Nie było go w domu aż 14 lat! Gdzie podziewał się kot T2?

14 lat - tyle trwała rozłąka właściciela z kotem. Perry Martin był przekonany, że już nigdy nie zobaczy swojego pupila.

Niewiele kotów dożywa wieku 14 lat. Tymczasem rudy kocur Thomas Jr o pseudonimie T2 nie tylko osiągnął sędziwy koci wiek. Tyle czasu minęło też (przeliczając na ludzkie lata, to aż 72 wiosny!) odkąd ostatni raz widział swojego właściciela, Perry’ego Martina z Fort Pierce na Florydzie. Kot T2 obecnie ma ok. 18 lat.

Perry Martin, emerytowany oficer policyjny od dawna żył w przekonaniu, że definitywnie stracił ukochanego kota. Życie pisze jednak naprawdę zaskakujące scenariusze – przewrotny los postanowił na nowo połączyć T2 i jego właściciela.

Kot T2 – zaginiony od 14 lat

Ta niezwykła historia sięga 2004 roku, kiedy huragan Jeanne przeszedł nad Florydą. To właśnie wtedy przerażony T2 uciekł.

Szukałem go wszędzie. Pomagali mi też sąsiedzi, ale nikt nie mógł go znaleźć – powiedział Perry Martin.

Właściciel T2 powiadomił o zaginięciu kota Humane Society of the Treasure Coast, mając nadzieję, że dzięki wszczepionemu chipowi zwierzę szybko się odnajdzie. Tak się jednak nie stało – mijały tygodnie, potem miesiące, a Martin zaczął tracić nadzieję, że jeszcze kiedykolwiek zobaczy swojego pupila. Od dnia jego zaginięcia dwukrotnie się przeprowadzał.

Po prostu kontynuowałem swoje życie. T2 chyba też… Bo kto mógłby się spodziewać, że po 14 latach znajdzie swojego zaginionego kota – powiedział Martin.

Perry Martin i kot T2
fot. Facebook/PFN

Dzień dobrych wiadomości

9 marca – ta data już chyba na zawsze pozostanie w pamięci Martina. To właśnie tego dnia otrzymał telefon z wiadomością, której kompletnie się nie spodziewał.

Zadzwonił telefon i ktoś zapytał: A co, jeśli powiem ci, że T2 żyje? Pomyślałem, że to pomyłka. To było zbyt szalone, abym mógł w to uwierzyć – powiedział Perry Martin.

Szybko wyjaśniło się, że telefonował weterynarz, który w 2002 roku wszczepił kotu chip. Martin natychmiast rozpoznał swojego zwierzaka.

Gdy tylko spojrzałem na jego pyszczek, natychmiast wiedziałem, że to jest on. Trochę starszy, zupełnie jak ja – żartował Martin.

Tak naprawdę nikt nie wie, gdzie przez te wszystkie lata przebywał rudzielec. Kotek nadal nie jest w najlepszym stanie. Początkowo nie jadł ani nie pił, jednak stopniowo odzyskuje siły i czuje się coraz lepiej  u boku swojego odzyskanego opiekuna.

Martin wyraził nadzieję, że każdy właściciel pomyśli, aby wszczepić swojemu pupilowi chip. Jednak nie należy na tym poprzestać – trzeba aktualizować informacje, co zwiększa szanse na znalezienie w przypadku zaginięcia zwierzęcia.

Historia T2 jest kolejnym przykładem na to, że nigdy nie można tracić nadziei na powrót czworonoga. To także kolejny dowód na to, że wszczepiony chip zwiększa prawdopodobieństwo szczęśliwego zakończenia – nawet po 14 latach.

Autor: Magdalena Olesińska