Jakie szelki i smycz dla kota na spacer? Sprawdzamy!


Wybierając się ze swoim czworonożnym pupilem na przechadzkę, musisz pamiętać o jego bezpieczeństwie.

Spacer z kotem to prawdziwa przyjemność – zarówno dla nas, jak i dla naszego mruczącego przyjaciela. Pod jednym warunkiem – jeśli jest bezpieczny. Puszczając mruczka luzem, dużo ryzykujesz: ucieczkę, zaginięcie, śmierć pod kołami auta. Szelki i smycz dla kota to nie fanaberia, lecz konieczność.

Jakie szelki wybrać?

Można je kupić w komplecie ze smyczą. Najczęściej wykonane są z wytrzymałego tworzywa – weluru, gumy obitej tkaniną bądź giętkiego nylonu wysokiej jakości (taśmy).  Klamrowe zapięcia oraz zatrzaski umożliwiają szybkie zakładanie i zdejmowanie. Regulatory (na szyi i klatce piersiowej) pozwalają dopasować akcesoria do wielkości kota. Dostępne są we wszystkich kolorach tęczy, oraz w różne wzorki. Długość smyczy to zazwyczaj około 120cm. Cena najprostszego kompletu: 12-35 złotych.

Oczywiście można znaleźć bardziej wyrafinowane modele – na przykład z odblaskami – przydatne na wieczorne spacery, kot będzie widoczny zarówno w światłach reflektorów samochodowych, jak i w świetle zwykłej latarki.

Jakie szelki są najlepsze na spacer z kotem? Po wielu testach nasz zespół redakcyjny poleca puszorki zapinane na klasyczne klamerki, z regulacją (trudniej je rozpiąć przy szarpnięciu przez kota), wykonane z weluru. Materiał ma znaczenie – nylonowa taśma jest dość śliska, kot może się się z niej łatwo wydostać. Welur stawia większy opór kociej sierści.

Dla kotów lubiących podczas spaceru wskoczyć na drzewo przyda się smycz automatyczna. Dzięki niej zwierzak może się oddalić od właściciela na dystans od 3 do 5 metrów. Cena w zależności od jakości i producenta: od 25 do 100 zł.

Kot na smyczy
fot. Shutterstock

Smycz powinna być długa

Smycze automatyczne dedykowane kotom są krótsze od psich wersji. W praktyce najlepiej sprawdzają się smycze dłuższe – 3-5 metrów, szczególnie, gdy chcemy kota przywiązać na chwilę przy drzewku w parku czy na działce.  Niektórym może się taka praktyka skojarzyć z kotem na sznurku z filmu „Sami swoi”, ale spokojnie – nie chodzi o dręczenie kota, lecz zapewnienie mu bezpieczeństwa, nie pozbawiając pewnej dozy wolności. Można zestaw puszorek + smycz automatyczna potraktować jako rodzaj przenośnej woliery.

Nasza znajoma kociara zwykła używać stalowego karabińczyka (dokładnie takiego, jakiego używają taternicy i miłośnicy górskich wędrówek) jako idealnego mocowania smyczy do np. drzewka. Taki karabińczyk ma blokowanie zapięcia, nie sposób go rozpiąć ani złamać, wytrzyma uciąg nawet dzikiej pantery 😉 Karabińczyk przekłada przez uchwyt smyczy automatycznej, po czym zaczepia nim o średniej grubości gałąź. W ten sposób ona zyskuje wolne ręce, a kot kontrolowaną swobodę.

Kot wyprowadzany na smyczy i w puszorku NIE POWINIEN BYĆ ZOSTAWIANY SAM SOBIE, lecz zawsze znajdować się pod czujnym okiem opiekuna. Przyczyna jest prozaiczna – sprytne koty potrafią wydostać się nawet z najlepiej dopasowanych szelek.