Czystość w „wielokocim” domu, rozważań ciąg dalszy


Pomysły na utrzymanie czystości czyli jak żyć z kotem pod jednym dachem.

Utrzymanie czystości i upragniony brak kocich zapachów to temat numer jeden wszystkich kociarzy. Każdy z nas, przynajmniej raz na jakiś czas, spotyka się z problemem typu – kot nasikał i co teraz?

Mieszkamy u pięciu kotów i jesteśmy też domem tymczasowym dla osieroconych maluchów, chciałabym więc podzielić się własnymi doświadczeniami w tej materii.

Pierwsza rzecz to żwirek. Zamiast zoologicznego używamy drewnianego granulatu, pelletu do opału – musi być jednak jasnego koloru, wtedy dobrze wchłania. W Obi 15 kg firmy Lava kosztuje ok. 15 zł, co przy dużej ilości futrzaków jest nieporównywalnie tańsze, zaś podłoże identyczne jak np. zoologiczny Pinio, czy Pigwa. Można go też na bieżąco wyrzucać do ubikacji, ilekroć kot skorzysta. Mamy również, zamiast oryginalnych kuwet, urządzenia własnego pomysłu – dwie prostokątne miski, włożone jedna w drugą. W wierzchniej zostały wypalone dziurki, średnicy ok. 3-4 mm, aby powstało coś na kształt sitka. Do spodniej miski sypiemy pełną łopatkę żwirku, a do tej na wierzchu – trochę żwirku do pogrzebania – ok pół łopatki (można zacząć od większej ilości i zmniejszać). W efekcie łapki zawsze są suche i nie roznoszą żwirku, a pellet na spodzie idealnie pochłania płyn i zapach. Kupki (zdecydowanie mniejsze i słabiej woniejące po dobrej karmie) oczywiście wyrzucamy zaraz, a kuwety myjemy raz dziennie.

W przypadku kociej katastrofy np. na nowej kanapie, niestety trzeba wezwać pana z Karcherem. Urine off i inne tego typu środki niestety nie likwidują całkowicie problemu, natomiast Karcher i oryginalne środki do prania tej firmy mogę z czystym sumieniem polecić. Dawniej używaliśmy proszku E, niestety po zmianie składu nie ma już tych cudownych właściwości.

Do prania np. szmatek z mikrofibry (też polecam), którymi wycieram podłogę koło kocich kuwet, używam zwykłego mydła; proszek, czy płyn do prania, jest mniej skuteczny. Podłogę, oprócz oczywiście regularnego mycia, można doraźnie przecierać z użyciem spryskiwacza w którym do wody dodaję trochę płynu do naczyń i odrobinę octu. Wystarczy przetrzeć papierowym ręcznikiem i gotowe, zbierze też przy okazji sierść z kafelków.

Jeżeli chodzi o obicia mebli wybieramy „kotoodporną” antarę, taki sztuczny zamsz. Pazurki jej nie zaciągają przy dzikich skokach, łatwo utrzymać w czystości – przecieramy mokrą szmatką, również sierść łatwo z niej usunąć.

Kapy i przykrycia powinny być łatwe do wyprania w pralce, a ich kolor stosowny do umaszczenia kota. Odradzamy jednolite, ciemne barwy, na melanżach zdecydowanie mniej widać włosy. Toteż kupując np. czarny płaszcz na zimę, trzy razy się zastanówmy i wybierzmy lepiej grafit, inaczej spędzimy mnóstwo czasu czyszcząc go samoprzylepną rolką (w przypadku braku można owinąć rękę taśmą klejącą).

Zdecydowanie odradzamy duże dywany i wykładziny, jeżeli chcemy mieć jednak coś na podłodze, mały dywanik w razie czego da się wyprać w wannie, oczywiście nie może być wełniany.

Na koniec przypomnę fakt znany wszystkim kocim fanatykom – nie da się mieszkać z niekastrowanym kocurem, a niewysterylizowana kotka podczas rui również może znaczyć teren.