Jak właściciel szkolił pumę Nubię? Szokujące informacje!


Wiemy, jakimi metodami Kamil S. szkolił Nubię. Jej życie przed trafieniem do zoo w Chorzowie wcale nie było takie sielankowe!

O obławie na właściciela Nubii głośno było we wszystkich mediach. Brawurowa ucieczka Kamila, który chronił swojego dzikiego kota przed zamknięciem w zoo, ujęła niemal wszystkich miłośników zwierząt. Teraz jednak na światło dzienne wychodzą informacje, jak właściciel szkolił Nubię… Okazuje się, że życie tego zwierzaka wcale nie było takie różowe!

Puma Nubia trafia do zoo w Chorzowie

Jak pisaliśmy w poprzednim artykule, sąd nakazał Kamilowi przekazanie Nubii do zoo w Poznaniu już w lutym. Wyrok ten argumentowano zagrożeniem, jakie stwarzał właściciel. Wyprowadzając kota na spacery w miejscach publicznych i umożliwiając bezpośredni kontakt z nim każdemu, kto wystarczająco za to zapłacił, ryzykował zdrowie zarówno ludzi, jak i zwierzaka. Kamil S. nie chciał jednak oddawać Nubii do zoo. Podczas interwencji w lesie niedaleko Ogrodzieńca zapiął kota na smycz, a następnie uciekł z nim głęboko w las… Kilka dni później Nubia zjawiła się w zoo w Chorzowie w ramach kwarantanny przed transportem do Poznania.

Wyraziłam zgodę, bo nie chcę, aby zwierzakowi stała się krzywda. Fundacja nie mogła przetransportować pumy do Poznania, bo w niedzielę żaden lekarz weterynarii nie był w stanie zbadać i wydać świadectwa zdrowia. Puma będzie u nas 30 dni na kwarantannie, co da także czas, aby sąd, na wniosek Pana Kamila, zmienił postanowienie co do miejsca pobytu z Poznania na Chorzów – wyjaśniła na portalu społecznościowym dyrektorka Śląskiego Ogrodu Zoologicznego Jolanta Kopiec.

Szczególną dedykacja dla specjalistów.Guzik wiecie o więzi człowieka ze zwierzęciem.Teraz pewnie się cieszycie z cierpienia Nubii.Ale przecież puma nie ma uczuć. Karp ma. Puma nie.Hipokryci

Opublikowany przez Projekt PUMA – Nubią Sobota, 1 sierpnia 2020

W chorzowskim zoo puma przebywa na obszernym wybiegu odgrodzonym szybą od zwiedzających. Zdaniem ekspertów od zachowań dzikich kotów Nubia czuje się tu bardzo dobrze i nareszcie może odpocząć od ciągłej obecności tłumów. Przeciwnego zdania jest część internautów, którzy wraz z byłym już właścicielem pumy twierdzą, że odizolowany od Kamila kot cierpi i umiera z tęsknoty za swoim człowiekiem. Nubia niestety nie powie nam, jakie są jej odczucia. My jednak wiemy, co działo się z nią w przeszłości i jak od małego traktował ją jej właściciel…

Szkolił Nubię za pomocą kolczatki

Puma Nubia już od małego brała udział w sesjach zdjęciowych, była atrakcją dla dzieci i uczestniczyła w przeróżnych targach. By potencjalnie bardzo niebezpieczne zwierzę nie zrobiło krzywdy człowiekowi, Nubia miała zakładaną kolczatkę. Obrożę, której działanie polega na wbijaniu się metalowych kolców w szyję zwierzaka przy mocniejszych szarpnięciach. Sprzęt ten widoczny jest wyraźnie na wielu zdjęciach z czasów, gdy Nubia była jeszcze małym kociakiem. W późniejszych latach kolce zastąpione zostały dławikiem, czyli zaciskającym się wokół szyi zwierzęcia sznurkiem, który mógł uniemożliwiać mu oddychanie.

Opublikowany przez Wojsko Polskie Poniedziałek, 1 września 2014

Okazuje się więc, że Nubia wcale nie była traktowana przez właściciela tak delikatnie i z miłością, jak z pozoru mogłoby się wydawać. Oprócz zadających ból sprzętów pumy pilnowały także psy Kamila, który pozwalał czworonogom, by broniły go przed złym zachowaniem kociaka. Eksperci mówią jednogłośnie: tego kota po prostu stłamszono!

NIE DA SIĘ OSWOIĆ pumy, która będzie pełnić rolę zwierzątka domowego bez przemocy, tak można oswoić szopa pracza czy papugę, ale nie dużego dzikiego kota. Oswajanie pumy polega przede wszystkim na karaniu zwierzęcia za wykazywanie naturalnych, typowych dla gatunku zachowań. Mówiąc inaczej, na złamaniu jej psychiki. Puma musi wiedzieć, że nie ma innego wyjścia, nie może o niczym decydować, jej wola i naturalne potrzeby muszą zostać stłumione. Stan idealny przypomina wyuczoną bezradność, gdy zwierzę rezygnuje ze wszystkiego, poddaje się całkowicie woli tresera. W przypadku dużych kotowatych jest to trudne na dłuższą metę, zwykle ciągle próbują. Z drugiej strony treser jest tą „matką”, która karmi i sprawia też przyjemność. Zwierzę nie wie i nie zna innego życia – jest skazane na życie w takiej psychicznej klatce. W sumie to trochę przypomina przemocowy związek, w którym ofiara wraca do oprawcy – tłumaczy w swoim wpisie Robert Maślak, specjalista od ssaków drapieżnych.

Co jest lepsze?

Puma Nubia może więc traktować Kamila jak „matkę”, a nawet za nim tęsknić. Jednak czy tyle wystarczy, by świadomie wysłać skrzywdzone zwierzę z powrotem do tego człowieka? Czy lepiej umieścić ją w zoo, gdzie będzie miała możliwie komfortowe warunki, zbliżone do naturalnego środowiska?

Autor: Aleksandra Prochocka