Test redakcji: robot sprzątający ILIFE vs. fruwająca sierść

W kocim domu bez sierści się nie obędzie - kłaczki są wszędzie. Czy robot sprzątający ILIFE zdołał nad nimi zapanować? Zapraszamy na relację z testu.

Życie pod jednym dachem z kotem to wspaniała sprawa. Jednak obecność mruczącej istoty oznacza też wszechobecną sierść, która wraz z kotem przemieszcza się po całym mieszkaniu, gromadząc na dywanikach i zbijając w kłębuszki. Mieszkając z szylkretową kotką, mam w tym zakresie spore doświadczenie. Moja pupilka ma wyjątkowo gęstą sierść, którą systematycznie zostawia w każdym kącie mieszkania – chcąc utrzymać idealny porządek, musiałabym odkurzać codziennie. A gdyby tak ktoś robił to za mnie? Pod wpływem tej idei w moim domu znalazł się robot sprzątający ILIFE V7S Plus. Zapraszam na relację z testu!

ILIFE V7S Plus – pierwsze spotkania bliskiego stopnia

Od strony wizualnej robot spodobał mi się natychmiast – w pudełku znalazłam estetyczne, okrągłe urządzenie w kolorze metalicznego różu. Byłam w stanie uruchomić go natychmiast, ale – zgodnie z zaleceniami producenta – przed pierwszym użyciem podłączyłam go do załączonej stacji ładującej. W międzyczasie zapoznałam się z instrukcją i opisem możliwości robota.

Model ILIFE V7S Plus oprócz szczotek czyszczących jest też wyposażony w mopa oraz – w konsekwencji – zbiornik na wodę. Potrafi więc nie tylko odkurzać, ale także myć podłogi i, co ciekawe, robi to jednocześnie. Sterujemy nim za pomocą małego pilota, wybierając jeden z czterech trybów sprzątania. Czas ładowania to ok. 5 godzin, a pełna bateria pozwala na 2 godziny ciągłej pracy urządzenia.

Robot oczywiście wzbudził spore zainteresowanie mojej kotki, która natychmiast chciała mu się przyjrzeć. Jednak prawdziwe atrakcje zaczęły się po uruchomieniu urządzenia.

ILIFE V7S Plus

Robot sprzątający vs. kocia sierść i…  żwirek

Przyznam, że miałam spore obawy, bo moja kotka nie należy do najodważniejszych. Na szczęście okazały się bezpodstawne, bo ILIFE V7S Plus nie jest hałaśliwy – szum pracującego robota okazał się nie przeszkadzać ani mnie, ani mojemu zwierzakowi. Co innego jego mobilność. Jeżdżące po całym domu urządzenie przez wiele godzin frapowało moją kotkę, która skradała się za nim i obserwowała jego poczynania. Te początkowo były nieco chaotyczne – w trybie auto ILIFE V7S Plus przez pierwsze dwa dni zdawał się sprzątać dość losowe miejsca. Szybko jednak okazało się, że to nie przypadek.

Już trzeciego dnia użytkowania robot miał „wyuczone” wszystkie ścieżki i zaczął automatycznie czyścić po kolei wszystkie pomieszczenia w mieszkaniu. Bez problemu radzi sobie z podjeżdżaniem na chodniczki i dywaniki, zaś czujniki krawędziowe powstrzymują go przed kolizjami z przypadkowymi obiektami, które stają mu na drodze. Sprząta dokładnie, raz przy razie – różnica w stanie podłóg jest widoczna na pierwszy rzut oka. Nie zdawałam sobie sprawy, jak wiele sierści zalega w różnych miejscach – z zadziwieniem odkryłam to podczas opróżniania zbiornika urządzenia.

ILIFE V7S Plus

Bardzo spodobała mi się funkcja mopowania, dzięki której robot jednocześnie odkurza i myje podłogi. To świetne rozwiązanie w łazience, w której stoi kocia kuweta. ILIFE V7S Plus usuwa kurz i rozsypane granulki żwirku, od razu czyszcząc kafelki z pyłu. Różnica jest ogromna – aby uzyskać taki efekt w tradycyjny sposób, musiałabym codziennie wyciągać „zwykły” odkurzacz, a następnie myć podłogi mopem, co zajmuje około godziny. Robot sprzątający załatwia to w 10-15 minut, bez mojego udziału. To prawdziwa oszczędność czasu i energii.

Koniec pracy, czas się podładować

W pełni naładowany ILIFE V7S Plus działa około 2 godzin bez przerwy, co w przypadku mojego mieszkania jest optymalnym czasem na wysprzątanie wszystkich powierzchni. Gdy stan baterii jest niski, robot sam kieruje się w stronę stacji ładującej, tym samym kończąc pracę. Kolejna rzecz, która dzieje się bez naszego udziału. O ile nie chcemy ręcznie sterować robotem, wystarczy włączyć tryb automatycznego sprzątania i po prostu pozwolić mu robić swoje. A później już tylko podziwiać efekty.

ILIFE V7S Plus

Robot sprzątający przyjacielem kociarza?

Moim zdaniem zdecydowanie tak! ILIFE V7S Plus bardzo przypadł mi do gustu – dzięki temu urządzeniu sprzątanie mieszkania stało się znacznie mniej czasochłonne i jednocześnie dokładniejsze. Obsługa robota jest łatwa i intuicyjna, a jego działanie bez zarzutu. Precyzyjnie usuwa kurz, kocie kłaczki, rozsypany żwirek… Po prostu wszystko to, co niepożądane. Funkcja mopowania pozwala szybko odświeżyć podłogi, a szczotki ładnie odkurzają wszelkie wykładziny. Nie trzeba go tak naprawdę kontrolować, można po prostu zająć się czymś przyjemnym i cierpliwie poczekać, aż skończy pracę.

Dużą zaletą jest też dla mnie fakt, że urządzenie nie generuje hałasu. Szum nie płoszył mojego kota, a mi nie przeszkadzał. Dzięki czujnikom nie musiałam się też martwić, że przypadkowo „najedzie” na zwierzaka lub staranuje jakieś przedmioty. To bardzo przydatne urządzenie, które będzie w stanie docenić każdy, kto lubi ład i porządek, a jednocześnie ma w domu futrzastego pupila.

Sprawdź, gdzie kupić robota ILIFE!

materiał sponsorowany