Wyszedł z domu i nie wrócił


Gdy nadchodzi wiosna, częściej otwieramy okna i balkony. Jeśli mamy w domu koty, warto zadbać o ich bezpieczeństwo.

Zacznijmy od rozróżnienia: istnieją koty trzymane wyłącznie w domu, bez możliwości swobodnego wychodzenia poza (koty niewychodzące) i koty, które mieszkają w domu, ale wychodzą też na zewnątrz (koty wychodzące, dotyczy głównie domków wolnostojących). Statystyki pokazują, że średnia życia tych pierwszych jest zdecydowania wyższa – ponieważ nie opuszczają mieszkań, nie zagrażają im samochody, psy i niekoniecznie mili obcy ludzie.

Najbezpieczniejszy kot to kot opuszczający mieszkanie wyłącznie w transporterze (na wizytę do weterynarza czy podczas transportów) lub w szelkach i na smyczy, a zasadniczo jego rewirem jest wnętrze domu człowieka.

Czy kot tęskni na „świeżym powietrzem” i otwartą przestrzenią?

Doświadczenie pokazuje, że niekoniecznie – koty wychowane bez możliwości wychodzenia, albo przyzwyczajone do mieszkań w blokach wcale nie tęsknią za dworem. Wystarcza im wyglądanie na świat zza szyby. Ideałem jest osiatkowany balkon – to wielka frajda i dla kotów w ciepłej porze roku, i dla ich ludzi, którzy nie muszą się dusić w letnie upały przy zamkniętym balkonie. Natomiast stanowczo odradzamy wypuszczanie kota na niezabezpieczony balkon – ryzyko zaginięcia kota lub jego upadku jest ogromne – a kot nie zawsze spada na cztery łapy… W efekcie wypadnięć z wysokości, łamią się kocie łapy, kręgosłupy, żuchwy, czaszki, uszkadzają płuca i inne narządy wewnętrzne.

Można usłyszeć – ale mój kot wychodzi i zawsze wraca. Albo – raz spadł ale nic mu się nie stało. Tak, raz, drugi, trzeci, a za czwartym skończy się ze skutkiem śmiertelnym, i co wtedy? Jesteśmy odpowiedzialni za naszych futrzastych przyjaciół.

Wystarczy odrobina wyobraźni – kot na 1 piętrze na balkonie, balkon od barierki wzwyż „goły”, przelatuje motyl albo ptak, kot rzuca się za nim i wypada. Może i na cztery łapy. Ale trafia w obce miejsce, jest przerażony, ucieka – często pod auto albo prosto w objęcia człowieka, który… no właśnie, tyle przypadków okrutnego traktowania zwierząt wokół – pilnujmy sami, nie liczmy, że kot sam się upilnuje, odnajdzie, wróci.

Koty na osiatkowanym balkonie
fot. Shutterstock

A może osiatkować czyli zabezpieczyć balkon?

Na naszym rynku od ładnych kilkunastu lat funkcjonują firmy i osoby wyspecjalizowane w takich robionych na zamówienie zabezpieczeniach: z mocnej siatki rybackiej rozpiętej na duraluminiowych lub aluminiowych stelażach, w innej wersji z siatki ocynkowanej rozpiętej na hakach przytwierdzonych do ścian i balkonów, w jeszcze innej wersji – można siatkę z tworzywa kupić samemu i zainstalować – na oknie bądź balkonie (te ostatnie siatki robi np. firma Trixie, są dostępne w sklepach zoologicznych, trzeba jednak przyznać, że lepszej jakości i solidniejsze są wersje na zamówienie – Trixie z kolei jest najtańszą metodą zabezpieczenia). Balkon-altanka to estetyka i wiele możliwości aranżacji – drewniane pieńki-siedziska, rośliny bezpieczne dla kotów, a może kwitnąca i bujnie rosnąca w doniczkach kocimiętka?

Balkon to jedno. Nie można zapominać o drugim zagrożeniu, jakim są uchylne okna. Wiele kotów już zaklinowało się w nich, i wielu z nich nie udało się uratować. Na YouTube można znaleźć filmiki z takimi przypadkami, my nie będziemy ich cytować – są zbyt drastyczne.

kot w oknie
fot. Shutterstock

Uchylne okno też można łatwo i tanio zabezpieczyć – wystarczy kupić ogranicznik na uchylne okno w Castoramie lub w sklepie zoologicznym.

Podróż z kotem

Opuśćmy dom. Jedziemy z kotem do weterynarza. Mimo że autem, a kot jest w transporterze, pamiętajmy, by nie puszczać go luzem wewnątrz samochodu – co jeśli kot się przestraszy albo będzie stłuczka? Przerażone zwierzę potrafi być nieobliczalne…

Bezpieczny choć wychodzący

Co, jeśli mieszkamy w domku z ogrodem i kot ma możliwość wychodzenia na zewnątrz? Najlepiej zaczipujmy go (większość lecznic czipuje koty w cenie ok. 50zł, wpisuje też do ogólnopolskich baz zwierząt czipowanych). Warto też zakładać mu obróżkę z adresówką. Sama obecność obróżki jest już sygnałem – to kot domowy, nie bezdomny, ułatwi ew. odszukanie domu. A gdy jest czip, to już pół biedy – polskie schroniska coraz częściej wprowadzają procedury czipowania kotów, i sprawdzają te koty, które do nich trafiają, pod kątem obecności czipu. Jeśli czip znajdą, numer jest podawany przy opisie kota, także wpisywany do baz zwierząt zagubionych (ma taką np. Safe Animal, największa baza zwierząt czipowanych).

kot z adresówką
fot. Shutterstock

Jeśli obróżka – najlepsza będzie z bezpiecznym zapięciem klik – samootwierającym się w przypadku zaczepienia kota np. o gałąź drzewa. Potrzebne jest naprawdę mocne szarpnięcie, by ją rozpiąć. Drugi plus – kot nie udusi się. A że obróżka się zagubi… Kolejna to wydatek 6 do 20zł, niewiele.

A jeśli jednak nasz kot się zgubi?

Wydrukować ogłoszenia, koniecznie ze zdjęciem kota, kontaktem do nas, cechami charakterystycznymi. Rozwieśmy je w okolicznych lecznicach, sklepach, w schronisku. Zamieśćmy ogłoszenia także w internecie – na im większej liczbie stron, tym lepiej. I sami przeglądajmy strony schroniska dla zwierząt, bazy zwierząt znalezionych.

My apelujemy, by czipować i zapobiegać zagubieniom…

Autor: Joanna Nowakowska