Nie żyje najstarszy kot świata


Gdy przyszedł na świat, stał jeszcze Mur Berliński. W ostatnim czasie cierpiał na niewydolność nerek, oślepł na jedno oko i z trudnością chodził. Kot Whiskey odszedł w wieku 30 lat.

Gdy przyszedł na świat, stał jeszcze Mur Berliński. W ostatnim czasie cierpiał na niewydolność nerek, oślepł na jedno oko i z trudnością chodził. Kot Whiskey odszedł w wieku 30 lat.

Mieszkał w Anglii. Gdy się urodził, jego obecna opiekunka miała dopiero 4 lata. Razem dorastali. Dziewczynka z czasem przejęła wszystkie obowiązki nad mruczkiem. Codziennie mu gotowała, najczęściej kurczaka lub jagnięcinę, jego ulubione potrawy.
Whiskey urodził się jako hermafrodyta, dopiero po zabiegu chirurgicznym stał się 100% kocurem.
Otoczony troską i miłością, miał szczęśliwe życie. Z biegiem lat jego zdrowie się pogarszało. Stracił widzenie w jednym oku, rozwinęła się przewlekła niewydolność nerek, pod koniec praktycznie się nie poruszał. Gdy dolegliwości nasiliły się, a kot zaczął cierpieć, opiekunka podjęła najtrudniejszą decyzję w swoim życiu. O eutanazji. Jak powiedziała dziennikarzom, straciła życiowego partnera, kogoś ważniejszego nawet od rodzonego brata.

Uznaje się, że koty mogą żyć do 20 lat. Whiskey dostał w prezencie od losu dodatkowe 10. Skąd taka długowieczność? Prawdopodobnie kwestia genów. Jego matka dożyła równie słusznego wieku –  27 lat.