Gruźlica, borsuki i koty


Kontrowersyjne wyniki badań brytyjskich naukowców wskazują, iż coraz większa liczba kotów domowych jest zarażona przez groźne dla ludzi bakterie, których rezerwuarem do tej pory były zasadniczo bydło i borsuki. Chodzi o gruźlicę.

Kontrowersyjne wyniki badań brytyjskich naukowców wskazują, iż coraz większa liczba kotów domowych jest zarażona przez groźne dla ludzi bakterie, których rezerwuarem do tej pory były zasadniczo bydło i borsuki.
Istnieje obawa, że jeden na tysiąc kotów może być nosicielem prątków mycobakteria. To o wiele więcej niż do tej pory szacowano.
Koty wychodzące mogą się zarażać podczas swobodnych wędrówek po okolicy, szczególnie przez zjedzenie zarażónych gryzoni lub wypicie skażonego mleka. Mogą też zarazić się podczas walk z zarażonymi borsukami czy zdziczałymi kotami. Czy mogą dalej przenieść bakterię gruźlicy na ludzi – pozostaje kwestią sporną.

Profesor Gunn-Moore z Uniwersytetu w Edynburgu, członek zespołu badającego zaganienie nosicielstwa gruźlicy przez koty, twierdzi jednoznacznie – Nie zanotowaliśmy do tej pory żadnego przypadku zarażenia człowieka gruźlicą od kota.

Ryzyko przekazania prątków gruźlicy (bo o nich mowa) na ludzi zdaje się być niepokojące, gdyż Brytyjczycy nie są obecnie rutynowo szczepieni przeciw gruźlicy. Program szczepień zawieszono w 2005 roku.

Liczba osób z  rozpoznaniem gruźlicy w UK rośnie. O ile w latach 1994-2011 przypadków tych było łącznie 570 (głównie źródłem było skażone mleko), o tyle w jednym 2011 roku donosi się o 9 tysiącach przypadków zachorowań.

Wyniki badań naukowców zostały opublikowane w najnowszym wydaniu czasopisma „Transboundary and Emerging Diseases”.