Test redakcji: Yarrowia Canifelox – na zdrową skórę i błyszczącą sierść

Czy specjalistyczny preparat poprawił wygląd sierści kociego testera? Odpowiedź znajdziecie w tekście!

Każdy opiekun kota życzyłby sobie, by jego ulubieniec czuł i prezentował się jak najlepiej: miał zdrowe zęby, błyszczące oczy i lśniące futerko. Z tym ostatnim bywa jednak różnie – zwłaszcza w okresie linienia i w przypadku starszych kotów. Mój 13-letni kocur w ostatnich miesiącach nie mógł się pochwalić zbyt imponującą okrywą włosową. Gdy więc pojawiła się możliwość przetestowania formuły Yarrowia Canifelox, ja i mój kot postanowiliśmy podjąć wyzwanie. Z jakim skutkiem? Zapraszam do relacji z testu!

fot. Koty.pl

Test: Yarrowia Canifelox – na zdrową skórę i sierść

Z opakowania Yarrowia Canifelox dowiadujemy się, że mamy do czynienia z kompleksową formułą wspierającą zdrowy wygląd skóry i sierści. Ale co to właściwie oznacza? Buteleczka o pojemności 150 ml zawiera płynny preparat – mieszankę paszową uzupełniającą w postaci kompozycji estrów kwasów tłuszczowych pochodzących z olejów z łososia, słonecznika i ogórecznika oraz witaminy E. Kwasy omega 3-6-9 wspomagają procesy regeneracyjne skóry i poprawiają jej odżywienie, co przekłada się na lepszy wygląd sierści. I to właśnie postanowiliśmy sprawdzić.

Kocim testerem Yarrowia Canifelox został mój rudy kot Tycjan. Mimo, że niedawno skończył 13 lat, wciąż nie brak mu werwy – chętnie spaceruje po ogródku i wygrzewa się w promieniach słońca. Nie da się jednak ukryć, że upływające lata stopniowo odbijają się na jego wyglądzie. Jego niegdyś błyszcząca, gęsta sierść, od pewnego czasu stała się przerzedzona i lekko matowa. Ujmę to w ten sposób: w okresie linienia kocur nie prezentuje się najlepiej. Oczywiście trudno oczekiwać, by koci senior miał futro niczym półroczny młodziak. Byłam jednak ciekawa, czy można poprawić jego wygląd za pomocą suplementacji. I tak oto w kuchni stanęła buteleczka Yarrowia Canifelox.

test yarrowia canifelox
fot. Koty.pl

Preparat ma postać płynu, który można podawać doustnie lub mieszać z karmą – wybrałam drugą opcję, starannie odmierzając rekomendowaną przez producenta dawkę. Ponieważ koty są z reguły wyczulone na wszelkie zmiany w konsystencji, smaku i zapachu jedzenia, trochę się obawiałam, że Tycjan wyczuje „podstęp” i odmówi współpracy. Ku mojemu zaskoczeniu, nic takiego nie miało miejsca –  Yarrowia Canifelox bez problemu trafia tam, gdzie powinno, czyli do kociego brzuszka.

Co z efektami?

Wszyscy wiemy, że suplementacja to proces rozłożony w czasie, a rezultaty nie pojawiają się z dnia na dzień. Mając tę świadomość, przez pierwsze tygodnie podawania Yarrowia Canifelox nie oczekiwałam żadnych widocznych zmian w wyglądzie i kondycji kota. Czas jednak płynął, Tycjan codziennie przyjmował dawkę preparatu i… coś zaczęło się dziać. Po miesiącu stosowania suplementu jego futerko stało się nieco gęstsze i odzyskało utraconą puszystość. Sierść ma ładniejszy odcień (był moment, że Tycjan wydawał się wręcz „wypłowiały”) i jest milsza w dotyku – miększa i bardziej śliska niż jeszcze miesiąc temu. Mój 13-letni kocur wygląda po prostu lepiej – ponieważ jedyną zmianą w jego diecie było pojawienie się w niej Yarrowia Canifelox, przypisuję ten efekt działaniu preparatu.

test yarrowia canifelox
fot. Koty.pl

Czy jestem zadowolona z testowanego produktu? Zdecydowanie tak – mimo słusznego wieku mojego kociego testera, preparat zdołał poprawić kondycję jego skóry i futerka. Kot prezentuje się wyraźnie lepiej i, choć raczej nie ma to związku z naszym testem, zachowuje dobry humor – codziennie z zadowoleniem przechadza się po ogrodzie. A ja z przyjemnością patrzę na jego „nowe” futerko.

materiał sponsorowany