W Nowej Rudzie kot wrócił do domu z raną, którą według opiekunów weterynarz ocenił jako postrzał. Policja sprawdza sygnały o strzelaniu do kotów z wiatrówki, ale sprawcy na razie nie ustaliła. Jeśli twój kot wychodzi na dwór, ta historia dotyczy także ciebie.
W skrócie:
- Opiekunowie z rejonu ulic Łużyckiej, Anny i Strzeleckiej mówią o postrzelonym kocie. Policja potwierdza, że sprawa „pozostaje w zainteresowaniu policjantów”.
- Sprawca nie jest znany, a pocisku nie zabezpieczono. Rodzina apeluje do sąsiadów o czujność i zgłaszanie wszystkiego, co niepokojące.
- Uważamy, że strzał do kota to przestępstwo, a nie sąsiedzki spór. Opiekun może jednak sporo zrobić, żeby zmniejszyć ryzyko.

Co się wydarzyło w Nowej Rudzie
Jak podają lokalne portale klodzko24.eu i nowaruda24.pl, kot jednej z rodzin wrócił do domu ranny. Według relacji właścicieli lekarz weterynarii uznał, że zwierzę zostało postrzelone. Pocisku nie ma, bo kot sam usunął go z rany. Opiekunowie mówią też, że weterynarz miał wcześniej leczyć innego kota z podobnym obrażeniem. Redakcje zaznaczają, że tej informacji nie potwierdzono w dokumentacji.
Rzeczniczka Komendy Powiatowej Policji w Kłodzku przekazała portalom, że policja sprawdza podejrzenie strzelania do kotów z wiatrówki. Dotychczasowe czynności dzielnicowego nie potwierdziły okoliczności zgłoszenia i nie pozwoliły ustalić sprawcy. Zgłoszenie dotyczące krzywdzenia zwierząt wpłynęło do komisariatu w Nowej Rudzie w sierpniu. Rodzina prosi mieszkańców, by reagowali na odgłosy przypominające strzały i przekazywali policji nagrania z monitoringu.
Nasza opinia: to nie jest „problem z kotami sąsiadów”
Strzelanie do kota z wiatrówki to krzywdzenie zwierzęcia, za które w Polsce grozi odpowiedzialność karna. Nie da się tego tłumaczyć tym, że kot załatwia się w ogródku albo poluje na ptaki. Jeśli sąsiedzi mają z tym problem, mogą porozmawiać z opiekunem, a nie sięgać po broń.

Jednocześnie uczciwie mówimy opiekunom kotów wychodzących, że ryzyko na zewnątrz jest realne. Rozumiemy, że wielu z was uważa swobodne wychodzenie za naturalne dla kota. Dla nas wniosek jest jednak taki, że wolność kota nie może oznaczać, że jego bezpieczeństwo zależy od dobrej woli każdego przechodnia. Dlatego zachęcamy do kontrolowanych wyjść: ogrodu z siatką, wybiegu, balkonu z zabezpieczeniem albo spacerów w szelkach. Równie stanowczo mówimy też drugiej stronie: nie wskazujcie w internecie podejrzanych na podstawie domysłów. To sprawa dla policji, a nie dla sąsiedzkiego samosądu.
Co to znaczy dla twojego kota
Kot z raną po śrucie nie zawsze wygląda na rannego. Może się chować, przestać jeść, lizać jedno miejsce albo kuleć. Mały otwór w skórze łatwo przeoczyć pod sierścią, a rana może się zakazić.
- Gdy kot wraca z niewyjaśnioną raną, jedź do weterynarza i poproś o opis obrażeń w dokumentacji. To ważne dla ewentualnego zgłoszenia.
- Jeśli weterynarz podejrzewa postrzał, zapytaj o zdjęcie RTG. Śrut może zostać w ciele.
- Zgłoś sprawę na policję i zachowaj dokumentację, zdjęcia rany oraz nagrania z kamer w okolicy.
- Zaczipuj kota i zarejestruj czip w bazie, żeby w razie wypadku ktoś mógł cię szybko powiadomić.
- Jeśli w twojej okolicy pojawiają się takie sygnały, zatrzymuj kota w domu, przynajmniej do czasu, aż sprawa się wyjaśni.
Jeśli mieszkasz w Nowej Rudzie albo w okolicy, a twój kot wrócił ostatnio z podobną raną, nie czekaj i zgłoś to na policję. Każde kolejne zgłoszenie zwiększa szansę, że ktoś wreszcie odpowie za te strzały.
