Sławno: Ukarana, bo jej koty za głośno miauczą


W Sądzie Rejonowym w Sławnie w lutym br. rozpatrywano sprawę z rzędu o zbyt głośne miauczenie kotów.

W Sądzie Rejonowym w Sławnie w lutym br. rozpatrywano sprawę z rzędu o zbyt głośne miauczenie kotów, należących do Teresy Garczyńskiej. Chodzi o dwa koty syberyjskie, okresowo przebywające w wolierze poza mieszkaniem pani Teresy.

Sądowy akt oskarżenia dotyczący zakłócania ciszy nocnej obejmuje okres od 2010 do 31 lipca 2012 roku. Pierwszy wyrok zapadł 27 listopada ubiegłego roku.

– Przeżyłam wielkie zaskoczenie, gdy pocztą dostałam decyzję Sądu Rejonowego w Sławnie, gdzie uznano mnie winną i kazano zapłacić 500 złotych grzywny i 100 złotych kosztów sądowych. Posiedzenie sądu było bez mojego udziału. Nie zgadzam się z takim rozstrzygnięciem – mówi pani Teresa – Odwołałam się od niego.

Sprawę wszczęto z urzędu po licznych skargach sąsiadów pani Teresy – Jesteśmy normalnymi ludźmi, którzy pracują i po pracy chcą w nocy odpocząć – mówi jeden z przeciwników kotów. – Niestety, jest to utrudnione, bo koty, przebywające w ogródku, w specjalnie przygotowanym dla nich zamkniętym wybiegu, wyją po nocach. To wycie przypomina płacz dziecka.

Właścicielka kotów z kolei uważa, że sąsiedzi przesadzają.
– Owszem, któregoś razu była taka sytuacja, że do klatki podszedł obcy, dziki kot i wtedy rzeczywiście kocur Max głośno miauczał – mówi Garczyńska.

Przyjechałem do Sądu Rejonowego w Sławnie w związku z tym, że nasza koleżanka klubowa Teresa Garczyńska ma problem z powodu bycia miłośniczką kotów – mówi Antoni Kondej, prezes Klubu Miłośników Kotów „Cat Klub Sopot”. – Teresa stara się, aby tym kotom było jak najlepiej. Została posądzona, że kotami się nie zajmuje oraz że nie dają one w nocy spokoju okolicznym sąsiadom. Uważam, że jeśliby się zajęto kotami bezdomnymi, które przychodzą na jej posesję, do ogródka, to problem by zniknął. Koty z zewnątrz stanowią dla tych w zagrodzie zagrożenie. Wówczas szczególnie kocur może być agresywny i wydawać różne dźwięki, bo broni terytorium.

W sądowych aktach sprawy jest informacja, że różne odgłosy słyszane były do lipca 2012 roku, zaś kotka została wysterylizowana w kwietniu 2011 roku. – Oba koty były razem i to, co opisują lokatorzy, nie powinno zaistnieć – mówi Kondej. – Takie odgłosy zdarzają się, gdy kotka ma ruję. Kłopotu by nie było, gdyby z miasta zniknęły bezpańskie koty.
 

Ostatnia rozprawa odbyła się 21 lutego br. Pani Teresa ma zapłacić grzywnę – 250 zł i 130 zł kosztów sądowych.

Wyrok (uznanie dopuszczenia się wykroczenia przez mieszkankę ulicy Chrobrego) nie jest prawomocny. Przysługuje od niego apelacja.

 

źródło: Dziennik Bałtycki