Jak zachęcić kota do przyjmowania leków?

author-avatar.svg

Dorota Jastrzębowska

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Gdy trzeba podać kotu lek, to często nie lada zadanie! Wiele mruczków broni się przed tym z całych sił, używając zębów i pazurów. Co wtedy?

podać kotu lek

fot. Shutterstock

Podać kotu lek? Łatwo powiedzieć! Gdy mruczek jest waleczny i ma własne zdanie w tej kwestii, taka próba może się skończyć poważnymi obrażeniami! Jeśli jednak podejdziemy do sprawy z rozmysłem, możemy odnieść sukces, a nasz wąsaty przyjaciel będzie przyjmował leki - w razie potrzeby - nawet trzy razy dziennie!

Jak zachęcić kota do wzięcia leku?

Podaj go w karmie

Ten sposób zadziała w wypadku łakomczucha. Jeśli nasz kot tylko czeka, aż napełnimy jego miseczkę, to mamy ułatwione zadanie. Rozdrobnione lekarstwo dodajmy do jego posiłku (spytajmy tylko lekarza, czy możemy rozkruszyć tabletkę lub wyjąć zawartość kapsułki, bo w wypadku niektórych medykamentów nie jest to wskazane). Na wszelki wypadek nie mieszajmy leku z całą porcją jedzenia, lecz tylko z jej częścią, by mieć pewność, że zwierzak przyjmie całą dawkę. Resztę karmy dajmy mu na deser. A co, jeśli nasz pupil je suchą karmę? Możemy ją czymś dosmaczyć, np. spryskać olejem, aby lek mógł się do niej przyczepić.

Zaproponuj w paście lub innym kocim przysmaku

Wiele mruczków przepada za smakołykami w postaci pasty dla kotów. Możemy użyć gotowej lub zrobić ją sami (przepisów można poszukać w internecie). Nadadzą się też kupne przysmaki. Warunek: muszą być miękkie, aby można w nie wgnieść rozkruszone lekarstwo. Musimy to zrobić tak, by je dobrze ukryć. Powinno się znaleźć w wewnętrznej warstwie smakołyku, a nie w części, którą damy pupilowi do powąchania. Koty kierują się węchem, więc postarajmy się, by mruczek miał jak najmniejsze szanse wyczuć medykament.

A w ludzkim jedzeniu?

Generalnie nie polecamy podawania kotom masła czy śmietanki, choć za nimi przepadają, bo takimi rarytasami łatwo zwierzaka utuczyć. Poza tym takie produkty mogą mruczkom szkodzić. Jeśli jednak nie ma innego sposobu, by kiciuś łaskawie przyjął lek, trzeba wybrać mniejsze „zło”. Dajmy mu jak najmniejszą ilość przysmaku  tylko tyle, by rozpuścić w nim lekarstwo. A może nasz pupil skusi się na jogurt naturalny? To zdrowsze rozwiązanie. Jeśli lubi surowe mięso, możemy też ukryć medykament w kuleczce mielonego mięsa – takiej na jeden kęs.

Podaj kotu lek za pomocą strzykawki

Jeśli mamy kota niejadka i lek w jedzeniu ani przysmaku nie zadziała, możemy go rozkruszyć i rozpuścić w odrobinie wody. Powstałą miksturę wciągamy do strzykawki (bez igły!) i podajemy w kącik pyszczka powoli, by płyn nie wyciekał. 

Jak podać kotu lek? Odwróć jego uwagę

Często pomaga odwrócenie uwagi mruczka, np. pokazanie mu czegoś. To sposób pewnego weterynarza z Poznania, który miał gabinet w suterenie. Gdy chciał podać czworonożnemu pacjentowi lekarstwo, uchylał okienko pod sufitem (oczywiście zabezpieczone siatką). Zaintrygowany zwierzak spoglądał w górę, a lekarz błyskawicznie podawał mu do pyszczka medykament. Możemy spróbować podobnego sposobu z naszym pupilem. Nie musimy mieć okna pod sufitem. Możemy np. czymś zaszeleścić.

W kocu?

Ten sposób zostawiamy na koniec, bo wiąże się on z użyciem siły - choć przecież chcemy dobrze dla naszego przyjaciela. Jeśli nie ma innego sposobu podania lekarstwa, owińmy pupila kocem, by uchronić się przed jego pazurami, i podajmy mu lek do pyszczka. Przytrzymajmy chwilę mordkę, by go nie wypluł. Ważne, by zrobić to szybko i nie przedłużać stresu.

W zastrzyku

Jeśli po poprzednich doświadczeniach wiemy, że nie damy rady sami podać lekarstwa pupilowi, powiedzmy o tym weterynarzowi. Może znajdzie inne rozwiązanie, np. zaaplikuje lek w zastrzyku lub wybierze taki, który działa kilka dni. Liczmy się też z tym, że być może będziemy musieli przyjść na kolejne wizyty, po następne dawki.

Jak podać kotu lek? Na… ucho

Niektóre leki - np. te na zwiększenie apetytu – można podać w szczególny sposób: wcierając je w skórę na wewnętrznej stronie małżowiny usznej. Możemy to robić sami – dla pupila będzie to niemal jak pieszczota. Powinniśmy do tego jednak zakładać rękawiczkę ochronną. Nie chcemy przecież, by to nam się zwiększył apetyt…

Podziel się tym artykułem:

author-avatar.svg
Dorota Jastrzębowska

Miłośniczka psów, szczególnie terierów. Obecnie opiekunka przygarniętej yoreczki Adelki, wolontariuszka opiekująca się kotami wolno żyjącymi w warszawskiej dzielnicy Ochota, była redaktor prowadząca czasopismo „Mój Pies i Kot".

Koty i Psy - E-booki (1).png

Pobierz darmowy poradnik!

Zapisz się na newsletter i odbierz ebook „Poznaj całą prawdę o kotach” całkowicie za darmo

Zapisz się

REKLAMA zniknie za 10s

REKLAMA zniknie za 10s