Co zamiast McDrive’a, czyli czym karmić kota w podróży?


Na Wielkanoc jedziemy do rodziny. Czy karmić kota podczas podróży?

Jedne koty nic nie robią sobie nawet z dalekich podróży i na postojach głośno domagają się przekąski. Inne są tak zestresowane, że odmawiają nawet wypicia kilku łyków wody, nie wspominając o porządnym posiłku. Czy trzeba się tym przejmować? I czym karmić kota w podróży?

Jeśli podróż trwa dwie godziny, nie musimy karmić kota. Jeżeli dłużej, warto dać mu coś na ząb, a już na pewno zabrać butelkę zwykłej zimnej wody – kranówki lub źródlanej (nie mineralnej!). Najlepiej dokupić do klatki transportowej poidełko – zwierzak będzie miał dostęp do wody przez cały czas.

Czym karmić kota w podróży? Po pierwsze nic na siłę

Unikajmy rozwiązań siłowych. Jeśli w trasie mruczek stanowczo odmawia przekąski, nie wciskajmy mu jedzenia na siłę. Wystarczy, jeśli dostanie posiłek na miejscu. Niepokoić możemy się wtedy, gdy nie będzie nic jadł przez dwa dni. Nie powinniśmy też karmić zwierzaka w drodze, jeśli wiemy, że cierpi na chorobę lokomocyjną. Warto za to odwiedzić przed podróżą gabinet weterynaryjny i poprosić lekarza o lek przeciwwymiotny.

czym karmić kota w podróży
fot. shutterstock

Prowiant na święta

Wyjeżdżając, nie zapomnijmy o zapasie karmy na kilka dni – na miejscu może się nie udać kupić tej ulubionej. Czym karmić kota w podróży? Po prostu zabieramy to, co nasz mruczek lubi. Karmę mokrą wybierajmy na podróż w mniejszych, poręcznych opakowaniach: puszkach, saszetkach lub na tackach. Karmę suchą przesypmy do szczelnego pojemnika z tworzywa, metalowej puszki lub woreczka strunowego. Nie zapomnijmy o ulubionych smakołykach naszego pupila!

Zupełnie jak w domu

Po dojechaniu na miejsce rozłóżmy kotu jego kocyk w spokojnym miejscu, postawmy obok miskę z wodą, a niedaleko – kuwetę (z tym samym żwirkiem co zawsze). Trzymajmy się tych samych pór posiłków. Im więcej znanej kotu rutyny, tym mniej stresujące będą dla was obojga te święta! 🙂

czym karmić kota w podróży
fot. shutterstock

Dla zapominalskich opiekunów

Jeśli na świąteczny wyjazd zapomnimy zabrać z sobą karmę dla kota, kupmy mu coś w sklepie spożywczym. Co wybrać, by nie zaszkodziło?

  • Biały ser, twarożek. Czysty, bez dodatków. Jeśli pupil cierpi na nadwagę, wybierz chudy. Jeśli jego waga mieści się w normie – możesz wziąć tłusty.
  • Serek homogenizowany. Smak naturalny lub waniliowy. Ten drugi zawiera niestety sporo cukru, ale lubi go większość kotów.
  • Żółty ser. Bez dodatków. Podawaj w niedużych ilościach – to bomba kaloryczna.
  • Jogurt. Bardzo zdrowy posiłek dla kota! Wybierz raczej ten o smaku naturalnym, owocowy można podać od święta.
  • Śmietanka. Niezbyt kwaśna, słodkawa. Im tłustsza, tym bardziej będzie smakować kotu. Oczywiście nie dajemy mu całego pojemniczka, lecz tylko jedną dużą łyżkę dziennie.
  • Jajka. Zdrowy i smaczny koci posiłek. Żółtka można podać na surowo, białka tylko po ugotowaniu (ścięte), by nie dopuścić do awitaminozy.
  • Ryba. Omijamy ryby wędzone i w puszkach. Kupujemy surowe – świeże lub mrożone. Podajemy kotu po ugotowaniu na parze lub w wodzie bez przypraw (niektóre gatunki ryb w postaci surowej zawierają enzymy rozkładające witaminy).
  • Pierś lub udko kurczaka. Najlepiej serwować je kotu po ugotowaniu w wodzie
    (20-30 minut) bez dodatku przypraw. Podawać pokrojone na kawałeczki.
  • Serca lub żołądki drobiowe. Gotujemy je krótko (5-10 minut) w całości wraz z otoczką tłuszczyku. Gotowane zbyt długo staną się twarde i niesmaczne. Podawaj je drobno pokrojone. Serca można też jedynie sparzyć wrzątkiem.
  • Wątróbka drobiowa. Podajemy ją również po sparzeniu wrzątkiem. Uwaga: niektóre koty reagują na wątróbkę biegunką. Dlatego jeśli nasz podopieczny nigdy dotąd jej nie jadł, lepiej nie eksperymentować na wyjeździe i wybrać coś innego.
  • Polędwica łososiowa i szynka wieprzowa. Posiłki ostatniej szansy 🙂 Są zbyt słone dla kota, za to zawierają dużo wartościowego białka zwierzęcego. Jeśli twój pupil stanowczo odmawia zjedzenia czegokolwiek podczas wyjazdu, te dwa produkty mogą go uratować przed głodowaniem. Mało który mruczek im się oprze…
Autor: Joanna Nowakowska