Jak polują polskie mruczki?

Koty z polskich miast i terenów pozamiejskich polują w odmienny sposób i na inne zwierzęta - do takich wniosków doszli naukowcy z SGGW, PAN i IBL.

Według nieoficjalnych danych w Polsce żyje ok. 6 mln kotów. Tylko część z nich to domowe piecuchy, które nigdy nie opuszczają mieszkań, większość stanowią koty domowe wychodzące oraz zdziczałe.

Dr Dagny Krauze-Gryz ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, Michał Żmichorski z Instytutu Ochrony Przyrody PAN w Krakowie i Jakub Gryz z Instytutu Badawczego Leśnictwa w Sękocinie Starym sprawdzili, na co polują polskie koty, jak to robią i czy są jakieś różnice pomiędzy kotami polującymi w miastach i poza nimi.

Dzięki współpracy z właścicielami kotów, którzy zgłaszali, jakie zwierzęta przynoszą do domów ich pupile, naukowcy przebadali całą masę kocich ofiar (niemal 1350). Były to ptaki, gryzonie, jaszczurki, wiewiórki, nietoperze, młode zające, łasice i chomiki.

Dużą grupę stanowiły też ryjówki i krety, lecz te dwa gatunki nie były zjadane. Dlaczego? Z powodu obecnych przy odbycie gruczołów zapachowych ryjówki są dla kotów po prostu niesmaczne. Wśród złapanych ofiar pojawiają się  wiosną i latem, gdy jeszcze nie ma gryzoni, i pozwalają zaspokajać instynkt łowiecki – mówi dr Krauze-Gryz.

Naukowcy ustalili m.in. że liczba kotów w okolicach polno-leśnych zmienia się zależnie od pory roku. Najwięcej ich można tam spotkać latem: na kilometr kwadratowy przypadają wówczas trzy-cztery osobniki.

Na co polują koty miejskie?

kot poluje na mysz
fot. shutterstock

Autorzy badania ustalili, że koty miejskie polują na inne ofiary niż te wiejskie i z różną intensywnością. Poza gryzoniami, stanowiącymi podstawę diety w każdym ze środowisk, koty w miastach pasjami polują głównie na ptaki. Ich pozamiejscy krewniacy wolą ryjówkokształtne i gady.

– Intensywność, z jaką polują na ptaki – zwłaszcza na wróble i gołębie, i to właściwie cały rok – bardzo nas zaskoczyła – dodaje badaczka. Może to wynikać z podaży: ptaków w miastach nie brakuje, bo łatwiej tam o miejsca lęgowe i pokarm, zwłaszcza zimą, z powodu dokarmiania.

Ludzie zakładają czasem, że w mieście warto jest utrzymywać dużą populację kotów, bo będą one zwalczać szczury i myszy. Analizy pozwalają jednak sądzić, że to strategia nie do końca słuszna. Koty faktycznie polują na gryzonie, choć zapewne w ograniczonym zakresie. Obawiam się, że ekologiczny koszt obecności kotów w mieście – związany z wysoką śmiertelnością ptaków – może być naprawdę wysoki – mówi dr Krauze-Gryz.

Poza tym nie odnotowaliśmy szczurów wśród ofiar przynoszonych przez koty. Szczur to trudny przeciwnik, osiąga duże rozmiary, jest agresywny, żyje w stadzie.

Czym zajmują się koty wiejskie?

Koty poza miastem mają bardziej zróżnicowane nawyki jako łowcy, a ich zainteresowania zależą od pory roku. – Najwięcej ofiar przynoszą we wrześniu, a najmniej – w styczniu. We wrześniu koty przynosiły najwięcej gryzoni, w styczniu – ptaków, natomiast w kwietniu – gadów – wylicza dr Krauze-Gryz. I dodaje, że ptaki w diecie tych kotów są częste tylko dwa razy w roku: na wiosnę – kiedy niezbyt sprawne młode dopiero uczą się latać, i zimą – kiedy koty czatują przy karmnikach.

Jeśli w środowisku dużo jest drobnych gryzoni, kot będzie polował właśnie na nie. – Poza miastem, na terenach podmiejskich, gdy pola po żniwach pustoszeją, gryzonie mogą stanowić ponad 90 proc. kocich ofiar. W pozostałym czasie koty polują absolutnie na wszystko – na ryjówki, wiewiórki – zwłaszcza młode, a w kwietniu i maju na jaszczurki, które rano są mało ruchliwe.

Wszystkie koty – poza wybitnie rasowymi – mają wrodzony, bardzo silny instynkt łowiecki, zaspokajany poprzez polowanie na wszystko, co się rusza.

Polują niekoniecznie z głodu, czasem dla zabawy. Nawet wówczas, gdy w okolicy żyje niewiele drobnych zwierząt.

jak polują polskie koty
fot. PAP – Nauka w Polsce

Skąd ta potrzeba zabijania?

Dr Krauze-Gryz przywołuje badania sugerujące, że niezwykle silny instynkt łowiecki u kotów mógł przetrwać z powodu… ludzi, którzy nigdy nie potrafili porządnie kotów wykarmić.

One potrzebują specyficznych związków odżywczych (witamin i aminokwasów), które należy dostarczyć z pokarmem. Pokarm oferowany przez człowieka, zwykle resztki z naszego stołu, nie zaspokajał właściwie pokarmowych potrzeb kota. Więc musiał polować. To się zmieniło wraz z opracowaniem zbilansowanej karmy, która dostępna jest jednak dopiero od ok. 50 lat. Biologia kotów nie zdążyła jeszcze na to odpowiedzieć.

– Badania prowadzone w Anglii wskazują też na to, że koty mogą odpowiadać nawet za 30 proc. przypadków śmierci w populacji wróbla. Na inne zwierzęta koty oddziałują zresztą nie tylko przez drapieżnictwo. Badania amerykańskie dowodzą, że stres wywołany ich obecnością może zmniejszać płodność u ptaków. Presja ze strony kotów na inne zwierzęta to dopełnienie wielu innych presji, związanych z obecnością człowieka, np. rozrostu miast i rozbudowy infrastruktury – tłumaczy dr Krauze-Gryz.

Problem z kotami wynika z tego, że ich populacja utrzymywana jest na sztucznie wysokim poziomie. – Tam, gdzie jest dużo ludzi, automatycznie liczne są też koty – mówi dr Krauze-Gryz. I dodaje, że aby zmniejszyć ich wpływ na otoczenie, warto je sterylizować.

Wyniki badania polskich kotów badacze przedstawili w piśmie „Urban Ecosystems”.

 

źródło: PAP – Nauka w Polsce

Autor: Joanna Nowakowska