Dlaczego zima zagraża kotom?

Zima to najtrudniejszy okres dla kotów wolno żyjących.

Niska temperatura, śnieg, mróz, wiatr, brak dostępu do pożywienia – wszystko to stanowi zagrożenie dla życia kotów podwórkowych.

Dzikie koty zazwyczaj potrafią o siebie zadbać. Są aktywnymi myśliwymi i gdy tylko mogą, szukają okazji do polowań. Koty są mięsożercami, dlatego do prawidłowego funkcjonowania potrzebują białka pochodzenia zwierzęcego. Z tego powodu muszą polować na gryzonie i ptactwo. Jednak zwierzęta te jesienią szukają kryjówek, w których przeczekują zimę, więc trudno jest je wtedy upolować. Wówczas koty nie mają wyjścia i szukają pożywienia, gdzie się da – często możemy je spotkać myszkujące na śmietnikach, odgrzebujące odpadki spod zwałów śniegu.  Gdy nie mają innego wyjścia, zjadają owoce lub warzywa.

W poszukiwaniu jedzenia i ciepłego, suchego schronienia, przychodzą pod domy, gdzie często są nieproszonymi gośćmi, starają się dostać do piwnic bądź garaży i niestety zdarza się, że zamknięte w nich giną marnie.

czarny kot na śniegu zima
fot. pixabay

Koty to zwierzęta ciepłolubne, mogą wygrzewać się nawet w temperaturze do 52 stopni Celsjusza. Dlatego te wolno żyjące, aby przetrwać zimę, najczęściej tworzą stada, liczące od kilku do nawet kilkudziesięciu osobników. Kiedy jest zimno, kładą się blisko siebie i wzajemnie się ogrzewają. Gdy temperatura spada poniżej 10 stopni, zazwyczaj mocno zwijają się w kłębek i przykrywają nos ogonem (właśnie nos i górna warga są najbardziej wrażliwe na zmiany temperatury). Skwapliwie wykorzystują też zimowe słońce – wskakują wtedy na murki czy daszki i wygrzewają się w jego promieniach. Zimą często można również spotkać koty na parkingach – wskakują na maski samochodów, gdy silnik jest jeszcze ciepły po podróży.

W okresie zimowym koty narażone są więc – oprócz głodu – nie tylko na przeziębienia, ale i na wychłodzenie organizmu – już temperatura minus 5-10 stopni Celsjusza może stanowić zagrożenie dla ich życia. Nie przetrwają bez naszej pomocy.