14-latek uratował kota wyrzuconego na autostradzie


Czy koty potrafią być wdzięczne za uratowanie życia? Przypadek Lucky'ego świadczy o tym, że tak!

Erin Brown jechała autostradą wraz ze swoim 14-letnim synem, Gavinem. Wiozła go na przyjęcie urodzinowe. Nagle zobaczyła coś, co ją zszokowało. W samochodzie jadącym przed nimi otworzyło się okno i ktoś wyrzucił przez nie kota. Nie małe kociątko, ale dorosłego pręgowanego kota.
Erin zahamowała, a jej syn wyskoczył z auta, machając rękami i starając się zatrzymać ruch na drodze.
Wystraszony kot przebiegł po autostradzie, kierując się w stronę wiaduktu. Mało brakowało, a zeskoczyłby z wysokości i… Na szczęście Gavin był szybszy. Podbiegł i złapał kota w ostatnim momencie.

Wrócił z przerażonym zwierzakiem do samochodu i zamiast na przyjęcie urodzinowe, pojechali do BluePearl Animal Hospital. Przez całą drogę przytulał kota i głaskał, mówił do niego przyciszonym głosem, starając się uspokoić Lucky’ego. W szpitalu lekarze weterynarii zajęli się troskliwie nieszczęsnym zwierzakiem, podali leki uśmierzające ból. Kot, próbując złapać się nawierzchni wiaduktu, niemal wyrwał sobie pazury.

Rodzina wróciła do domu. Oczywiście z nowym domownikiem. Kot i Gavin stali się nierozłączni. Lucky okazał się przemiłym i łagodnym zwierzęciem. Nie sposób było go nie pokochać.

Uratował kota, bo…

Gavin nie myśli o sobie jak o bohaterze. Tak po prostu należało się zachować. Zawsze chciał zostać weterynarzem. Teraz, po niezwykłym spotkaniu na autostradzie, tylko utwierdził się w tym postanowieniu.
Świat nie jest taki zły, póki są na nim tacy młodzi ludzie.
Z sercem na właściwym miejscu.

źrodło: lovemeow