Mercury – kociak bez przednich łap


Zamiast przednich łap ma kikutki. Mimo to kocha życie. Jest pełnym energii kociakiem, który zachowuje się tak samo, jak każdy inny zdrowy kot w jego wieku. Jego obecni opiekunowie znaleźli go pewnego wrześniowego słonecznego poranka na ulicy.

Zamiast przednich łap ma kikutki. Mimo to kocha życie. Jest pełnym energii kociakiem, który zachowuje się tak samo, jak każdy inny zdrowy kot w jego wieku.

Jego obecni opiekunowie znaleźli go pewnego wrześniowego słonecznego poranka na ulicy. Był ślepym maluchem, liczącym około 4 dni. Miał szczęście, że zwrócił czyjąś uwagę – jego przednie łapki były ucięte. W okolicy przycinano wówczas trawę, prawdopodobnie to maszyna zraniła kociątko. Malec natychmiast trafił do weterynarza, gdzie oczyszczono rany. I wrócił wraz ze znalazcami do domu. Karmili go jak każdego malca, według zegarka, czyścili rany wiele razy dziennie i uczyli poruszania się po zróżnicowanych powierzchniach. Troskliwa opieka przyniosła efekty. Kociak rósł zdrowo i mimo kalectwa od początku sprawnie poruszał. Nie ma problemu ze wskakiwaniem i zeskakiwaniem z łóżka i krzeseł, biega po schodach, nauczył się przenosić ciężar ciała na tylne łapki. Robi dokładnie to, co inne koty – bawi się zabawkami, biega, dokazuje z kotami i psami, śpi w łóżku, korzysta z kuwety i – zdaje się uważać za króla świata.
Nie okazuje strachu. Lgnie do ludzi. Ciekawi go wszystko, co się dzieje wokół. Gdy dzwonek dzwoni u drzwi – Mercury jako pierwszy wita gości.
Jego Duzi twierdzą zgodnie – jest niczym jasny promyk, bezgranicznie kochający życie.

Bo kalectwo to stan umysłu.