Kot może być doskonałym towarzyszem dla każdego człowieka. Jednak niektórzy kociarze widzą w swoich pupilach znacznie więcej. Po latach karmienia, sprzątania kuwety, zapewniania im dachu nad głową i zacieśniania więzi, część z nas zaczyna traktować koty, jak swoje… pociechy. Czy ciebie też do dotyczy? Oto sygnały świadczące o tym, że traktujesz kota jak dziecko!
Mówisz do kota zdrobniale i zmieniasz ton
„Gdzie moje futrzaste maleństwo?”, „Moje ty śliczności!”, „Idziesz jeść, mój puchaty maluszku?”. Jeśli nie tylko zwracasz się do pupila, zdrabniając większość słów, ale także modulujesz głos, możesz być pewien, że to pierwsza oznaka traktowania mruczka jak dziecko. Ale również… wielka oznaka miłości. Kto by cię za to winił? Na pewno nie my! Trudno jednak przewidzieć, co pomyślą sobie na ten temat np. goście, którzy wpadli w odwiedziny…
Nazywasz siebie kocią matką
…i robisz to nie tylko w myślach. Powtarzasz kota: „gdy matka wróci, będziemy się bawić”. Mówisz tak o sobie nawet podczas spotkań z przyjaciółmi. Aktywnie uczestniczysz w rozmowach matek: „sama mam włochatego malucha i wiem, jakie to trudne, gdy budzi cię nad ranem, ponieważ chce jeść…”
Najbliżsi mają cię powoli dość
W szkole, w pracy czy nowo poznanym osobom na przystanku autobusowym opowiadasz o swoim kocie. Nawet zaczynasz zdawać sobie sprawę z tego, że najbliżsi mają dość twoich opowieści o tym, jak to kolejny raz mruczek balansował po krawędzi wanny i o mało nie wpadł do wody albo, że z pełną gracją wdrapał się na zasłony, przy okazji zrzucając karnisz.
Zapewne jedną i tę samą historię słyszeli co najmniej 15 razy, ale ty wciąż nie możesz oprzeć się chęci, by ponownie ją opowiedzieć, ponieważ traktujesz kota jak dziecko i tylko o nim jesteś w stanie myśleć. I mimo, że znajomi już nie chcą słuchać codziennych informacji o twoim kocie, to i tak im je dostarczasz.
W telefonie masz mnóstwo kocich zdjęć
Upamiętniasz każdą chwilę: pierwszą upolowaną muszkę, zjedzony posiłek, każdą pozę, którą przybiera, urodziny i właściwie to już brakuje ci pamięci w telefonie. Twoje profile w portalach społecznościowych pękają w szwach od zdjęć futrzanego dziecka. Wiadomo przecież, że robisz to dla większego dobra. W końcu internet bez fotografii twojego kota byłby niekompletny.
Kiedy goście zachowują się za głośno, uciszasz ich…
…bo twój pupil właśnie zasnął. Jasne, że ma czas na wyspanie się w ciągu dnia, ale czy mu to wystarcza? Jako matka czujesz się odpowiedzialna, dlatego na wszelki wypadek każesz wyciszyć muzykę podczas imprezy i nie rozmawiać zbyt głośno. W końcu twój futrzasty maluch właśnie drzemie!
Nieustannie rozmawiasz z kotem
Jakby tych rozmów było mało, odnosisz się przy tym do siebie w trzeciej osobie, np.: „Matka miała ciężki dzień w pracy, a co słychać w kocim świecie?” Albo: „Kici kici, mamusia przygotowała kolację!” Nie przejmujesz się wcale, jeśli dzieje się to w towarzystwie innych osób. W końcu nie ma się czego wstydzić, że macie taką wspaniałą relację, pełną ciągłych dialogów! Ups, racja… Raczej twoich monologów!

Włączasz kotu bajki…
…lecz nim to zrobisz, pytasz mruczka, na co ma ochotę: „Co obejrzymy dziś? Tom&Jerry czy może Smerfy?”. Kiedy już wybierzecie seans, natychmiast zaczynasz komentować, co dzieje się na ekranie i przy okazji wyjaśniasz fabułę. „Czy widzisz, jak wilk goni myszkę?”. Cieszysz się, gdy futrzak wpatruje się w ekran wyraźnie zainteresowany, a czasem nawet westchniesz, niczym zmęczona i zarobiona mama: „Wreszcie mam chwilę spokoju!”?
Nie zaśniesz, dopóki on nie zmruży oka
Koty są dla ciebie jak dzieci, gdy nie zaśniesz, dopóki twoje maleństwo pierwsze nie zmruży oka. Zanim sam położysz się spać, musisz się upewnić, że on również udał się w objęcia Morfeusza. I jak przystało na rodzica, obawiasz się, że obudzisz kota. Dlatego całą noc śpisz na skraju łóżka, starając się nie poruszyć nawet rzęsami.
Komfort twojego kota jest najważniejszy
Uwielbiasz sprawiać swojemu kotu wszystko, co najlepsze. Spędzasz wiele godzin na wyszukiwaniu idealnego drapaka (podświadomie wiesz, że mruczek i tak wybierze kartonowe opakowanie po nim, ale to wcale cię nie zraża), wysokiej jakości karmy, rozmaitych zabawek itd. Co więcej, pracownicy wszystkich sklepów zoologicznych w pobliżu twojego miejsca zamieszkania od dawna zwracają się do ciebie po imieniu.
Potrafisz bez mrugnięcia okiem podczas jednej wizyty w sklepie wydać na swojego kota pół pensji. Odejmiesz sobie od ust ostatni kawałek chleba, byle tylko miska mruczka zawsze była wypełniona po same brzegi. I to najlepszymi kąskami!
Uśmiechasz się na samą myśl o nim!
Twój kotek jest taki słodki (nawet jeśli miewa humory), puszysty i uwielbiasz wszystkie wspólne chwile (nawet, jeśli podczas głaskania byłeś nieostrożny i pazurki mruczka skończyły na dłoniach). Za każdym razem, gdy pomyślisz o swoim „dziecku”, na twojej twarzy pojawia się uśmiech od ucha do ucha. I nic nie możesz na to poradzić!
Traktujesz kota jak dziecko? Prawdopodobnie… masz rację
Mamy na to dowody! Naukowcy odkryli, że częstotliwość miauczenia kotów jest zbliżona do płaczu niemowlęcia. Teraz już wiesz, dlaczego tak ochoczo biegniesz na każde zawołanie swojego mruczka. Po prostu instynktownie się o niego martwisz! Ponadto kotek ma okrągłą główkę, wyraziste oczy oraz pucołowate policzki, które – co udowodniono – w większości z nas automatycznie wzbudzają instynkty opiekuńcze.
To ważne, by zapewnić kotu dużo czułości i opieki. Najistotniejsza jest jednak zdrowa miłość do naszych mruczków, którą one z pewnością odwzajemnią.
