Dante doczekał się pomnika


Skromny to pomnik, na parapecie, za to w zacnym towarzystwie książek. Przechodnie wzdychają wzruszeni.

Klienci Antykwariatu Naukowego przy ulicy Szewskiej we Wrocławiu dobrze pamiętają Dantego. Kota Dantego. Rudzielec był przez wiele lat rezydentem tej placówki. Najczęściej można go było spotkać, drzemiącego wśród książek w witrynie antykwariatu. Teraz znów mogą przychodzić, by popatrzeć na Dantego. I nic to, że ten Dante nigdy nie zamruczy. Jest. To najważniejsze.

kot Dante i pomnik
fot. Facebook

Dante mieszkał w antykwariacie przez 9 lat. Pod koniec życia zaniemógł, przeszedł na emeryturę i przeprowadził się na wieś, ale co jakiś czas odwiedzał miasto i „swój” antykwariat. I choć przez placówkę przewijały się inne koty, to Dantego znano i kochano, do niego przychodzono, jego wypatrywano wśród książek.

Odszedł do kociego nieba 20 grudnia 2016 roku. Szybko powstał pomysł, by jakoś upamiętnić, zatrzymać go na dłużej, na zawsze. Profil Kota Dantego na Facebooku działa nadal. A kilka dni na parapecie antykwariatu przycupnął pomnik spiżowego kota. Tam, gdzie lubił przebywać najbardziej.

Kiedy Dante spał w witrynie Antykwariat Naukowy Wrocław, często można było usłyszeć zdumionych widzów: Ojej! Myślałem, że to wypchany kot (kiedy kot się poruszył). Wczoraj usłyszeliśmy dla odmiany: Ojej! Myślałem, że to żywy kot siedzi na parapecie! – napisali wzruszeni pracownicy antykwariatu na Facebooku.

I zachęcają do odwiedzin. Można kota pogłaskać, sfotografować się, uronić łezkę. Nie wstyd.

Autor: Joanna Nowakowska