pandora jest czarna, a to nie jest Twój ulubiony kolor.

Jeśli chodzi o modę, to oczywiście nie pałam sympatią do koloru czarnego. Czarne koty miałam jednak w dzieciństwie i uważam je za absolutnie piękne. Jest w nich szczególna tajemniczość i elegancja. Pandora na początku była bardzo strachliwa. Skulona przesiadywała pod łóżkiem, nie dawała się pogłaskać. I dopiero po roku sama przyszła do mnie, zaczęła się ocierać i mruczeć. Jak była malutka, tylko otwierała pyszczek, jakby chciała zamiauczeć, ale żaden głos się nie wydobywał, co łamało mi serce.

Kiedy po roku usłyszałam nieznany wcześniej pisk, byłam taka szczęśliwa – nauczyła się zagadywać od Ateny i teraz odzywa się więcej od niej. To były niezwykle wzruszające chwile. Czekałam cierpliwie, obserwując, jak zmienia się każdego dnia, jak staje się bardziej ufna. Wiedziałam, że tak jak człowiek po przejściach potrzebuje czasu, opieki i spokoju, bez naciskania, zmuszania do czegokolwiek. Duży wpływ na przemianę Pandory miała Atena, która emanuje spokojem. Jest dla Pandory jak starsza siostra. Nie tylko nauczyła ją gracji, ale też dodaje jej odwagi w poznawaniu świata, kiedy wypuszczam je na dwór podczas wyjazdów na wieś. W czasie choroby Pandora buntowała się przy podawaniu tabletek i wtedy zawsze pojawiała się Atena, żeby sprawdzić, czy wszystko w porządku. Cieszę się, że są tak ważne dla siebie.

Czy imiona są odzwierciedleniem ich charakterów?

Atena to w mitologii greckiej bogini mądrości. Moja Atena jest bystra i mądra, a przy tym zrównoważona, uważna i dystyngowana. W trakcie zabawy schowałam się za szafą, ona patrzyła w tym czasie w lustro, w którym widziała moje odbicie i robiła minę, jakby mówiła: no, chyba żartujesz, ja się na to nie nabiorę! Tylko raz zapolowała na laserek. Położyła na nim łapę, a kiedy ją podniosła i zobaczyła, że nic tam nie ma, wyczytałam z jej spojrzenia: żartujesz sobie ze mnie?

Pandora jest małym rozrabiaką, mniej zdyscyplinowanym. Wszędzie wejdzie, wszystko ją interesuje, ale też szybciej wpada w panikę. Atena nigdy nie usiądzie przypadkowo, a Pandora kiedyś siadała niedbale, co rusz gdzieś się omsknęła. Teraz nauczyła się gracji od Ateny i siada obok niej jak prawdziwa królowa Saba. Ale obydwie, cokolwiek robię, są zawsze blisko mnie, co uważam za największy przywilej. Atena lubi położyć się na mojej klatce z łapkami w stronę twarzy, patrzy mi w oczy, oblizuje mnie całą. Podobnie dba o higienę Pandory. Moja mama uważa, że to najczystszy kot, jakiego zna. Pandora jest jak mały kucyk. Podchodzi i tryka mnie główką, a jeśli mam wolną rękę, to chowa głowę w mojej dłoni.

Były takie chwile na początku prób do „Tańca z gwiazdami”, kiedy obraziły się na mnie, bo rzadko mnie widywały. Strzeliły focha i nie chciały ze mną spać. Bardzo mi było przykro. Źle się czuję, kiedy nie ma ich obok mnie. Mimo że obie są bardzo towarzyskie i lubią być głaskane przez moich gości, na koniec dnia widzę, że i one beze mnie nie wyobrażają sobie życia.

fot. Magda Hanik / Macademiangirl.com

Koty nie są jedynymi czworonogami w Twoim domu.

Lubię żyć w otoczeniu wielu zwierząt. Nie mogę na razie mieć psa, chociaż bardzo bym chciała, ale mieszkają ze mną trzy szczury: Klio, podobna w umaszczeniu do Ateny, czarna Kira, przygarnięta z domu tymczasowego, i szara Ari. To zwierzęta bardzo inteligentne, kontaktowe, przywiązujące się do człowieka i szukające z nim kontaktu. Mieszkają w klatce, ale każdego dnia je wypuszczam. Na początku dla kotek były jak kino domowe, budziły spore zainteresowanie, ale stopniowo, pod kontrolą przyzwyczajałam je do siebie i dziś chodzą po domu razem i nie stanowią już dla kotów nadzwyczajnej atrakcji.

Jako modowa blogerka masz w domu mnóstwo ubrań, butów. Koty ich nie niszczą?

Znajomi twierdzą, że mam najlepiej wychowane koty na świecie. Coś w tym jest, bo są bardzo grzeczne. Rozkładam im poduszki tam, gdzie lubią leżeć i gdzie ja przebywam. Na biurku, które stoi w garderobie, mają różowy futrzak. Nie wyganiam ich, nie rzeczy są najważniejsze. Mają tu swoją, a właściwie moją pufę, którą zaanektowały dla siebie, i specjalny drapak. Pandora uwielbia wspinać się po lustrze na półkę z butami i tam układa się zawsze na sandałach. W ogóle to kochają buty, tak jak ja. Owijają się wokół nich, chowają w nich pyszczki. Czasami układają się między długimi sukienkami. A na nadmiar sierści pomagają rolki do ubrań.

Bardziej przeszkadzało mi nocne zagadywanie Ateny. Koty tajskie potrafią skutecznie budzić swoim głosem. Przystosowałam się więc do kota i nauczyłam się spać z zatyczkami do uszu. Doceniam każdą chwilę, kiedy są ze mną. Nawet jak mam coś ważonego do zrobienia, a one dopominają się o pieszczoty, to poświęcam ten czas im. To tak jak z dzieckiem – nie można wszystkiego odkładać na później, to żywa istota, nie – tylko zwierzę, ale – aż zwierzę.

„Pamiętajcie Kochani, że zwierzęta to nasi Bracia Mniejsi i tak samo jak ludzie potrzebują miłości, ciepła i uwagi – nie tylko w Święta. W moim sercu i w moim domu zawsze jest miejsce dla mojej kociej rodziny – wspaniałych kocich towarzyszek. Kiedyś pewien dziennikarz zapytał mnie: »Masz tyle pięknych ubrań, gdyby Twój dom się palił, co byś ratowała w pierwszej kolejności?«. Spojrzałam na niego z niedowierzaniem i odpowiedziałam bez wahania: »Pfff, moje koty! Tylko je!«. Dokładnie tak. Atena i Pandora są dla mnie najważniejsze i tak jak mnóstwo innych wspaniałych zwierząt są doskonałym przykładem na to, że MIŁOŚĆ jest uczuciem ponadgatunkowym” – tak swoje uczucia do zwierząt Tamara wyraziła we wpisie bożonarodzeniowym na Instagramie.

fot. Magda Hanik / Macademiangirl.com

Tamara Gonzalez Perea – popularna blogerka modowa, stylistka, znana pod pseudonimem „Macademian Girl”; wraz z Robertem El Gendy w TVP 2 prowadzi „Pytanie na śniadanie”; w „Tańcu z gwiazdami” partnerka Rafała Maseraka.

Autor: Paulina Król