Amerykanka wydaje książkę o najbardziej znanych rosyjskich kotach


Amerykańska pisarka Mary Ann Ellin wydała książkę nawiązującą do historii kotów, mieszkających na stałe w petersburskim muzeum – Ermitażu. Te zwierzęta nie tylko mieszkają w muzeum, lecz mają do wykonania ważną funkcję.

Amerykańska pisarka Mary Ann Ellin wydała książkę nawiązującą do historii kotów, mieszkających na stałe w petersburskim muzeum – Ermitażu. Te zwierzęta nie tylko mieszkają w muzeum, lecz mają do wykonania ważną funkcję polegającą na zabezpieczaniu jego eksponatów przed gryzoniami. Są one już miejscowymi sławami.

Ermitaż jest największym w Rosji i jednym z największych na świecie zbiorów dzieł sztuki i zabytków historii i kultury. Na jego kolekcje składają się blisko trzy miliony eksponatów. Dla zabezpieczenia ich przed włamaniami, kradzieżami i klęskami żywiołowymi w Ermitażu zastosowano najbardziej nowoczesne środki. Jednak na gryzoni jak dotychczas nie wymyślono nic skuteczniejszego, niż koty.

Podobno pierwszych czworonożnych ochroniarzy sprowadzono tu na rozkaz rosyjskiej cesarzowej Elżbiety w XVIII wieku. Wówczas Ermitaż nie był muzeum, tylko siedzibą rosyjskich cesarzy. Od tamtego czasu tylko dwa razy w historii pozostawał bez ochrony kotów. Po raz pierwszy było to w okresie blokady Leningradu przez wojska niemieckie w czasie Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. W oblężonym mieście panował wówczas głód i kotów po prostu zjedzono. Po wojnie w Ermitażu ponownie skompletowano koci personel. Koty prowadziły tu tak komfortowe życie, że jedna kotka nawet przyzwyczaiła się do wygodnego sypiania na carskim tronie. Mniej więcej w tym samym czasie inna kotka potrafiła zepsuć ważne dokumenty w gabinecie dyrektora muzeum, który strasznie się wściekł i kazał wypędzić wszystkie koty. Jednak pod ich nieobecność zaczęły rozmnażać się szczury, i kotów ponownie zaprowadzono do Ermitażu. Obecnie jednak nie mają one dostępu na sale muzealne.

Koty mieszkają teraz w suterenowych pomieszczeniach Ermitażu. Jest ich około 70. Jest to za dużo – pracownicy muzeum sugerują, że dla ochrony eksponatów jak najbardziej wystarczy 60. Jednak mieszkańcy Petersburga ciągle podrzucają tam coraz to nowe bezpańskie zwierzęta. W związku z tym regularnie odbywają się tu akcje rozdawania kotów – każdy chętny może zabrać do domu kota z Ermitażu. Dodajmy, że w mieście nawet krąży legenda odnośnie istnienia jakiejś specjalnej rasy kotów – ermitażowej.

Zwierzęta, pozostające na stale w muzeum, mają zapewnione godne warunki. Dostają jedzenie i korzystają z opieki weterynarzy. Pracownicy Ermitażu darzą szacunkiem czworonożnych kolegów i pieczołowicie opiekują się nimi. Obowiązuje tu niepisana zasada – kotów nie wolno obrażać. Naruszenie tego przepisu może nawet kosztować stanowiska. Natomiast na wewnętrznych terenach muzeum umieszczono unikalne znaki drogowe z napisem: „Uwaga, koty!”. Co roku dla nich organizowane są święta a nawet wystawy.

Koty Ermitażu są znane nie tylko w kraju, lecz również za granicą. Amerykanka Mary Anne Ellin po zwiedzeniu muzeum tak się przejęła tą historią, że nawet napisała książkę dla dzieci. Obecnie przygotowywane jest do druku trzecie wydanie. Bohaterka książki, dziewczynka Anna, szuka w Ermitażu idealnego kota, aby namalować jego portret. Wędruje po całym muzeum i w końcu znajduje poszukiwanego kota. Autorka zapowiedziała przekazanie części wpływów ze sprzedaży książki na utrzymanie ermitażowych kotów.

źródło: Głos Rosji