Czy koci pub to dobry pomysł?


Moda na kocie kawiarnie spowodowała, że wyrastają jak grzyby po deszczu na całym świecie. Spowszedniały. Dla głodnych nowinek mamy dobry news - mogą teraz iść do kociego pubu. Jeden problem - trzeba się udać do Bristolu.

Moda na kocie kawiarnie spowodowała, że wyrastają jak grzyby po deszczu na całym świecie. Spowszedniały. Dla głodnych nowinek mamy dobry news – mogą teraz iść do kociego pubu. Jeden problem – trzeba się udać do Bristolu.

W Bristolu istnieje nietypowy pub. Nosi nazwę „Bag ‚O’ Nails” i ma wystrój w starym stylu. Ale nie to go wyróżnia, lecz wszechobecne koty. Można tu przyjść, napić się piwa, pogadać ze znajomymi, a przy okazji pogłaskać mruczka. Pub cieszy się ogromną popularnością, szczególnie wśród turystów. Choć rzadko, zdarza się, że ktoś wchodzi i wychodzi, widząc zwierzęta na stołach i krzesłach. Stali bywalcy machają lekceważąco ręką – „Koci alergicy. Na szczęście dużo takich nie mamy.”
 
Kotów w pubie jest obecnie 15. Wcześniej zdarzało się, że ich liczba przekraczała 20, ale jak doświadczenie pokazało – to za dużo.
Wszystkie koty urodziły się w pubie, przysięga właściciel.

Idea kotów w pubie nie podoba się RSPCA. Organizacja ratująca zwierzęta argumentuje, że przebywanie w jednym miejscu tak dużej ilości kotów nie jest najlepszym pomysłem. W końcu to zwierzaki terytorialne. Nie każdy kot i nie zawsze ma też ochotę na bycie głaskanym czy noszonym na rękach. I co, jeśli komuś wpadnie do głowy, by poczęstować mruczka piwem z własnego kufla? Alkohol to trucizna dla kotów. Większość mruczków doskonale o tym wie i piwa – a nawet lekarstwa na alkoholu – nie ruszy.

„Koty i piwo – dwie dobre rzeczy. Jednak podobnie jak lodów i keczupu, lepiej ich nie łączyć.” – mówią wolontariusze RSPCA.
Mają rację czy przesadzają?

źródło: The Telegraph