25.02.2012

Tygrysy bengalskie – szalenie wrażliwe na kłusownictwo

author-avatar.svg

Koty.pl

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Zabicie nawet kilku samców tygrysów bengalskich zagraża całej populacji tych zwierząt, prędzej czy później prowadząc do jej wymarcia. Jak wielkie zagrożenie dla tych drapieżników stanowi kłusownictwo, przekonują naukowcy z Izraela, Indii i Polski.

fot. Shutterstock

Zabicie nawet kilku samców tygrysów bengalskich zagraża całej populacji tych zwierząt, prędzej czy później prowadząc do jej wymarcia. Jak wielkie zagrożenie dla tych drapieżników stanowi kłusownictwo, przekonują naukowcy z Izraela, Indii i Polski na łamach pisma „Biological Conservation”.

Tygrysy bengalskie są jednymi z najbardziej okazałych kotowatych. Rozmiarami i masą ciała dorosły samiec nie ustępuje lwu – wliczając ogon, może osiągać nawet trzy metry długości i ważyć ponad dwieście kilo. Są to zwierzęta terytorialne. Samce wymagają od 30 do około 100 km2 powierzchni, samice sporo mniej.

Tygrysy te żyją w Indiach, Bhutanie, Nepalu, Bangladeszu, zachodnich Chinach i Birmie. Międzynarodowa Unia Ochrony Przyrody uznała je za gatunek zagrożony. Szacuje się, że zostało ich mniej niż 2,5 tysiąca – i wciąż systematycznie ubywa, choć dane oficjalne i pochodzące od różnych organizacji pozarządowych są od dawna rozbieżne.

Aby przeciwdziałać zagrożeniu, w 1973 r. w Indiach ustanowiono Project Tiger, w ramach którego tworzono rezerwaty, zaczęto monitorować populacje i walczyć z kłusownictwem. Jednak już w latach 90. stało się jasne, że tygrysów wciąż ubywa, nawet w rezerwatach. Niemal zawsze winni są temu ludzie, którzy ingerują w krajobraz, polują na zwierzęta kopytne (utrudniając drapieżnikom wyżywienie się), jak i na same tygrysy. Popyt na ich skóry i części ciała napędzany jest przez popularną w Azji chińską medycynę ludową.

Skuteczna ochrona zagrożonego gatunku wymaga wiedzy, dlatego badacze od lat starają się zrozumieć procesy zachodzące w tygrysich populacjach. Takie zmiany modelowali także Ofer Ovadia, Aviad Horev i Reuven Yosef z Ben Gurion University of the Negev w Izraelu (Yosef pracuje również w Sevadal Mahila Mahavidalaya College w indyjskim Nagpur) oraz Piotr Tryjanowski z Instytutu Zoologii Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Opracowali kilka scenariuszy przyszłości dla tygrysów z indyjskiego rezerwatu Kanha Tiger Reserve. „Tamtejsza populacja liczy około osiemdziesięciu osobników. Pozornie to niewiele, ale mówimy o najpoważniejszym rezerwacie ochrony tego gatunku na świecie” – podkreśla prof. Tryjanowski.

Badaczy interesowały głównie skutki kłusownictwa. „Do ich oceny opracowaliśmy model matematyczny, uwzględniając mnóstwo parametrów, między innymi wiek tygrysów, liczbę samców, wielkość ich terytoriów i możliwe relacje między osobnikami obu płci, oraz co jest nowością – wprowadziliśmy pewne elementy stochastyczne – czyli zwyczajnie mówiąc pewien poziom niepewności, bo czasem o sukcesie lub powodzeniu życiowym decyduje po prostu ślepy los” – tłumaczy profesor.

Badacze sprawdzali, co czeka populację w skali stu lat przy różnym nasileniu kłusownictwa. Założyli, że zabijane są przede wszystkim samce „dobrej jakości”, które stanowią cenniejszy łup, gdyż są większe od samic, i które więcej wędrują, a więc łatwiej o ich spotkanie z myśliwymi.

Gdyby kłusownicy omijali tygrysy z daleka, cała populacja systematycznie by się rozrastała – informują autorzy publikacji w „Biological Conservation”. Przy założeniu, że co roku kłusownicy zabiją dwa tygrysy, populacja nadal będzie się rozrastać, ale wolniej. Jednocześnie pojawi się związane z kłusownictwem ryzyko wymarcia, które wyniesie 2,2 proc. Uśmiercanie czterech tygrysów rocznie zwiększa to ryzyko do ponad 62 proc.!

W najbardziej pesymistycznym scenariuszu kłusownicy co roku zabijają sześć samców, nie zostawiając populacji żadnych szans – stwierdzili autorzy badania. W takim wypadku teoretyczne prawdopodobieństwo wymarcia grupy w ciągu wieku wynosi ponad 99 procent. Wyliczenia wskazują jednak na to, że kres lokalnej populacji może nastąpić o wiele wcześniej, już po 21,5 latach.

„Okazuje się, że tygrysy bengalskie są bardzo wrażliwe nawet na niewielkie zmiany pozanaturalne. W specyficznych warunkach, gdy jakość samca decyduje o całym tygrysim haremie – zabicie choćby dwóch, czterech czy sześciu osobników może uruchomić efekt domina i doprowadzić do ogólnej katastrofy” – tłumaczy prof. Tryjanowski i dodaje, że w praktyce kłusownicy najczęściej wybierają właśnie takie dorodne samce.

W badaniu nie uwzględniono zmian, jakie mogą zajść w środowisku, np. zmniejszenia granic terytoriów czy wprowadzania przez ludzi w rezerwacie zmian. „W takich wypadkach populacja zareaguje jeszcze gorzej” – powiedział ekolog.

Przedstawione w „Biological Conservation” wyliczenia stanowią chyba pierwszy twardy dowód naukowy na to, że kłusownictwo tak silnie wpływa na populację tygrysów bengalskich – podkreślił prof. Tryjanowski. Wyniki modelowania mogą być pomocne w opracowaniu nowych taktyk ochrony. Wynika z nich, że „w ochronie tygrysów ważniejsza od klasycznej ochrony siedlisk i tworzenia rezerwatów może być koncentracja na walce z kłusownictwem i większa dbałość o ochronę samców” – mówi.

PAP – Nauka w Polsce, Anna Ślązak

Podziel się tym artykułem:

author-avatar.svg
Koty.pl

Koty.pl to portal tworzony przez specjalistów, ekspertów ale przede wszystkim przez miłośników zwierząt.

Koty i Psy - E-booki (1).png

Pobierz darmowy poradnik!

Zapisz się na newsletter i odbierz ebook „Poznaj całą prawdę o kotach” całkowicie za darmo

Zapisz się