26.01.2022

Życie z kotem

Sekretne życie mruczków. Przygody kotów niewychodzących

author-avatar.svg

Magdalena Olesińska

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Czy kot, który żyje wyłącznie w czterech ścianach, jest skazany na nudę? Niekoniecznie! To, czy jego życie będzie ciekawe, zależy wyłącznie od ciebie.

przygody kotów w domu

fot. Shutterstock

Czytając o kotach, które wraz z opiekunami przemierzają świat wzdłuż i wszerz, może ci się wydawać, że mruczek zamknięty w domu jest nieszczęśliwy. To prawda, ale tylko wtedy, gdy nie wzbogacasz jego życia. Co jest – a przynajmniej być powinno – priorytetem w każdym kocim gospodarstwie domowym? Umożliwienie kotom wyrażania swoich pierwotnych instynktów. Zachęcanie do poszukiwania jedzenia, wspólne zabawy, polowanie, pogoń, wspinanie się czy drapanie. Możliwości jest naprawdę wiele! Jakie więc przygody mogą mieć koty w domu?

Simba (5 lat)

O nie, znowu zostawili mnie samego w domu. Ale chwileczkę… Nad czym ja tak rozpaczam? Przecież jestem kotem. Tak, jestem KOTEM! Ok, to zrobię jeszcze rundkę po wszystkich pokojach, żeby się upewnić, że nikogo nie ma w domu. Przy okazji sprawdzę, czy czegoś ostatnio nie przegapiłem: „Może przez godzinę coś się zmieniło?”. To skoro jestem sam, to wejdę tam, gdzie człowiek nigdy mi nie pozwalał. Obdrapię też gdzieś z tyłu drugi bok tej kanapy – pewnie i tak zauważy dopiero po dłuższym czasie. Dobrze, że już nie będę wiedział, o co mu chodzi. Koniec tego patrolowania. Czas coś wrzucić na ząb. Z pełnym brzuszkiem lepiej się śpi. Ojoj, ależ się zdrzemnąłem. Ciekawe kiedy ten człowiek wróci? Może jak coś zrzucę? Ok, próbowałem dwa razy – nie działa. Może głośne miauuuuu pomoże? Nie? To idę w takim razie spać. Nareszcie – dźwięk kluczy. Wrócił! Uciekam na mizianko.

emiteo

Nemo (5 lat)

Każdego ranka mam misję do wykonania – obudzić człowieka. Najpierw oczywiście dam mu się mrrrgłaskać, ale szybko mu przypominam, po co go obudziłem – maszeruj do miski człowieku. Nie mogę narzekać, mamy super relację. Codziennie się razem bawimy, a ja przy okazji mogę doskonalić swoje umiejętności łowieckie. Dlatego nie rozumiem, czemu kiedy wychodzi, zostawia mi na podłodze – za przeproszeniem – zdechłą rybkę. Momencik, coś wyczuwam. Aaa, ona jest z kocimiętką. Cofam wcześniejsze słowa. Ta rybka jest ekstra. Dostaję przy niej zawsze bzika. Czasami to szukam przygód na własną łapę – ostatnio zwiedzałem sobie blat kuchenny, wszedłem na taki czarny kwadrat. Stało tam takie naczynie z rączką i wtedy zaczynało coś głośno pikać. To dreptałem w miejscu. W końcu domownicy się obudzili, coś tam mamrotali pod nosem, że patelnia się prawie spaliła? A nie wiem, szybko o tym zapomniałem.

Ze swoim człowiekiem mamy też wypracowany przez lata rytuał – zawsze, kiedy wychodzi z domu, idę go odprowadzić do drzwi i wracam do swoich zajęć – głównie do spania, jedzenia i znowu spania. Tylko mu tego nie mówcie. Gdy tylko słyszę charakterystyczne pikanie, zrywam się na cztery łapy i pokładam się pod drzwiami. Niech myśli, że cały dzień tak na niego czekałem. Inaczej powie, że jestem leniem, a tak to będzie miał wyrzuty sumienia i da mi jeszcze więcej super zabawy i kocich łakoci.

Felek (pół roku) i Zenek (2 lata)

Dlaczego mieszkam z takim zgredem? Każdego dnia próbuję go namówić na zabawę, zaczepiam, a on jak ten posąg. Rozumiem, że jest starszy, ale bez przesady… No dobra, czasami da się namówić na gonitwy po pokoju. Ależ to świetna zabawa – polecam wam. Chociaż jest coś, co oboje uwielbiamy – zawody wspinaczkowe. Wskakujemy wszędzie, gdzie się da. Raz próbowałem nawet wspinać się po zasłonach. Co to były wtedy za krzyki, że zniszczę, że mam natychmiast złazić. Do dziś nie wiem, o co tyle hałasu. Ale przynajmniej dorobiliśmy się super drapaków – można się wspinać, wyciągnąć, podrapać, a nawet zdrzemnąć. Jedna rzecz, a tyle możliwości! Mamy też takie dziwne urządzenie. Człowiek mówi na nie fontanna. Z Zenkiem to już nawet nie pamiętamy o tej wodzie w miskach. Fontanna jest najlepsza – nie dość, że zaspokaja nasze pragnienie, to dodatkowo zaspokaja nasze pierwotne instynkty. Bo jak wiecie – lub nie – koty na wolności nie szukają misek z wodą, a wody bieżącej, która jest najmniej podatna na bakterie.

Nutka (7 lat)

Jestem bardzo wycofaną kotką, więc jeszcze nie mam za sobą wielu przygód. To mój pierwszy dom i dopiero się aklimatyzuję. Ale mogę wam zdradzić, że garderobę to ja już znam na wylot. Tu jest naprawdę super! Ciemno, cisza i spokój. A ile tu fajnych półek, kryjówek i kartonów! Jeszcze te ubrania – mięciutkie i pachnące moją opiekunką. Czuję się tu bardzo bezpiecznie. Jak jestem sama, to wychodzę z mojej kryjówki i wtedy sobie na spokojnie eksploruję całe mieszkanie. Wiem nawet, gdzie mój człowiek ma ukrytą szufladę ze słodkościami, którymi zajada się po powrocie z pracy. Wiem też, gdzie jest skrytka z moimi łakociami. Kiedy jestem sama, lubię wyglądać przez okno – mogę tak godzinami. Do dyspozycji mam jeszcze super zabezpieczony siatką balkon. Jest tam hamak, drapak, a nawet trawka. Lubię tam przebywać, zwłaszcza gdy grzeje słoneczko.

MAMY DLA CIEBIE PREZENT! Zapisz się do newslettera Koty.pl i już teraz odbierz za darmo e-book „Poznaj całą prawdę o kotach”

Podziel się tym artykułem:

author-avatar.svg
Koty i Psy - E-booki (1).png

Pobierz darmowy poradnik!

Zapisz się na newsletter i odbierz ebook „Poznaj całą prawdę o kotach” całkowicie za darmo

Zapisz się