Wytatuował sfinksa


Obrońcy zwierząt nie zostawili na nim suchej nitki.

Na taki pomysł mógł wpaść tylko Rosjanin. Aleksandr Purtov jest zawodowym tatuażystą oraz właścicielem Demona, kota rasy sfinks kanadyjski.
Aleksandr od pewnego czasu regularnie upiększa swojego pupila, „zdobiąc” go kolejnymi tatuażami. Wszystko po to, by uczynić Demona jeszcze oryginalniejszym i groźniejszym.
Tatuaże Demona mają nawiązywać do rosyjskiej tradycji gangstersko-więziennej – wieża więzienna, karty do gry i papieros – czyli to, co tatuują sobie rosyjscy kryminaliści.

Na początku stycznia bieżącego roku internet obiegł filmik uwieczniający jedną z takich sesji. Znakomita większość internautów uznała pomysł Rosjanina nie za dzieło sztuki lecz barbarzyństwo i przejaw okrucieństwa wobec zwierząt.
Choć podczas zabiegu zwierzę było pod narkozą i nie czuło bólu, jednak ból pojawiał się po ustaniu działania narkozy. Trzeba też pamiętać, że dawki środka usypiającego są szkodliwe, szczególnie dla kocich nerek. Co innego konieczny zabieg chirurgiczny ratujący życie zwierzaka czy sterylizacja, co innego niepotrzebne narażanie kota na upośledzenie zdrowia i niepotrzebny stres. Dodatkowo skóra kotów tej rasy jest bardzo wrażliwa.

Aleksandr przyznaje w reportażu dla serwisu Life.ru, iż żal mu Demona i bardzo mu współczuje, ale potrzeba wykonania ozdoby na jego ciele była silniejsza. Traktuje też ją jako wyzwanie, gdyż skóra kota jest inna i wymaga innej techniki.

– Mam nadzieję, że tatuaże mu nie szkodzą, bo to nie jest jego pierwsza ozdoba. Zwykle po zabiegu Demon czuje się dobrze i szybko wraca do siebie po narkozie. Tatuowanie zwierząt to bardzo stara praktyka, mają wiele zastosowań, więc nastawiam się do tego neutralnie. Oczywiście nasuwają się pytania natury etycznej. Jednak oznaczanie i tatuowanie było normalne w starożytności – jako znak przynależności do właściciela – mówi tatuażysta.

 

Miłośnicy zwierząt są oburzeni. Ale czy to powstrzyma Purtova przed kolejnymi tatuowaniami Demona?