Czym karmić kota?


Jak dobrze żywić kota - czy karma mokra czy sucha czy może BARF? Karma bezzbożowa czy z dodatkiem zbóż? W mnogości ofert rynkowych i porad można się pogubić. Temat żywienia jest powodem sporów nawet wśród "doświadczonych kociarzy". Co więc robić?

Koty to mięsożercy

Potrzebują karmy wysokomięsnej, z białkiem pochodzenia zwierzęcego. Z przyswajaniem białka roślinnego mają problemy – ich układ pokarmowy nie jest przystosowany do ich trawienia. Niektórych rodzajów pokarmów roślinnych nie trawią wcale – np. soi.  Im więcej białka pochodzenia zwierzęcego w karmie, tym lepiej. 4% białka w karmie to zdecydowanie za mało dla kota. Ale też nie 6% tylko znacznie więcej.

Producenci karm stosują pewne sztuczki: dodatek białka roślinnego w celu podbicia procentowej zawartości białka w karmie, rozbijanie rodzajów dodanych zbóż na kilka pozycji, by na pierwszym miejscu składu były nie zboża a mięso.

Czytajmy etykiety – zgodnie z przepisami kolejność składników podawana jest malejąco według zawartości w karmie – na pierwszym miejscu powinno być mięso, jeśli są zboża – to nie jest dobra karma. Sprawdźmy też, czy zboża nie zostały rozbite na kilka pozycji w celu windowania na pierwsze miejsce białka.

Karma powinna zawierać taurynę – koty nie potrafią jej samodzielnie wytworzyć, muszą pobierać z pokarmem.
Chemia w karmie – każdy pokarm puszkowy czy suchy musi być jakoś zakonserwowany. Na etykiecie wyczytamy, czy użyto w tym celu naturalnych składników (np. tokoferoli) czy „czystej chemii”. Lepiej wybierać te z naturalnymi konserwantami.

Rozpoznajemy dobrą karmę

Wizualnie i w pewnym uproszczeniu – karma kolorowa to właśnie ta „zła” karma.  Brązowe chrupki – karma dobra ze średniej i wyższej półki. To pewne uogólnienie, gdyż zdarzają się karmy brązowe i niestety z soją i „chemią” w składzie, ubogie w białko zwierzęce.

Jeśli na etykiecie napisano „pokarm pełnoporcjowy” – to jest to karma pełnowartościowa, która zapewnia kotu wszystkie niezbędne składniki.
Karma uzupełniająca – czegoś jej w składzie brakuje. Nie można jej stosować jako jedynej, jest tylko dodatkiem do właściwej pełnoporcjowej karmy.

Uwaga: karma pełnoporcjowa to whiskas, a Schmusy – uzupełniająca. Whiskasa zdecydowanie odradzamy, a Schmusy jest dobrej jakości karmą niemiecką z przewagą ryb ( np. Schmusy sardinen to całe sardynki).

Mężczyzna wybiera karmę dla kota
fot. Shutterstock

Karma mokra czy sucha?

Lepsza dobrej jakości karma sucha niż byle jaka mokra. Karma sucha jest wygodna w podawaniu, ma też bardziej stały skład niż karma mokra. Łatwiej znaleźć dobrze zbilansowaną karmę suchą niż mokrą (witaminy, pierwiastki, tauryna – kot potrzebuje do zdrowego życia nie tylko białka).

Istnieją tezy, iż karma sucha jest powodem chorób nerek u kotów. Ale suchy pokarm jest tylko z jednym czynników sprzyjających rozwojowi chorób ukł. moczowego. Inne to: predyspozycje gatunkowe (nerki są „słabym punktem” kotów), genetyczne, rasowe (persy częściej chorują na wrodzoną wielotorbielowatość nerek), zawartość pierwiastków, dodatek chemii w pokarmie (także w mięsie). Zbyt wcześnie wykastrowane kocurki, zanim ich ukł. moczowo-płciowy dojrzeje, mogą mieć tendencje do „zatykania” czyli SUK – ale SUK pojawia się także u późno wykastrowanych kilkuletnich kocurów. Dlatego piszemy „mogą” a nie „mają”.

W naturze koty piją stosunkowo niewiele wody. Zdobywają ją głównie wraz z pokarmem. Ich metabolizm jest tak ukształtowany, iż potrzebują wody mniej niż np. przeżuwacze. Czy nie chorują „na nerki”? Ależ chorują. Tylko nie są diagnozowane. I żyją przeciętnie krócej niż domowe kanapowce, z różnych powodów.

A jeśli nie gotowiec to może…

Jest jedna dieta kocia, najbardziej zbliżona do naturalnego odżywiania kotów. To BARF. Surowe przemrożone mięso plus dodatek ściśle określonych składników niezbędnych dla zdrowia i życia kotów. Samo surowe mięso – to nie BARF.
BARF jest jednym z wyborów. Nie każdy chce i może go stosować.

