Kot w silniku – przejechał 40km


Do jednego z krakowskich warsztatów zgłosił się mężczyzna, zgłaszając usterkę. Według jego słów, z silnika jego auta dochodziło piszczenie. Maskę otwarto i w komorze silnika znaleziono...

Do jednego z krakowskich warsztatów zgłosił się mężczyzna, zgłaszając usterkę. Według jego słów, z silnika jego auta dochodziło piszczenie. Maskę otwarto i w komorze silnika znaleziono… kilkutygodniowego kociaka. Zwierzę odbyło w ten sposób 40-kilometrową podróż z Miechowa do Krakowa. Jak dowiedział się reporter Radia Kraków, prawdopodobnie schowało się w samochodzie przed deszczem.

– To niesamowite, że zwierzę przeżyło taką przejażdżkę – powiedział właściciel zakładu mechanicznego.

Kociak nie dość, że się uratował, to jeszcze znalazł dom – zamieszkał na stałe w magazynach z częściami. Póki co, to dzikusek, ale powoli się oswaja – nawet z odgłosami warsztatu. Dostał też imię – Janusz. Na cześć jednego z pracujących tam mechaników.