Maja Ostaszewska i jej koty


Moje koty najbardziej lubią... kiedy cała rodzina leży w łóżku a one układają się obok.

Moje koty są…  indywidualistami i wrażliwcami.

Moje koty mają na imię… Masza i Stefana, ponieważ… jeśli chodzi o Stefana – dostał imię od Stefana Dedalusa, do Maszy imię takie pasowało.

Dostałam koty… znalazłam je półtoramiesięczne w krzakach z bardzo ciężkimi powikłaniami po kocim katarze.

Moje koty najbardziej lubią… kiedy cała rodzina leży w łóżku a one układają się obok.

Lubię, gdy moje koty…  są zadowolone i mruczą.

Moim kotom zazdroszczę… braku stresów i wielogodzinnego wylegiwania się na słońcu.

Z moimi kotami mamy wspólne… żyjemy razem i to jest wspólne, są członkami naszej rodziny.

Kot szczęśliwy to… kot spokojny, ale nie znudzony.

Ludzie lubiący koty… to na ogół dobrzy ludzie.

Kocia muzyka to… w potocznym tego słowa znaczeniu okropna muzyka, ale tak naprawdę to… mruczenie.

Najczęściej drę koty… nie drę często kotów, jestem osobą raczej mało konfliktową, ale umiem powiedzieć co myślę. Najczęstsze spięcia zdarzają się w pracy.

Na widok czarnego kota… w ogóle nie wierze w ten przesąd, koty czarne są piękne i bardzo je lubię.

Najczęściej odwracają kota ogonem… ludzie  nieszczerzy.

Dlaczego nie pies? Pies też! Na mojej drodze pojawiła się Masza i Stefania. Do tej pory, przy naszych zawodach (moim i męża) trudno byłoby zapewnić psu trzy spacery dziennie. Ale odkąd jest na świecie nasz synek, zawsze jest ktoś w domu  i coraz częściej myślimy poważnie o psie.

Gdybym nie miała kota… dom bez zwierząt jest smutniejszy.

Gdybym była kotem… pewnie byłabym kotem dość zadziornym i ciekawskim.