„Zdjęcie pyszne, gratuluję psiaka”


W wirtualnym świecie nic nie ginie. Przeglądając sieć, trafiliśmy na forum myśliwskie. Tytuł wątku - Jaki pies na koty (zdziczałe). Wpisy pochodzą z 2010 roku. Głośno było ostatnio o szczuciu niedźwiedzi psami. A co z kotami?

W wirtualnym  świecie nic nie ginie. Przeglądając sieć, trafiliśmy na forum myśliwskie. Tytuł wątku – Jaki pies na koty (zdziczałe). Wpisy pochodzą z 2010 roku. Głośno było ostatnio o szczuciu niedźwiedzi psami. A co z kotami? Ustawa o ochronie zwierząt klasyfikuje koty wolno żyjące na równi z sarnami czy lisami – jako dzikie zwierzęta, każdy obywatel RP winien jest im ochronę i opiekę. Co mówi prawo łowieckie? Koty i psy na terenie lasu – to potencjalne szkodniki, a co za tym idzie mogą być odstrzelone – jest tu zgrzyt na linii ustawy i prawa łowieckiego.

Kociarze wiedzą, że koty domowe wychodzące potrafią wędrować wiele kilometrów od domu. Jak odróżnić kota zdziczałego od domowego, napotykając go na polu czy w lesie? My byśmy mieli problem, bo koty domowe potrafią na wolności zachowywać się niczym dzikuski.

Czy myśliwi mają prawo do tępienia kotów jako szkodników? Prawdą jest, że koty są świetnymi łowcami i potrafią zagrozić populacji ptaków będącej na wymarciu (choćby doniesienia z Nowej Zelandii). Ale czy wolno zwalać winę na koty za wszystko? To nie one doprowadziły do wyginięcia turów, zmalenia populacji danieli czy smużek.

Ale wróćmy do forum myśliwskiego, zacytujemy kilka wpisów:

 

Koledzy,
w moim obwodzie walczymy z ze zdziczałymi kotami, które są dokarmiane przez nieodpowiedzialnych ludzi.
Poradźcie jaką rasę psa kupić z myślą właśnie o tych kotkach?
Chodzi o podjazd (głównie saniami).
Pies puszczany z sań ma za zadanie zdławić kota lub wpędzić na drzewo.
Powinien być mały, zwinny, szybki i skoczny.

Jest takie powiedzenie, że „Jeden kot w łowisku, to tyle co trzy psy. Jeden pies w łowisku to tyle co trzy lisy.” Biorą wszystko do młodego zająca włącznie.
Na wiosnę jest prawdziwa jatka.
Wracając z zasiadki potrafię naliczyć po 5 kotów jednej nocy, dlatego przydałby mi się wyspecjalizowany w tym fachu pies myśliwski.

Miałem Jagterriera. Dla niego było wszystko jedno czy to kot, wyżeł, rotwailer, czy inne stworzenie. Nie było czegoś takiego jak walka, bo jak dochodziło do konfrontacji to jego cios był zawsze pierwszy. Poprawiać zwykle nie musiał.
Generalnie na osiedlu za jego rządów panował ład i porządek.

Wyżeł, który oszczekuje kota, a nie potrafi go zdławić – nawet najsilniejszego – to słaby wyżeł (no chyba, że w pierwszym polu, wtedy może się ewentualnie zdarzyć). (…) Nie widziałem jeszcze osobnika, który kota czy lisa tylko oszczekiwałby, jak wsiowy kundel.

Wszelkie dywagacje typu „która rasa lepsza” są nieco śmieszne,gdyż chodzi tutaj głównie o predyspozycje konkretnego osobnika,choć oczywiście są rasy,czy grupy psów gorzej lub lepiej predysponowane do tego typu zadań.
Zasadniczą cechą winna być (oczywiście poza dostateczną ciętością) szybkość w akcji i nie chodzi tutaj bynajmniej o prędkość z jaką pies jest w stanie dojść kota,ale o to,aby potrafił go zdławić błyskawicznie inaczej może zostać poważnie okaleczony…
Dziwią mnie protesty co poniektórych „ekologów”,gdyż grasujący w łowisku kot to naprawdę sprawny łowca,a że nie jest on składnikiem naturalnym ekosystemu jest najzwyklejszym szkodnikiem.Szczególnie groźny jest dla ptaków środowiska polnego,gnieżdżących się na ziemi.Są wśród nich gatunki rzadkie,ginące lub wręcz będące na wymarciu.Wielu ludzi wysuwa zarzut,iż myśliwi ograniczają liczebność drapieżników jedynie dla własnego interesu (konkurent) i to poniekąd prawda…z tym,że nie biorą pod uwagę takich realiów,że w ten sposób ratują wiele cennych gatunków chronionych.Jest wiele czynników powodujących zmniejszanie się liczebności czy ginięcie gatunków-na wiele mamy wpływ znikomy,lub wręcz zerowy,ale co możemy róbmy-„ziarnko do ziarnka,a zbierze się miarka”!
Nie jestem za eliminowaniem każdego napotkanego Mruczka (wiadomo kota na sznurku nie uwiążesz-co jak wiadomo i tak nie uratował jednego przed wykonaniem wyroku ;)))) ),ale jeśli bywa się w łowisku i po raz enty spotyka się danego kiciusia daleko od jakichkolwiek zbudowań to „trza prać” lub użyć psa właśnie…
Wracając do psów:niegdyś właściciel,który pragnął,aby jego wyżeł zasłużył na miano wszechstronnego musiał wymagać od niego między innymi dławienia i aportu drapieżnika i o dziwo,nie budziło to takiego zgorszenia jak obecnie,szczególnie tego ze strony osób polujących,co już uważam za hipokryzję w najczystszej postaci!

Wyżeł powinien „bez komendy dławić i aportować futerkowe drapieżniki”. W żaden sposób nie zakłóca to pracy psa. Moja suka, jeżeli puszczona nad kaczym dołkiem nie idzie w wodę, to jasne, że gdzieś po trzcinach snuje się rudy. Najpierw weźmie go za łeb, potem zajmie się piórem. Futrzak jest priorytetem. Tylko biorąc pod uwagę „normalną pracę wyżła” trzeba pamiętać o tym, że dzik też jest dla niego futrzakiem.

 

całość wpisu: http://łowiecki.pl/dziennik/forum/printer.php?f=13&i=73515&t=73515

 

Kochamy koty i kochamy psy. Wiele razy pisaliśmy o przypadkach przyjaźni między tymi gatunkami, o przypadkach matkowania suki kociętom, kotki szczeniętom.

Najskuteczniejszym drapieżnikiem jest człowiek. Bezpośrednio i pośrednio.