Kot nie reaguje na wołanie – dlaczego cię ignoruje?


W przeciwieństwie do psa, kot czasem przyjdzie na zawołanie (rzadko), czasem nie (przeważnie). Czyżby nie słyszał naszego głosu?

A może kot nie reaguje na wołanie, bo nie rozróżnia naszego głosu wśród głosów innych ludzi?

Badania prowadzone na Uniwersytecie w Japonii wykazały, że koty są zdolne do rozpoznawania głosów swoich właścicieli, ale decydują się je ignorować. Dlaczego? Prawdopodobnie z powodów, które mogą być zakorzenione w ewolucyjnej historii zwierzęcia.

Brak reakcji na głos opiekuna? To przez udomowienie

Historia udomowienia kotów i psów znacznie się różni. O ile psy były celowo udomawiane przez ludzi pierwotnych, by służyć pomocą w polowaniach i obronie ludzkich siedzib, koty udomawiały się same. To nie człowiek zaprosił je do swojego domu, ale tak zdecydowały same koty – ludzkie osady były pełne tłustych gryzoni. To właśnie duża ilość potencjalnych ofiar, a nie okazjonalnie podawane mleko z udoju bydła, była powodem zbliżenia się przodków obecnych kotów domowych do ludzi.

Dlaczego kot nie reaguje na wołanie?

Badacze Atsuko Saito i Kazutaka Shinozuka z Uniwerystetu w Japonii przyjrzeli się 20 kotom w ich środowiskach domowych. Naukowcy nagrywali głosy właścicieli, a następnie puszczali je kotom wraz z nagraniami głosów innych osób. Następnie analizowano reakcję kotów i obserwowano ruchy uszu, oczu, ogonów itp.

Okazało się, że koty zdecydowanie żywiej reagowały na głosy swoich właścicieli, jednak… odmawiały przyjścia na zawołanie.

Dlaczego? Bo nigdy nie musiały przychodzić na zawołanie człowieka. Same polowały na szczury i myszy.

kot chowa się w trawie
fot. Shutterstock

Wydaje się że dziś, gdy coraz więcej mruczków wiedzie żywot wyłącznie domowych niewychodzących kanapowców, „skazanych” na posiłki serwowane przez opiekunów, te zwyczaje powinny się zmienić, a koty nauczyć przychodzenia na wołanie pana/pani. I czasem faktycznie przychodzą, szczególnie gdy utrwali im się schemat: wołanie = coś dobrego do jedzenia. Zdarza się jednak, że zwyczajnie nie mają ochoty zareagować na wezwanie. Nie oznacza to jednak, że nie rozumieją, że je wołamy.

Najczęściej jednak odpowiedzią na „kici kici, kocie” pozostaje w najlepszym przypadku uniesienie głowy lub zmrużenie kocich oczu. Wszak Prawdziwy Kot tylko w połowie jest udomowiony, a jedyne co musi, to zachowywać… niezależność.

Autor: Joanna Nowakowska