Kot Felek może się cieszyć wolnością. Zapadł wyrok w głośnej sprawie


Historia kota Felka daje nadzieję innym mruczkom, by mogły bez nadzoru podążać swoimi ścieżkami.

Kot Felek może odetchnąć z ulgą! Sąd uznał, że jego właściciel, sołtys wsi Dzikowo w woj. warmińsko-mazurskim, nie musi trzymać swojego pupila na uwięzi, ponieważ zwierzę nie stanowi żadnego zagrożenia dla otoczenia.

Pan Stanisław Baran odmówił przyjęcia 50 zł mandatu, którym policja chciała ukarać go za… niedopilnowanie kota. 9-letni Felek czasem spacerował sobie beztrosko po ulicy w Dzikowie Iławieckim, nie zdając sobie sprawy z tego, że funkcjonariusze oczekują od jego właściciela, że będzie trzymał kota na uwięzi. Z kolei na spacery miał wychodził tylko zaopatrzony w smycz i kaganiec.

A zaczęło się tak…

Stanisław Baran jeszcze w marcu zawiadomił policję o tym, że okoliczni mieszkańcy boją się chodzącego bez opieki psa, prosząc funkcjonariuszy, aby upomnieli właścicielkę zwierzęcia. Jednak, jak sam mówił mediom, policjanci bardziej zainteresowali się jego kotem Felkiem. Pytali o szczepienia zwierzęcia,  mieli też upomnieć sołtysa, żeby pilnował kota nawet na terenie własnej posesji.

Policjanci stwierdzili, że futrzak przebiegł im drogę, a tym samym stworzył zagrożenie.  Właściciel Felka z kolei utrzymywał, że jego pupil spał w tym czasie na kanapie. Według relacji sołtysa, policjanci nie poinformowali go, że zamierzają wymierzyć mu karę, dowiedział się o niej dopiero po kilkunastu dniach.

Podczas składania zeznań, zaproponowano mu mandat w wysokości  50 zł. Zdecydował, że go nie zapłaci i myślał, że na tym sprawa się zakończy…

Czarno biały kot na chodniku
fot. Shutterstock

Sądowa batalia

Policja nie odpuściła i sprawa jeszcze w połowie lipca trafiła do sądu. „W dniu 10 marca 2017 roku około godziny dziewiątej w miejscowości Dzikowo Iławeckie (Gmina Górowo Iławeckie), będąc właścicielem kota nie zachował zwykłych i nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia w ten sposób, że kot biegał luzem po drodze” – napisano we wniosku o ukaranie.

Sąd odroczył jednak pierwszą rozprawę, bo policjanci nie potrafili dokładnie opisać Felka, a sędzia miał problemy z ustaleniem faktycznych problemów sprawianych przez zwierzę.

Na kolejnym posiedzeniu zeznawali okoliczni mieszkańcy, którzy skarżyli się np. na to, że Felek „pomieszał grządki marchewki z pietruszką”, a także, że jest… sprawcą wielu kocich ciąż. Trudno było jednak udowodnić, że to właśnie podopieczny sołtysa odpowiada za wszystkie szkody i wzrost kociej populacji. Pan Stanisław konsekwentnie bronił swojego pupila.

Na szczęście sędzia wykazała się większą wyobraźnią od policjantów i uniewinniła Felka i jego pana, zapewniając, że nie ma obowiązku trzymania kota na uwięzi.

Za sprawą wyroku, choć nie jest on jeszcze prawomocny, zarówno Felek, jak i inne koty, mogą spać spokojnie, a raczej mogą spokojnie chodzić własnymi drogami.

Źródło:  olsztyn.tvp.pl

Autor: Małgorzata Puzyr