Botoks dla psa? Zmiana płci u kota? Operacje plastyczne dla zwierząt


Operacje plastyczne dla pupili. "Projektanci ras" - koci pudel, hybrydy jungle. Lecznicza marihuana dla zwierząt domowych borykających się z problemami natury psychicznej. A może zmiana płci? Brzmi jak żart?

Operacje plastyczne dla pupili. „Projektanci ras” – koci pudel, hybrydy jungle. Lecznicza marihuana dla zwierząt domowych borykających się z problemami natury psychicznej. A może zmiana płci?
Brzmi jak żart?

Niektórzy lekarze weterynarii, jak Christine Cornelius z Houston, mówią o przypadkach zmiany płci u kota.
Nie są to prawdziwe zmiany płci, ponieważ nie jest ich celem faktyczna zmiana płci zwierząt, lecz cele lecznicze.

Ann Staub, były weterynarz, obecnie opiekun portalu Pawsitively Pets, wyjaśnia: „Zabieg przeprowadzany czasem u kocurów cierpiących na uporczywe problemy z układem moczowym, fachowo nosi nazwę „wyszycia cewki”, ma na celu pomoc w odprowadzaniu moczu u „zatykających się” samców.” Wykonywany jest też w Polsce. W Stanach czasem określa się go jako „zmiana płci”. W skrócie polega na skróceniu cewki moczowej i wyprowadzeniu jej na zewnątrz w miejscu podobnym, jak u kotek. Przeprowadza się go wówczas, gdy zawodzą tradycyjne metody leczenia, gdyż ryzyko zatrucia kota mocznikiem wskutek niedrożności ukł. moczowego i jego zgonu jest dużo większe niż ew. powikłania po zabiegu wyszycia cewki. To bardzo poważna operacja, nie każdy lekarz wet się jej podejmie. Potrzeba dużych umiejętności, wiedzy, i współpracy opiekuna kota, by odniosła ona pozytywny skutek dla kota.
Oczywiście dużo lepiej jest zapobiegać powstawaniu tzw. syndromu urologicznego u kotów (SUK). Występuje on dużo częściej u kocurów niż kotek, z racji innej budowy cewki moczowej (przechodzi przez kość prącia, łatwo może ulec zatkaniu kryształami z moczu). Obalono mit jakoby częściej na SUK zapadały kastrowane kocury niż niekastrowane. Obecnie uważa się za główne dwie przyczyny: nadwagę oraz stres.  Dlatego nie powinno się dopuszczać do nadwagi u kocurów oraz warto unikać stresu. Na pierwsze mamy całkiem duży wpływ jako odpowiedzialni opiekunowie mruczków.

Wracając do zmiany płci. Ann Staub pytana, czy zdarzają się prośby niepodyktowane zdrowiem pupili o zmianę ich płci, mówi: „Sądzę, że tak. W tym biznesie niektórzy dla pieniędzy zrobią wszystko. Choć trudno mi wyobrazić sobie kolegę po fachu chętnie podejmującego się tak ryzykownego zabiegu, obarczonego ryzykiem potencjalnych powikłań.”

Na koniec Ann dodaje, iż słyszała o przypadkach wstrzykiwania botoksu psom takich ras jak Shar-pei – ze względów podobno medycznych. Skądinąd wiadomo, iż u tej rasy osobnik im bardziej „pofałdowany”, tym cenniejszy.

Ciekawe, co przyniesie przyszłość w dziedzinie operacji plastycznych zwierząt. Oby rozwijała się celem zdrowia i życia zwierząt, a nie celem zaspokajania fanaberii ich wlaścicieli.