Likwidacja pseudohodowli. Koty w zamrażarce


W maju br Straż dla Zwierząt w Polsce odebrała 36 kotów z nielegalnej hodowli w Wilanowie. Obecnie po zgłoszeniu dokonano interwencji w innym miejscu, ale to ta sama "hodowla". Wynajęty dom. W środku 72 chore koty i 67 zamrożonych zwłok.

W maju br Straż dla Zwierząt w Polsce odebrała 36 kotów z nielegalnej hodowli w Wilanowie. Obecnie po zgłoszeniu dokonano interwencji w innym miejscu, ale to ta sama „hodowla”. Wynajęty dom. W środku stado 72 wychudzonych, chorych kotów, żyjących w brudzie i skrajnym zaniedbaniu. Najbardziej wstrząsające odkrycie ukazało się oczom strażników po otworzeniu zamrażarki – 67  martwych kotów.
Właścicielka pseudohodowli kiedyś prowadziła legalną hodowlę, wystawiała koty, sprzedawała za granicę i w kraju. Była też gościem jednej z telewizji śniadaniowych, gdzie z pasją opowiadała o miłości do kotów i planach wyhodowania kotów orientalnych o nowym umaszczeniu.

Koty z poprzedniej jak i obecnej interwencji przebywają pod opieką Straży dla Zwierząt w Polsce. Wymagają leczenia, kastracji, potem będą przekazane do adopcji.

SDZ apeluje o pomoc – wsparcie finansowe oraz materialne (żwir, kuwety, karma).

Straż dla Zwierząt w Polsce
 ul. Wolska 60 01-134 Warszawa,
 Bank Zachodni WBK S.A.; 17 o/Warszawa
 49 1090 1753 0000 0001 0624 8937
 dla osób z zagranicy
 68 1090 1753 0000 0001 0806 5211 – kod SWIFT: WBK PPLPPXXX
 a także na stronie www.sdz.org.pl Paypal, Siepomaga
 z dopiskiem Koty

Osoby chętne zaadoptować kota: kontakt mailowy [email protected].

Więcej: https://www.facebook.com/media/set/?set=a.544635045606833.1073741840.141706069233068&type=1
 

Relacja z pierwszej interwencji – kliknij tutaj.

 

Historia, jak doszło do namierzenia nielegalnej hodowli (źródło: Facebook):

 

„Witam Bardzo Serdecznie,
Ludzi dobrej woli, miłośników zwierząt i wszystkich zainteresowanych.
W niedziele 27.10.2013r ok. godz. 21.00 wybraliśmy do miejscowości nieopodal Zegrza w której mieszkała pewna Pani, bardzo potrzebująca pomocy dla siebie oraz swoich 2-psów.
Podczas wejścia do starego i zapuszczonego dwupoziomowego domu poczuliśmy bardzo stężony zapach unoszącego się w powietrzu amoniaku charakterystycznego dla kociego moczu. Zapach był tak ostry i nieprzyjemny, że wzbudziło to nasze zainteresowanie ponieważ nie widzieliśmy w zasięgu wzroku żadnego kota, tym bardziej iż owa Pani posiadała psy. Dalsza rozmowa z tą Panią i wzruszające historie z jej życiorysu przyćmiły naszą czujność i chęć sprawdzenia co jest powodem tak niewiarygodnego „smrodu”. Nagle podczas rozmowy usłyszeliśmy ciche miałczenie dobiegające z góry domu. Pomyślałem „BINGO” , tzn. że nos mnie jednak nie zawiódł i ten zapach faktycznie był kotów, idąc tym tropem i drążąc dalej temat, pytam tą Panią czyje są te koty i dlaczego tak „śmierdzi”?!. Okazało się, że układ wynajmowania tego domu jest następujący:
Pani do której przyjechaliśmy z chęcią niesienia pomocy wynajmowała parter tego domu, który był schludny i zadbany, natomiast pierwsze piętro jest wynajmowane przez niejaką Panią Magdalenę.
W pierwszym momencie nasuwa się pytanie „co w tym złego”? przecież każdy może wynajmować dom oraz posiadać koty!!! Natomiast w drugim etapie rozmowy okazało się, że właścicielka tam nie mieszka. „SZOK” i znowu nasuwa się pytanie „kto zajmuje się kotem lub kotami”?.
Usłyszeliśmy następującą odpowiedź „ Pani Magda czasami przyjeżdża je oporządzić”! My na to „jak czasami”? I „je” tzn. że jest ich więcej? Odp. Była „tak” ale nie wiem ile.
To był przełom w sprawie, ponieważ coś w nas pękło i postanowiliśmy mimo zakazu wtargnąć na górę domu.
Wchodząc po schodach na pierwsze piętro zapach był tak ostry i gryzący, że nie byliśmy w stanie oddychać.
Góra składała się z 3 pokoi każdy z nich ok. 10m2 oraz poddasze ok. 80m2.
Postanowiliśmy wejść do pierwszego pomieszczenia i okazało się, że w środku znajduje się ok 10 kotów. Wszystkie z nich potrzebujące pomocy weterynarza, warunki w jakich tam siedziały, pozostawiały wiele do życzenia ( brak karmy, brak wody, odchody wszędzie gdzie tylko mogą być, mocz i wymiociny. ) Następnie przeszliśmy do kolejnego pokoju, a tam było ok. 20 kotów. W takich samych warunkach, przechodzimy do trzeciego pokoju, a w nim ok. 10 kotów. Również w takich samych tragicznych warunkach + jeden kot zamknięty w klatce bez jedzenia i picia taplający się we własnych odchodach. Następnie postanowiliśmy wejść na strych, po otworzeniu drzwi na samej drabinie siedziało ok 8 kotów błagających o pomoc. Wchodząc szczebel po szczeblu coraz wyżej naszym oczom ukazywała się coraz większa ilość kotów, w sumie ok. 40.
Warunki takie same jak wszędzie czyli nie do opisania, jeden wielki !!!!!!!!!!!!DRAMAT!!!!!!!!!!!!
Łączna ilość kotów ok. 80.

