Jak trzymać kota u weterynarza?

author-avatar.svg

Dorota Jastrzębowska

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Koty rzadko są idealnymi pacjentami. Czasem się bronią, a najczęściej chcą zwiać. Można temu jednak zaradzić, umiejętnie je trzymając.

jak trzymać kota u weterynarza

fot. Shutterstock

Dlaczego koty często boją się wizyty w lecznicy? Wiele z nich ma już „złe” doświadczenia z nią związane: ból, strach, dotykanie przez obcego człowieka. Czemu jednak okazują lęk także te mruczki, które są tam po raz pierwszy? Powodów nie brakuje. Dla kotów niewychodzących zwykle każde opuszczenie domu wiąże się ze stresem. Nie mają też one zbyt wielu okazji do spotkań z innymi zwierzętami, a tu nagle wnosimy je do poczekalni pełnej czworonogów (nie tylko kotów, ale i psów), ich zapachów i odgłosów. Na dodatek są to odgłosy i feromony zestresowanych zwierząt, co nasz kot doskonale potrafi odczytać. Nic więc dziwnego, że już w poczekalni okazuje oznaki podenerwowania – a w gabinecie jest jeszcze gorzej.

baner weterynarz

Dlaczego dotyka mnie ktoś obcy?!

Wiele kotów jest niedotykalskich. Jeśli pozwalają na dotyk, to tylko na swoich warunkach. W określonych miejscach, jedynie zaufanym ludziom i tylko wtedy, kiedy mają na to ochotę. A tu nagle ktoś obcy przekracza wszystkie te granice, a ktoś zaufany, czyli my, zamiast pomóc, współpracuje z „wrogiem”. Siłą podtyka pupila wprost pod jego ręce, stetoskop i inne akcesoria. Na dodatek te ostatnie są z reguły twarde, zimne i nieprzyjemne w dotyku. A do tego jeszcze na zwierzaka czyha wiele innych przykrych niespodzianek: a to ukłucie igły, a to wetknięcie w pupę termometru czy posmarowanie zimnym żelem brzuszka (!) do usg. Koszmar!

Czemu muszę przyjmować nienaturalne pozycje?!

Jakby tego wszystkiego było mało, nie można się nawet skulić ze strachu, bo ten okropny człowiek w kitlu wciąż próbuje dosięgnąć do jakiejś części kociego ciała, a swój człowiek zdradliwie mu to ułatwia. I jak w takiej sytuacji się nie zdenerwować? Anioł by tego nie wytrzymał, a co dopiero kot! Co my, opiekunowie, możemy zrobić w tej sytuacji? Musimy przecież umożliwić weterynarzowi zbadanie pupila, a jednocześnie żal nam sfrustrowanego zwierzaka…

Stanowczo, lecz nie brutalnie

Na pewno możemy mu nie przysparzać dodatkowych nerwów, traktując go zbyt gwałtownie. Wierzcie, że naprawdę opłaca się zrobić coś nieco wolniej – doświadczeni weterynarze też dobrze o tym wiedzą. Jeśli zwierzak stawia zdecydowany opór, gdy chcemy go ułożyć w jakiejś pozycji, odpuśćmy na chwilę i dajmy mu odetchnąć. W przeciwnym razie będzie się wyrywał przez cały czas i nie uda się go zbadać. Po chwili spróbujmy go przytrzymać jeszcze raz, spokojniej lub w nieco inny sposób.

Wykorzystajmy nacisk własnego ciała

Podstawowa zasada to unieruchamianie kota, przytrzymując go przy sobie. Dotyk naszego ciała, nawet stanowczy, jest dla niego o wiele łatwiejszy do zaakceptowania, niż gdy trzyma go weterynarz. On potrafi to zrobić fachowo i stanowczo, lecz jest dla mruczka kimś obcym. Poza tym nie zawsze może go przytrzymać, bo często musi mieć wolne obie ręce. Przytrzymanie kota przy sobie nie tylko mniej go stresuje, ale też pozwala nam kontrolować siłę, tak by zwierzak nie umknął, lecz aby nie był ściśnięty więcej niż to konieczne.

Z ograniczoną widocznością

Jeśli weterynarz musi zbadać czy opatrzyć tylną część kociego ciała, możemy przytrzymać zwierzaka w taki sposób, by tego nie widział, czyli przodem do nas. Można go lekko docisnąć do stołu na wysokości karku i pozwolić mu schować głowę pod naszą pachą. Zwierzak będzie się dzięki temu czuł, jakby był w bezpiecznej kryjówce. Jednak to, że kot nie widzi, iż weterynarz się do niego zbliża, ma też pewien minus: pupil może się przestraszyć jego nagłego dotyku. Przygotujmy go więc na niego, delikatnie głaszcząc w pobliżu miejsca, które weterynarz ma zbadać lub opatrzyć.

Oko w oko z wetem

Jeśli nie da się uniknąć kontaktu wzrokowego, bo weterynarz ma coś do sprawdzenia w przedniej części ciała, musimy ułożyć kota tyłem do siebie i docisnąć lekko jego pupę do swojego brzucha lub klatki piersiowej (w zależności od wysokości stołu). Oba przedramiona ułóżmy po bokach pupila, lekko dociskając go do stołu i sięgając aż pod jego brodę. Lewą dłoń umieśćmy nad lewą łapą, a prawą nad prawą, jednocześnie przytrzymując nią głowę zwierzaka. Gdyby nagle zaczął się wyrywać, możemy go bez problemu powstrzymać.

Kontrola podwozia

Gdy trzeba skontrolować okolice brzucha, najlepiej wziąć kota na ręce. Trzymamy go w pozycji pionowej (siedzącej) na jednym przedramieniu, tą samą dłonią trzymając jego tylne łapy. Drugą dłonią przytrzymujemy przednie łapy i głowę. Zdarza się jednak, że weterynarz musi mieć dostęp do kociego brzucha w pozycji leżącej (np. gdy trzeba zrobić usg). Kładziemy wtedy zwierzaka na boku, tyłem do siebie, chwytamy jedną dłonią tylne łapy, a drugą przednie i delikatnie rozprostowujemy jego ciało. Przytrzymując pupila, pamiętajmy o tym, że ma on podwójną broń: zęby i pazury. Musimy panować nad jednymi i drugimi, a więc przytrzymywać zawsze nie tylko łapy, ale i głowę. 

Podziel się tym artykułem:

author-avatar.svg
Dorota Jastrzębowska

Miłośniczka psów, szczególnie terierów. Obecnie opiekunka przygarniętej yoreczki Adelki, wolontariuszka opiekująca się kotami wolno żyjącymi w warszawskiej dzielnicy Ochota, była redaktor prowadząca czasopismo „Mój Pies i Kot".

Koty i Psy - E-booki (1).png

Pobierz darmowy poradnik!

Zapisz się na newsletter i odbierz ebook „Poznaj całą prawdę o kotach” całkowicie za darmo

Zapisz się

REKLAMA zniknie za 10s

REKLAMA zniknie za 10s