Po koty do… Afryki! Niezwykła inicjatywa młodej Polki


Yuska na jednej z wypraw uratowała kilkudniowe mruczki. Po powrocie do Polski postanowiła, że ponownie wyruszy do Afryki i przywiezie je ze sobą.

Ta historia mogłaby posłużyć za scenariusz do filmu! Jej bohaterką jest pewna mieszkanka Krosna. Ania, znana też jako Yuska Muikkunen (niezwykły pseudonim powstał wskutek fascynacji Finlandią) uwielbia podróże. Spędziła sporo czasu m.in. w krajach afrykańskich. Teraz postanowiła polecieć do Afryki po koty. Właśnie tak!

Trasa koncertowa

Zacznijmy od początku. Wszystko zaczęło się od pewnego festiwalu muzyki afrykańskiej, na którym Yuska poznała członków zespołu muzycznego Songhoy Blues z Afryki. Znajomość przerodziła się w przyjaźń, a muzycy nie tylko zaproponowali krośniance, by dotrzymała im towarzystwa podczas trasy koncertowej po Europie, ale po jej skończeniu zaprosili ją do rodzinnej Mali.

Yuska zwiedziła afrykańskie kraje – Mali, Senegal oraz Gambię, która skradła jej serce. To właśnie tam ona i jej przyjaciel Malik podczas pobytu na plaży usłyszeli miauczenie kotów. Okazało się, że ktoś porzucił dwa kilkudniowe, rude kociaki. Yuska nie mogła pozwolić na to, by maluchy pozostały tam same sobie, dlatego postanowiła zabrać je do domu. Rudzielce otrzymały imiona – Mietek i Zbynia. Mimo niepomyślnych rokowań lekarza weterynarii udało się je uratować.

Po pewnym czasie do duetu dołączył kolejny porzucony kotek – Tadzio. Tak oto Yuska „dorobiła się” uroczego, afrykańskiego tria.

Please! Take me back to Africa! <3

Publié par Yuska Muikkunen sur mardi 3 mai 2016

Powrót

Każda przygoda kiedyś musi dobiec końca. Dziewczyna wróciła do Krosna, gdzie pracuje, a swoje oszczędności przeznaczała na karmę dla kociaków i leczenie weterynaryjne. Jednak koszty utrzymania zwierzaków są znacznie droższe w Afryce, niż w Polsce, dlatego zrodził się pomysł, by koty… przywieźć do naszego kraju. Jednak zanim Mietek, Zbynia i Tadzio będą mogli cieszyć się wspólnymi chwilami z Yuską, czeka ich do pokonania spora odległość.

Chcieć to znaczy móc, czyli do Afryki po koty

Wydaje się, że Yuska działa w myśl zasady „dla chcącego nic trudnego”. Jednak sprowadzenie kociaków z Afryki wcale nie jest taką prostą sprawą – sam plan ich przetransportowanie wymagał od dziewczyny kilku tygodni pracy i wielu stresów. Mietek, Zbynia i Tadzio musiały zostać przebadane i zachipowane.

Edit: MAM 3 OSOBĘ – WSZYSTKO JEST W TOKU. I POWINNO SIĘ UDAĆ. DZIĘKI WSZYSTKIM ZA POMOC. ❤NIECH MI KTOŚ POMOŻE…

Publié par Yuska Muikkunen sur mardi 6 mars 2018

Na szczęście Yuska może liczyć na wsparcie siostry Asi, ale nie tylko – kibicuje jej wielu innych ludzi. 16 marca siostry wyleciały do Gambii, a powrót został zaplanowany na 24 marca.

Wiem, co się będzie działo. Już teraz ludzie mi to mówią: „Po co ty tam lecisz, po co przywozisz tu zwykłe koty z Afryki? Przecież jest tyle kotów na miejscu, które czekają na adopcję”. Ja chcę Polakom pokazać, co znaczy empatia i miłość do zwierząt. Reakcje ludzi mnie nie interesują. Chcę być szczęśliwa z moim Mietkiem, Tadziem i Zbynią – powiedziała Yuska dziennikarzowi z Krosno24.

Niecodzienne przedsięwzięcie dziewczyny wywołało sporo kontrowersji w mediach społecznościowych – mimo wielu pozytywnych głosów, niektórzy nie kryją, że jej decyzja jest dla nich dziwna i niezrozumiała. Do Afryki po koty? Cóż… My za to doskonale rozumiemy motywację Ani  – trzymamy kciuki za nią i jej mruczących podopiecznych, niecierpliwie czekając na relację z podróży!

Źródło: krosno24.pl

Autor: Magdalena Olesińska