Po tym co zobaczyliśmy postanowiliśmy nie czekać nawet chwili, od razu zabraliśmy się za działanie. (…)
Po opuszczeniu domu natychmiast zawiadomiliśmy Straż dla Zwierząt oraz TVN.
Dnia 28.10.2013 godz. 19.00 na miejsce wskazane przez nas przyjechała Straż dla Zwierząt, telewizja TVN oraz telewizja Polsat.
Zawiadomiona został Policja, następnie wezwaliśmy inspektora weterynarii.
Całą ekipą weszliśmy do domu. Zaczęliśmy wszystkim pokazywać co w tym domu się dzieje.
Wszyscy byli zdruzgotani i przerażeni tak bestialskim podejściem do zwierząt.
Moja detektywistyczna natura nie dawała mi spokoju i zszedłem do piwnicy w celu poszukiwania większej ilości kotów, smród jaki tam panował nie był to już mocz tylko rozkładające się ciała.
Stwierdziłem, że muszą tu być gdzie jakieś gnijące zwłoki. Moim oczom ukazało się dziwne urządzenie wyglądające jak pralka ale posiadająca zamek na klucz. Sprawdzam jest zamknięte, ale postanowiłem sforsować zamek, otwieram klapę do góry i to nie jest jednak pralka tylko zamrażarka a w środku zamrożone koty różnej wielkości.
Po przeliczeniu przez policję okazało się, że jest tam ok. 70 zamrożonych kotów.
Dzięki współpracy z Fundacją BIZZARE mieliśmy możliwość na bieżąco pokazać publicznie co się działo w czasie interwencji. Dziękujemy FUNDACJI BIZZARE za ogromne zaangażowanie i pomoc w tak dramatycznej historii.

Po zakończonej interwencji ok go. 7.30 rano dnia 29.10.2013 koty zostały zabrane przez :
STRAŻ DLA ZWIERZĄT
ul. Wolska 60
01-134 Warszawa
(tel. 223 535 060) w dni robocze – 10:00 do 15:00

Zwierzęta są już bezpieczne. Przebywają pod opieką weterynaryjną ale prosimy ludzi dobrej woli o wsparcie oraz maksymalne zaangażowanie, aby sprawa znów nie została zamieciona pod dywan, tak jak miało to miejsce w MAJU b.r. Po wyleczeniu kotów potrzebne będą domy tymczasowe.

Dla osób zainteresowanych potencjalną adopcją informujemy, że koty są bardzo łagodne i spragnione miłości człowieka.”

Zdjęcia z interwencji: https://www.facebook.com/julianki.julianki/media_set?set=a.1387653348140550.1073741827.100006876943501&type=1