Był najsmutniejszym kotem na świecie. Dziś jest nie do poznania!

BenBen został okrzyknięty najsmutniejszym kotem Internetu. Jednak dziś z całą pewnością ten tytuł już mu się nie należy! Choć wygląd jego pyszczka wciąż wydaje się nieco smutny, to sam kot zdecydowanie się tak nie czuje. BenBen jest niestety jednym z tych kotów, które zostały okrutnie potraktowane przez los. Sporo wycierpiał, zanim znalazł kochający dom. Na szczęście wszystko, co złe jest już za nim i teraz czekają go tylko dobre dni. Oto BenBen – „najsmutniejszy kot na świecie” i historia jego przemiany!

O krok od śmierci…

Rudy kocurek cudem przeżył starcie z większym zwierzęciem. Niestety, doszło do poważnych obrażeń kręgosłupa, odgryzienia ucha i głębokich ran na ciele. Ponadto nadmiar skóry na pyszczku powoduje, że BenBen wygląda na wiecznie smutnego kota. Widząc jego stan, weterynarze twierdzili, że nie będzie mógł chodzić. Nie przewidzieli jednak, że rudzielec ma niesamowitą wolę walki – potrzebował jedynie ciepła i miłości wspaniałych ludzi.

Z racji tego, że BenBen nie chciał pić, jeść, ani nie wykazywał chęci do życia, lekarze uznali, że nie ma dla niego nadziei i planowali poddać go eutanazji. Niespodziewanie dzień przed planowanym uśmierceniem kota, jedna z pielęgniarek postanowiła go zaadoptować.

Tylko jedna godzina

BenBen potrzebował jedynie jednej godziny, by przeistoczyć się z przygnębionego, apatycznego kota w energicznego i zainteresowanego otoczeniem. „Najsmutniejszy kot na świecie” zaczął jeść, mruczeć i nie odstępował swoich nowych właścicieli na krok.

Co więcej, BenBen nie tylko zaczął chodzić, ale dziś – jak przystało na przedstawiciela tego gatunku – radośnie „ostrzy” pazurki na drapakach. Stał się zupełnie innym kociakiem. To niesamowite, jak niewiele potrzeba, by kot poczuł się kochany.

„Najsmutniejszy kot na świecie” i jego kompan

Cztery miesiące po uratowaniu BenBena do jego domu trafił kolejny doświadczony przez los kociak – Norman i to na dodatek z takim samym umaszczeniem! Kotek urodził się z hipoplazją móżdżku, która wpływa na jego zdolności motoryczne. Norman został porzucony w wieku 4-5 tygodni, a ze względu na jego zaburzenie rozwojowe nikt nie chciał go przygarnąć.

Kiedy koty się spotkały, od razu nawiązały ze sobą nić porozumienia. Gdy Norman dostosowywał się do nowego domu, BenBen cały czas był u jego boku. Jak przystało na starszego brata, otoczył nowego domownika opieką. Zarówno jeden, jak i drugi rudzielec doskonale się rozumieją. Może wynika to z ich trudnej przeszłości? Na szczęście to co złe, dziś odeszło w niepamięć. Teraz to nie tylko kompani do zabawy, ale też do przytulania.

W schroniskach jest wiele kotów, które potrzebują pomocy, ale dzięki nam ich świat może na nowo stać się kolorowy i pełen miłości. To niesamowite uczucie obserwować, jak miłość oraz odrobina dobrych chęci potrafią odmienić życie i los porzuconego kota.

Autor: Magdalena Olesińska