Kotka z lotniska Chopina wciąż zaginiona. „To nie mój kot”

Zaledwie wczoraj informowaliśmy o pomyślnym zakończeniu historii kotki, która zniknęła po locie samolotem z Oslo do Warszawy. Niestety, szybko okazało się, że szalona radość okazała się przedwczesna. Późnym wieczorem pojawiła się informacja, że czarna kotka znaleziona na terenie Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej nie jest Łupiną. „Właściwa” kotka z lotniska wciąż jest zaginiona…

„To nie mój kot”

Ponad tydzień szukania, wielka radość i… ogromne rozczarowanie. Tak można w skrócie podsumować ostatnie wydarzenia. Gdy w sobotni wieczór złapano w pobliżu lotniska czarną koteczkę, wszystko wskazywało na to, że zaginiona Łupina wreszcie wróci do domu – w dodatku z nowym przyjacielem. Wprawdzie kotka zachowywała się agresywnie, ale tłumaczono to przebytą traumą. Teraz już wiadomo, że kryło się za tym coś więcej.

Właścicielka zabrała zwierzaki do weterynarza. Tam okazało się, że kotka nie ma wszczepionego czipa – choć tak podobna, nie jest zaginionym kotem z lotniska. Załamana pani Karolina poinformowała o tym internautów wczoraj późnym wieczorem:

To nie mój kot. Ta kotka nie ma w sobie chipa. Ma białą plamkę włosów na szyi, na brzuchu (gdy się okazało, że tam…

Publiée par Karolina Jakubiak sur Lundi 29 octobre 2018

Bezpańska kotka i jej kilkumiesięczny towarzysz (brat? syn?), który otrzymał imię Leo pozostają pod opieką pani Karoliny, która zdecydowała się je wyleczyć i znaleźć im nowe domy. Niestety, wciąż nie wiadomo, co dzieje się z Łupiną, która – wedle zapewnień przewoźnika – doleciała do Warszawy, ale następnie ślad po niej zaginął.

Kotka z lotniska wciąż zaginiona

Nie chcemy sobie wyobrażać, co musi teraz przeżywać właścicielka zaginionej Łupiny. Krótka radość i bolesne rozczarowanie, a do tego wszystkiego świadomość, że być może gdzieś na lotnisku wciąż przebywa jej kotka. To bardzo trudna sytuacja.

GDZIE W TAKIM RAZIE JEST MÓJ KOT? CO SIĘ Z NIM STAŁO? SIEDZĘ OD DWÓCH DNI W DOMU ZAMIAST JEJ SZUKAĆ I DOCHODZIĆ PRAWDY?
COFAMY SIĘ DO PUNKTU WYJŚCIA… – czytamy na profilu pani Karoliny.

Internauci śledzący losy zaginionej czarnulki starają się podtrzymać kobietę na duchu. Niektórzy radzą, by próbować dotrzeć do nagrań z monitoringu zarówno w Warszawie, jak i w Oslo. Dopingują, by nie rezygnować z poszukiwań zwierzaka. Nadal istnieje szansa, że żyje i czeka na pomoc…

Trudno wyrazić, jak bardzo nam przykro – my również daliśmy się porwać wczorajszej euforii. Wprawdzie pewnym pocieszeniem może być fakt, że w skutek „pomyłki” udało się uratować dwa bezdomne koty, ale doskonale rozumiemy ból właścicielki. Wciąż jednak wierzymy, że sprawa nie jest zakończona i uda się odnaleźć Łupinę. Trzymamy za nią kciuki i czekamy na dalsze informacje.

Autor: Agata Kufel