Kot pasterski


Nowa Zelandia, kraj ptaków kiwi i owiec. Tysięcy owiec. Koty jako drapieżniki mają złą markę - zagrażają endemicznej faunie wysp.

Jest jeden kot, który może poprawić wizerunek mruczków na Nowej Zelandii. Potrafi robić coś niezwykłego.

Puszysty rudzielec imieniem Steve wygląda na zwykłego – choć bardzo zadbanego, ale jednak – dachowca. Wiódł spokojne i nudne życie w jednym z domów na Nowej Zelandii. Rozpieszczony jedynak, nieznający innych zwierząt.

Wszystko zmieniło się, gdy jego opiekunowie postanowili zaopiekować się małym stadkiem owieczek. Nie pomyśleli o jednym – psie pasterskim, który by przewodził stadu i go bronił.

I tu pojawiła się szansa dla Steva na Wielką Przygodę. Skończył właśnie 8 miesięcy życia.

Zaczęło się zwyczajnie. Zwierzęta były zmarznięte i zaniedbane. Na kilka dni zamknięto je w pomieszczeniu, by oswoiły się z nowym miejscem i rozgrzały. Zaciekawiony Steve poszedł do nich raz i drugi. Spodobało mu się towarzystwo.

Minęły trzy dni. Otworzono wrota. Steve wyszedł na spacer, a owce zaczęły za nim podążać. Dokądkolwiek szedł kot, owce szły za nim. Jednomyślnie uznały go za przewodnika stada. Nie oddalają się od domu dalej, niż zaprowadzi je rudzielec.
I tak oto Steve awansował na kota pasterskiego.