Wreszcie wiadomo, jak koty chcą być głaskane

Raczej mało kto zastanawia się, jak i gdzie głaskać kota. Ot, głaszczemy i już. Po łebku, po grzbiecie, bokach, ogonie, brzuchu…. Jeden kot preferuje to, inny tamto. Bywa jednak, że niewprawne ruchy dłonią kończą się bliskim spotkaniem z kocimi pazurkami. Gdzie więc należy głaskać, żeby twój kot podziękował ci za to słodkim mruczeniem?

Gdzie głaskać kota?

Zespół naukowców z Uniwersytetu Lincolna w Wielkiej Brytanii orzekł jednoznacznie – koty chcą być dotykane w okolicach głowy. Pyszczek, uszy, czoło, szyja, a szczególnie obszary między oczami i między uszami – to najlepsze miejsca do głaskania według mruczków. To właśnie na tych obszarach znajduje się najwięcej kocich gruczołów zapachowych.

gdzie głaskać kota
fot. Shutterstock

Tułów – nooo…. ostatecznie może być. Ale ogon to w większości przypadków teren zakazany! Szczególnie jego nasada – to prywatny obszar, zarezerwowany do kontaktów seksualnych. Tak przynajmniej wynika z próby eksperymentalnych 54 kotów przebadanych przez naukowców. Zdecydowanie złym pomysłem jest też dotykanie kociego brzuszka – lepiej, żeby nikomu nie omsknęła się dłoń, bo inaczej… kara murowana!

Dlaczego tak, a nie inaczej?

W dalszej części opracowania badań naukowcy podają, iż siła głaskania i nacisk dłoni mają dla kotów drugorzędne znaczenie. Znacznie ważniejsze jest miejsce. Zazwyczaj gładzimy kota od głowy, przez grzbiet. Okazuje się, że dla kotów taka kolejność nie ma większego znaczenia. Równie dobrze możemy zaczynać pieszczoty od grzbietu, kończąc na czubku nosa. Byle nie głaskać pod włos!

Ale dlaczego w ogóle ta czynność sprawia mruczkom taką przyjemność? Prawdopodobnie głaskanie kojarzy się kotom z wylizywaniem, za pomocą którego okazują sobie względy i zaznaczają przynależność do jednej grupy. Z oczywistych względów jest raczej mało prawdopodobny, by ktoś wpadł na pomysł wylizywania futra czy pyszczka swojego choćby i najukochańszego pupila. A jednak… są i takie przypadki.

Nie nadużywaj kociej cierpliwości

Nie wystarczy wiedzieć, gdzie głaskać kota. Trzeba też umieć rozpoznać momenty, w których w ogóle można to robić! Wielu ludzi zapomina, że kot nie jest psem – niekoniecznie jest łasy na pieszczoty przez całą dobę. Mruczek sam decyduje o tym, kiedy przychodzi pora na pieszczoty – gdy zapragnie odrobiny kontaktu, z pewnością da ci o tym znać. Jeśli pod wpływem twojego dotyku niechętnie się odsuwa, lepiej daj mu spokój – najwyraźniej nie jest w nastroju na karesy. Pamiętaj: kota do niczego nie można (i nie warto) zmuszać.

A jak jest z waszymi kotami? Gdzie najbardziej lubią być głaskane?

Autor: mag