Bo pójdzie do schroniska


W ogłoszeniach adopcyjnych często spotykamy podobne sformułowania - dom albo schron, schron to wyrok. Czy to straszak, mający na celu przyspieszenie adopcji? Czy kotom może być lepiej w schronisku niż w domu?

W ogłoszeniach adopcyjnych często spotykamy podobne sformułowania – dom albo schron, schron to wyrok. Czy to straszak, mający na celu przyspieszenie adopcji? Czy kotom może być lepiej w schronisku niż w domu?

Wbrew obawom niektórych (szczególnie pracowników schronisk), nie chodzi tu o przedstawianie schronisk w złym świetle. Ale uczenie ludzi, że najlepsze schronisko nie da tego, co dom – uwagi, miłości, stałej opieki weterynaryjnej 24h/dobę, że w przegęszczeniu koty chorują i umierają ze stresu. O tym wiedzą ci, co przy kotach na kociarni siedzą, przeciętny człowiek z ulicy wchodzi i się zachwyca – bo budki, posłanka i pełne miski – nie widzi, że koty nawet w tak dobrych warunkach chorują i umierają, nie wiedzą, co przeżywa domowy pieszczoch jedynak wrzucony do ogólnego boksu.
Czy można wyobrazić sobie prowadzenie kota nerkowego lub cukrzycowego w schronisku? Takie koty wymagają bezwzględnie pomiarów krwi i stężenia cukru w określonej porze od posiłku, jedzenia dla cukrzyków, i spokoju. Nerkowe to samo – ścisła dieta, spokój, pilnowanie picia, kroplówki, badania krwi i moczu i stałe monitorowanie mocznika i kreatyniny, reżim podawania leków – najczęściej wieczorem. Jak znaleźć osobne miejsce dla takiego kota szczególnej troski, który zawsze będzie chorował? W schroniskach najcęściej brakuje miejsc na izolację, panuje przegęszczenie, szczególnie latem.

Jest jeszcze jeden aspekt sprawy – audycje w TV o dobrych, pokazowych wręcz kociarniach, neutralne audycje, ot, pokazane koty, boksy. Wydźwięk – koty mają tu super i tylko czekają na domy. Po emisji audycji bywa nasilenie oddawania kotów do schroniska (różnych, dzikich, domowych bo alergia – typowe) – bo mają w schronisku tak dobrze.
A nie chodzi przecież o zapełnianie schronisk, tylko uczenie ludzi, jak odpowiedzialnie zająć się kotem/psem, także po śmierci opiekuna.
Pokazywanie, że pełna miska, dach nad głową i miękkie posłanko to nie wszystko.
Najlepsze schronisko nie da tego, co dom.

Dlatego schronisko bardzo często bywa wyrokiem dla domowego pieszczocha. Nawet to najlepsze.