Przypadkiem adoptowała dzikie zwierzę. Pomyłkę odkryli internauci


Kobieta najwyraźniej myślała, że uratowała z ulicy zagubionego mruczka. Internauci szybko odkryli, że zwierzę z ogłoszenia wcale nie jest "zwykłym" koteczkiem.

Chęć niesienia pomocy zwierzętom zawsze zasługuje na pochwałę. Czasem jednak impulsywne działanie może doprowadzić do zaskakujących konsekwencji – przekonała się o tym pewna kobieta z Wirginii. Amerykanka uratowała i wzięła do domu kota, który zaklinował się w jej ogrodzeniu. Nie miała pojęcia, że tak naprawdę… adoptowała rysia.

„Bardzo gruby, bez ogona”

Mieszkanka miasta Richmond zamieściła w internecie ogłoszenie, w którym poinformowała, że szuka właścicieli kota, którego znalazła w pobliżu swojego domu. Zwierzak utknął między przęsłami jej ogrodzenia – pomogła mu się wydostać i wzięła go do siebie, nie tracąc nadziei, że uda jej się odnaleźć jego opiekunów. W notce opisała kota jako „bardzo grubego, z małymi paskami i plamkami na łapach oraz dużymi, białymi plamami z tyłu uszu”. Co ciekawe, napisała też, że „jedyną niepokojącą rzeczą jest to, że kot nie ma części ogona, ale nie wygląda to na świeży uraz”.

Jednak naprawdę niepokojąca była dopiero dalsza część ogłoszenia:

On naprawdę dużo gada! Myślę, że to może być jakaś mieszanka kota bengalskiego, a może i maine coona, bo jest naprawdę duży i okazały. W sztucznym świetle wygląda na brązowego, ale tak naprawdę jest raczej szary. Był bardzo głodny. Jeśli jesteś jego właścicielem, to proszę, skontaktuj się ze mną JAK NAJSZYBCIEJ. Nie mogę go zatrzymać, bo jest dość SZALONY – pootwierał mi wszystkie szafki w domu w ciągu jednej nocy i jest BARDZO AGRESYWNY.

Dodane do ogłoszenia zdjęcia szybko rozwiały wszelkie wątpliwości. Internauci natychmiast zaalarmowali kobietę, że przez pomyłkę…

…adoptowała rysia

Fotografie nie pozostawiają złudzeń – choć pełna dobrych chęci, Amerykanka zabrała do domu dzikie zwierzę – rysia rudego (wild bobcat). Drapieżniki te występują na większości terenów Stanów Zjednoczonych, również na obszarach zurbanizowanych. Kobieta popełniła dość zabawną, lecz w rzeczywistości niebezpieczną pomyłkę. Gdy zrozumiała, że adoptowała rysia, przyznała, że to wyjaśnia, dlaczego próbując go pogłaskać, nieomal straciła palce…

fot. richmond.craigslist.org
richmond.craigslist.org
richmond.craigslist.org

Internauci wysłali kobiecie wiele wiadomości, w których przestrzegali, że powinna jak najszybciej wypuścić rysia na wolność. Posłuchała ich rady i zaktualizowała ogłoszenie:

Nic dziwnego, że był taki wkurzony – w końcu go porwałam! Cieszę się, że wszystko z nim w porządku i nie jest zagubionym kotem. Na szczęście mi też nic się nie stało, obyło się bez pogryzień i zadrapań. Muszę tylko wszystko wyczyścić, bo zasikał mi cały dom!

W odpowiedzi na pełne niedowierzania głosy i kpiny ze strony ludzi, którzy nie mogli uwierzyć, jak można się tak pomylić, kobieta napisała, że nie urodziła się w Ameryce i nigdy wcześniej nie słyszała o rysiach. Brzmi podejrzanie? Sporo osób uważa, że tak.

W sieci pojawiają się już głosy, że cała sprawa jest mistyfikacją, a do „adopcji” rysia w rzeczywistości nigdy nie doszło. Wątpliwości internautów budzą zdjęcia wykorzystane w ogłoszeniu – niektórzy twierdzą, że to tak naprawdę screeny z filmiku, który pojawił się w internecie w 2017 roku.

Niezależnie od tego, czy opisana wyżej sprawa wydarzyła się naprawdę, tego typu historie nie są aż tak nieprawdopodobne, jak mogłoby się wydawać. Wystarczy wspomnieć teksańską rodzinę, która pomyliła młode rysie z kociętami bengalskimi. Konsekwencje okazały się raczej bolesne…

źródło i zdjęcia: richmond.craigslist.org

Autor: Agata Kufel