Warto zadbać o to, by kot pił dużo wody, zwykłej zimnej, broń boże mineralnej. Źródlana – ok. Im więcej je suchego, tym większe zapotrzebowanie na wodę. Miska z wodą stale dostępna, zakup kociej fontanny, puszczanie kotu wody z kranu – wskazane. Dodatek mokrej karmy to sposób nie tylko na urozmaicenie jedzenia, ale i przemycanie dodatkowej porcji wody i profilaktykę układu moczowego.

Czy dopajać kota strzykawką? Koty tego nie lubią, męczą je takie zabiegi – stres jest jedną z głównych przyczyn groźnych chorób, np. FIPu, pogarsza stan kotów z mocznicą czy cukrzycą. Dopajanie strzykawką, kroplówki podskórne – stosuje się u kotów chorych, np. z przewlekłą niewydolnością nerek.

Niektórzy preferują urozmaiconą kocią dietę: mięso, dobra karma sucha, czasem mokra, twarożek, żółtko jaj, śmietanka. Zdroworozsądkowo – taka dieta powinna zapewnić kotu wszystko co niezbędne i zminimalizować ryzyko chorób, nie tylko nerek.

Karma sucha bezzbożowa czy z dodatkiem zbóż?

Skoro koty to mięsożercy, wydaje się, że karma bez zbóż będzie idealna. Tu też jest ale:

  • karma sucha jest karmą suchą – patrz wyżej – wg niektórych jeśli jest podawana jako jedyna karma, może sprzyjać rozwojowi chorób nerek,n
  • nasze koty to w większości mało ruchliwe kanapowe leniwce, z tendencjami do tycia. Nadmiar białka i tak zostanie zamieniony w tłuszcz, a jego przetworzenie dodatkowo obciąży nerki. Można „te złe zboża” potraktować jako wypełniacze, ułatwiające pasaż treści przez jelita – o ile są dodatkiem do mięsa,a  nie głównym składnikiem karmy – mówimy tu o bardzo słabo trawionej kukurydzy.
  • uwaga na koty z niewydolnością nerek – lekarze weterynarii zalecają takim kotom karmę leczniczą, o wyselekcjonowanych białkach, by jak najmniej obciążać chore nerki. Niektórzy twierdzą, iż można kotom nerkowym podawać karmy bezzbożowe – czy jest to zdrowe – pozostaje sprawą dyskusyjną i zbyt mało zbadaną. Dlatego zalecamy ostrożność. O dietach typu renal (RC renal, Hill’s k/d) wiemy, że wydłużają życie kotom z PNN. Bezzbożowe – brak naukowych danych. Pojedyncze przypadki na tak – to za mało. Ta teza wymaga dalszych badań.

Podawanie wyłącznie mokrej pełnowartościowej karmy ze średniej i wyższej półki służy zdrowiu, ale też ma jedno ale – mokra karma nie jest w stanie wyczyścić kocich zębów z osadu bakteryjnego. Dlatego przydaje się dodatek suchej karmy lub – czyszczenie kocich zębów szczoteczką 😉 Przy większej ilości kotów karmienie mokrą karmą jest droższe niż karmą suchą – opiekunowie 5 i więcej kotów mogą coś o tym powiedzieć.

Royal Canin – dobry czy zły

Najpierw rozdzielmy – są dwie linie Royala, mające nawet inne kanały dystrybucji i różniące się jakością i składem: RC bytowy (dostępny w zoologach) i RC weterynaryjny (dostępny w lecznicach oraz sklepach zoologicznych zatrudniających lekarza weterynarii – taka karma traktowana jest jako lekarstwo i powinna być stosowana z zalecenia lekarza wet). Jeśli kot jest zdrowy – nie ma potrzeby podawania mu karmy weterynaryjnej. A co z bytowym RC? Dawno dawno temu Royal Canin uważany był za wzór dobrego odżywiania kotów. Potem marka została wykupiona przez pewien duży koncern, produkujący jedną z „marketówek” i od tej pory panuje opinia o pogorszeniu jakości RC bytowego przy zachowanej relatywnie wysokiej cenie. Nie jest karmą złą, to nadal średnia półka, smakowita karma, ale w tej lub niższej cenie można znaleźć karmę lepszej jakości.

Nie istnieje jedynie słuszny wzór żywienia kotów.
W mnogości porad i – karm na rynku – można się pogubić.

Wybierajmy karmy nie ma wagę, ale w oryginalnych opakowaniach, kupujmy w wyspecjalizowanych dobrych zoologach stacjonarnych lub internetowych, nie w marketach.
Jak mantrę powtórzymy: karma idealna to karma wystarczająco dobra. Wysokomięsna, więcej niż przysłowiowe 4% białka w marketówkach.
Zdrowie i szczęście kota to nie tylko jakościowa zawartość miski.