Missy z kociego przystanku już nie zamruczy


Miała 13 lat. I przez niemal całe swoje życie witała i żegnała podróżnych na jednym z przystanków autobusowych w miasteczku Havant w Wielkiej Brytanii. Teraz żegnają ją sterty kwiatów.

Ruda kotka nie była bezdomna. Miała swoich Dużych, którzy się nią opiekowali i ją kochali. Nie chciała żyć zamknięta w czterech ścianach domu. Wybrała życie między domem a przystankiem autobusowym. Większość kotów w UK to koty wychodzące.

Przystanek nazwano żartobliwie kocim przystankiem. Bo to była miejscówka Missy. Znali ją i kochali podróżni. Była jak żywy stały punkt w miejskiej przestrzeni. Do czasu.

Ktoś, kto nie lubi kotów, dorwał się do Missy. Znaleziono ją nieopodal przystanku. Jeszcze oddychała. Szybko do lecznicy. Nie udało się. Obrażenia były zbyt rozległe. Missy przejechał samochód, ale wcześniej brutalnie skopali ją ludzie. I wyrzucili na ulicę.

Na przystanku pojawiły się bukiety kwiatów. I dziecięce rysunki z Missy. „Zawsze wywoływałaś mój uśmiech. Tęsknię.”

źródło: Daily Mail, Twitter